Nie mów dziecku "nie wolno". Psycholożka wskazała lepszą alternatywę

Okazuje się, że rodzice często popełniają błędy i robią to zupełnie nieświadomie. Warto więc zainteresować się poradami ekspertów, by wiedzieć, jakich błędów unikać.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Intuicyjnie często wychowujemy dzieci, przynajmniej częściowo tak, jak nas wychowywano. Wystarczy się dobrze zastanowić, by przypomnieć sobie, jakich słów używali wobec nas rodzice. Okazuje się, że wiele z nich używamy dzisiaj względem swoich pociech. I co ciekawe, nawet w wielu przypadkach nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to robimy.

Zobacz wideo Magda Pyznar o tym, co zmieniło się w jej życiu, gdy została mamą. "Jestem spokojniejsza, ale nie jestem typową matką Polką"

O takich zwrotach, które często używamy, a które lepiej byłoby wykreślić ze swojego słownika, szczególnie jeśli używamy ich w stosunku do najmłodszych, opowiedziała psycholożka dziecięca Joanna Madej, która prowadzi na Instagramie profil @psychologia_domowa. Kobieta pomaga na nim rodzicom "przeżyć z dziećmi i nie zwariować, budując szczęśliwe i zdrowe relacje". Umieszcza wiele ciekawych porad i wskazówek, z których korzysta już ponad 72 tys. obserwujących.

W jednym ze swoich ostatnich nagrań psycholożka postanowiła bliżej przyjrzeć się zwrotowi, który jest tak popularny wśród rodziców, czyli "nie wolno".

Zainspirowała mnie do tego rozmowa z pewnym panem, który na co dzień zajmuje się wychowaniem psów i powiedział, że "nie wolno" nic psa nie uczy... zawsze trzeba dać jakąś alternatywę, by pies wiedział, co ma robić. A ja sobie myślę, czemu my rodzice, wciąż o tym zapominamy, a mamy przed sobą Małego Człowieka? No więc przypominam, co jest nie tak z tym "nie wolno"

- napisała pod nagraniem psycholożka.

Nie mów dziecku "nie wolno"

Lekarka na zamieszczonym nagraniu wymieniła najpopularniejsze zwroty, które można usłyszeć dosłownie wszędzie. "Nie wolno tu biegać", "nie rób tak", "nie możesz tego dotykać". Przyznaje, że większość uważa je za "naturalne w wychowaniu". I przecież wydawałoby się, że nie ma w nich nic złego, zazwyczaj te zakazy są po to, by dziecko nie zrobiło sobie krzywdy. Co w nich jest więc nie tak?

 

Psycholożka sama przyznaje, że przecież trzeba zasygnalizować dziecku, kiedy przekracza jakieś granice. Poskreśla jednak, że słynne "nie wolno" i inne tego typu komunikaty po prostu na dzieci nie działają i wcale nie przynoszą zamierzonego efektu (a często nawet wręcz odwrotnie). Dlaczego?

Po pierwsze, dlatego, że jest ich tak dużo, że zwyczajnie tracą swoją moc. Po drugie podsycają ciekawość zrobienia czegoś, co wywołuje tak silną reakcję rodzica. Zakazany owoc smakuje najbardziej. I jest jeszcze coś. Stanowcze zakazy, za którymi kryje się nasza chęć, by dziecko było nam posłuszne i robiło to, co chcemy, by robiło, często powoduje w dziecku poczucie bycia niezauważonym i niepoważnie traktowanym

- wyjaśnia psycholożka. Jakich zwrotów warto więc używać zamiast słynnego "nie wolno"? Ekspertka tłumaczy, by przede wszystkim należy pamiętać, by mówić w języku pozytywnym. Zamiast "nie biegaj tutaj", lepiej jest powiedzieć "idź powolutku na przykład, jak ślimak". Warto też mówić o skutkach podejmowanych działań, można więc np. powiedzieć tak "Kiedy biegasz po takiej śliskiej podłodze, bardzo łatwo się przewrócić, a to czasem boli".

Warto mówić o swoich emocjach

Psycholożka zachęca także, by rodzice, komunikując się ze swoimi pociechami, mówili o sobie i swoich uczuciach: "Gdy biegasz w domu, bardzo martwię się, że się przewrócisz i uderzysz w kant stołu". Dobrą metodą jest także zadawanie pytań, np. "Jesteś pewny, że bieganie w domu to dobry pomysł? Co się może wydarzyć?".

Pod nagraniem @psychologia_domowa pojawiło się mnóstwo komentarzy. Wielu internautów przyznaje, że nie zdawało sobie sprawy z tego, że "nie wolno" można powiedzieć w zupełnie inny i zarazem dużo skuteczniejszy sposób. Część osób przyznało, że szkoda, że takiej wiedzy nie posiadają np. panie w przedszkolach, czy nauczycielki.

Więcej o: