Pediatrka pokazała zdjęcie po dyżurze. Te choroby zawładnęły szpitalami "jestem wykończona"

Sezon chorobowy trwa i zapewne skończy się dopiero wiosną, a nawet latem. Nie pozostaje nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość i starać się unikać kontaktu z chorymi, by się nie zarazić. Z jakimi dolegliwościami obecnie najczęściej zgłaszają się pacjenci?

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Lekarze już od początku września pisali o zapełniających się przychodniach. Teraz są one często przepełnione i specjaliści niekiedy muszą przyjąć dużo więcej chorych, niż planowali. Zdarza się też, że brakuje im już możliwości, by móc zbadać wszystkich, którzy tego potrzebują.

Zobacz wideo Domowe sposoby na przeziębienie

Chorują rzecz jasna głównie dzieci. Pediatrzy w mediach społecznościowych często informują "jaka choroba jest na topie". Oprócz kataru i przeziębień były już ospa, grypa, czy bostonka. Zdarzały się też mniej popularne infekcje. 

Jakie choroby są "na topie"?

Co dominuje w ostatnim czasie? Swoimi spostrzeżeniami postanowiła podzielić się @mamapediatra_blog, czyli pediatra Dagmara Churzyńska-Rutkowska. Lekarka dzieli się na swoim Instagramie różnymi informacjami dotyczącymi chorób dzieci i ich leczenia.

Dyżur był pracowity, ale z sensem. Zapalenia oskrzeli i biegunki na podium. Ale też trochę ciekawych diagnostycznie przypadków. COVID miesza się z RSV, ale na razie wygrywa ten pierwszy

- napisała na swoim profilu.

Można zauważyć, że w tym roku faktycznie królują wszelkiego rodzaju jelitówki. Pojawiają się w prawie każdym chorobowym raporcie, podawanym przez pediatrów. Teraz uwagę zwróciło jednak to, że dzieciaki dużo chorują na COVID, który raczej rzadko pojawiał się w dotychczasowych zestawieniach.

Z wynikami badań warto udać się do lekarza osobiście

W jednym z ostatnich postów @mamapediatra_blog zwróciła uwagę na jeszcze jedno, jak się okazuje, dość powszechne zjawisko. Wielu rodziców przesyła do niej wyniki badań swoich dzieci. To oczywiste, że mogą nie wiedzieć jak je odczytać, czy nie być pewni, że dobrze wszystko zrozumieli.

Sporo osób przesyła wyniki swoich dzieci w wiadomościach. Ja rozumiem Wasz niepokój. Ale! Jeśli w badaniach jest coś naprawdę niepokojącego, to laboratorium kontaktuje się z lekarzem zlecającym lub placówką, w której wykonano badanie. Jeśli to prywatne badanie, to Wy zostaniecie zaalarmowani. Większość badań naprawdę nie jest aż tak zła, żeby wszczynać alarm i można poczekać do kontaktu z lekarzem dziecka. To ważne, bo ten lekarz zna Wasze dziecko i wie, po co je zlecał

- napisała @mamapediatra_blog.I trudno się z nią nie zgodzić, lekarka nie wie, dlaczego inny specjalista zlecał wykonanie danych badań, czy ma jakieś podejrzenie, być może istnieją jakieś przesłanki, które mogą świadczyć o danej chorobie. Leczyć na odległość się przecież nie da.

 

Więcej o:
Copyright © Agora SA