Izrael zaatakował szpital. Szokujące, co zrobiono z wcześniakami. Brak prądu, brak tlenu, brak inkubatorów

Dwa największe szpitale w Gazie już nie działają. Nie mają jak leczyć małych pacjentów - nie ma prądu, nie ma paliwa do generatorów. Część wcześniaków już zmarło, a to zapewne nie koniec. To przerażające, że dochodzi do tego we współczesnym świecie.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
To, co dzieje się obecnie w mieście Gaza, szokuje cały świat. Umierają niewinni ludzie, w tym dzieci. Już przestały funkcjonować dwa największe szpitale. Lekarze nie mogą w nich przyjmować ani leczyć pacjentów, sprzęty nie działają, bo nie ma prądu, brakuje też paliwa do generatorów.

Zobacz wideo Draginja Nadażdin: Czekamy tylko na sygnał do wjazdu z większą pomocą dla Strefy Gazy

Jak podaje rmf24.pl już kilkoro wcześniaków zmarło, zagrożone jest życie wielu innych. WHO podaje, że sytuacja w szpitalach w Gazie jest katastrofalna. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nic nie zapowiada, by sytuacja miała się zmienić.
Placówki medyczne są wciąż atakowane. Władze Tel Awiwu są zdania, że pod nimi znajdują się centra dowodzenia Hamasu, a także składana jest broń. Zarzucają, że w ten sposób Hamas wykorzystuje szpital, pacjentów i personel medyczny, by stworzyć sobie żywą tarczę. Grupa ta jednak zaprzecza, by tak było.

Jeszcze w poniedziałek w głównego szpitalu w mieście Gaza - Al-Szifa przebywało około 650 pacjentów. Liczyli na to, że uda się ich ewakuować przez Czerwony Krzyż lub inną tego typu organizację. Na chwilę obecną się to nie udało, wiadomo, że kilkadziesiąt osób już zmarło. W tym właśnie wcześniaki, ponieważ z powodu braku prądu nie działają także inkubatory. Sytuacja stała się więc naprawdę dramatyczna.
Z kolei agencja AFP podała, że zmarło pięć noworodków i około trzydziestu innych pacjentów. Z posiadanych danych ma wynikać, że w placówce przebywa około trzydziestu noworodków. Maluszki wymagają specjalistycznej opieki, a tak jak wiadomo, nie może być im w szpitalu zapewniona.

Zbombardowali zbiorniki z wodą, zbombardowali studnie, zbombardowali także pompę tlenową. Zbombardowali wszystko w szpitalu. Więc nie wiadomo, czy przeżyjemy

- powiedział cytowany przez rmf24.pl jeden z chirurgów szpitala Ahmed El Mochallalati. Dodał też, że normalnie wszystkie maluszki przebywałyby w osobnych inkubatorach. W obecnej sytuacji kładzie się je po osiem w jednym łóżeczku. Do tego personel medyczny ma obok układać termosy z ciepłą wodą, by je ogrzać. Sytuacja jest więc naprawdę dramatyczna.

Inne szpitale też przerywają swoją dzialalność

Jak poinformował Palestyński Czerwony Półksiężyc także szpital Al-Kuds musiał przerwać swoją działalność. Wszystko z powodu prądu i paliwa. Jest to bardzo zła informacja, ponieważ jest to druga pod względem wielkości placówka medyczna w Strefie Gazy.

Podobno izraelska armia zaoferowała pomoc w ewakuacji dzieci ze szpitala oraz powiedziała, że może przekazać 300 litrów paliwa. Jej rzecznik - Daniel Hagari twierdzi jednak, że Hamas nie chce skorzystać z tej pomocy.

Więcej o:
Copyright © Agora SA