Ile tak naprawdę trzeba wyciskać pasty do zębów? Dentysta pokazał, dlaczego większość robi to źle

Rodzice powinni pamiętać, że po pojawieniu się pierwszych zębów u dziecka należy je myć. W tym przypadku istotna jest nie tylko technika, lecz także dobra szczoteczka i... ilość nakładanej pasty. Okazuje się, że w przypadku tej ostatniej kwestii większość popełnia istotne błędy.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Już w pierwszych miesiącach życia dziecka należy rozpocząć higienę jamy ustnej. Przed snem rodzice powinni oczyszczać dziąsła malucha, nawet gdy nie ma jeszcze ząbków. W ten sposób usuwane są resztki pokarmowe z jamy ustnej. Do mycia można wówczas użyć miękkiej szczoteczki lub kawałek gazika namoczonego w przegotowanej wodzie (może to być też napar z rumianku, jeśli dziecko go akceptuje).

Zobacz wideo Dlaczego nasi przodkowie mieli więcej zębów? [PRACOWNIA BRONKA]

Oczyszczanie jamy ustnej niemowlaka chroni przed pojawieniem się pleśniawek oraz próchnicą zębów mlecznych, gdy te się już pojawią.

Większość rodziców nakłada za dużo pasty na szczoteczkę

Gdy u dziecka pojawią się pierwsze mleczaki, a najczęściej jest to w okolicach piątego-szóstego miesiąca życia (ale może być też wcześniej bądź później), należy zacząć używać szczoteczki z miękkim włosiem oraz pasty do zębów. Okazuje się, że wiele osób nie wie, ile jej nakładać. Wątpliwości w tej kwestii postanowił rozwiać na swoim Instagramie @tata_stomatolog, czyli specjalista stomatologii dziecięcej Michał Kaczmarek, który dzieli się na swoim profilu różnym i poradami dotyczącymi higieny jamy ustnej u najmłodszych.

Mała przypominajka - instrukcja, ile pasty nakładać. A Ty ile nakładasz? Idealnie, za dużo, czy za mało?

- zapytał @tata_stomatolog. Pokazał nagranie, na którym widzimy dwie szczoteczki do zębów. Kaczmarek pokazał też, ile pasty z fluorem powinno znajdować się na szczoteczce dziecka. W przypadku dzieci od szóstego do 36. miesiąca życia należy nakładać na szczoteczkę pastę wielkości ziarenka ryżu, z przypadku starszaków - ziarenka grochu.

Wielu rodziców jest zaskoczonych, że wystarczy tak mało pasty, by umyć, zęby dziecku. Przyznają, że w błąd wprowadzają bez wątpienia reklamy, na których widzimy jej tyle, że aż spływa po szczoteczce.

Wreszcie pokazane, że nie tak jak w reklamie pół tubki na jeden raz, tylko minimalna ilość

- napisała jedna z osób. "Szkoda ze panie w przedszkolach nie wiedzą, ile tej pasty wydzielać. U nas szła tubka pasty miesięcznie", "Nigdy nie umiem wycisnąć tak mało", "A czy w okolicy trzech lat powinno się jakoś stopniowo zwiększać ilość pasty? Czy tak z dnia na dzień przeskoczyć z tzw. ryżu na groszek?", "Zastanawiam się, czemu to zależy od wieku, a nie od liczby zębów" - pisali też inni.
Pewna internautka zwróciła także uwagę na fakt, że na wielu produktach są specjalne oznaczenia, jednak większość osób ich nie zna, dlatego też z nich nie korzysta, chociaż mogą być sporym ułatwieniem:

Może to ciekawostka, ale niektóre szczoteczki specjalnie zaznaczają środek włosia na inny kolor (tu akurat na niebiesko) jako wskazówkę, żeby pastę nakładać tylko na to miejsce

- napisała kobieta.

 

Pasta z fluorem czy bez?

Wielu rodziców nie ma pojęcia, jaką pastę kupować dla dziecka: z fluorem, a może bez niego?

Według aktualnych wytycznych od pierwszego zęba powinno się używać pasty z fluorem. Jego stężenie powinno wynosić 1000 ppm F. ( jest to zawartość fluorków podana w milionach - przyp. red. ) Pasta 1000 ppm F może także zostać oznaczona jako ta zawierająca 0,221 % fluorku sodu (NaF, sodium fluoride). Poziom 1000 ppm w paście dla dzieci został oszacowany m.in. na podstawie poziomu fluoru w wodzie, w jedzeniu, suplementacji fluoru

- czytamy na stronie matkadentystka.pl.

Błędem jest więc kupowanie owocowych past (które zachęcają do ich zjedzenia, a nie mycia nimi zębów) bez fluoru, których jest pełno w aptekach czy drogeriach. W Polsce niestety próchnica jest dość powszechnym problemem. Szacuje się, że zmaga się z nią nawet 60 proc. trzylatków. Dlatego tak ważne jest, by prawidłowo dbać o higienę jamy ustnej dziecka.

Więcej o:
Copyright © Agora SA