Czym są "obroty zewnętrzne" przy porodzie? To jeden z największych lęków ciężarnych. "Bardzo bolesne"

Termin "obroty zewnętrzne" przy porodzie mogą kojarzyć się z czymś bardzo niebezpiecznym i bolesnym dla kobiety w ciąży. Jednak jest specjalny rodzaj zabiegu, który polega na obróceniu dziecka znajdującego się w brzuchu mamy do pozycji, która umożliwi poród siłami natury, a więc będzie swoista i bezpieczną alternatywą dla porodu przez cesarskie cięcie.

Na "obroty zewnętrzne" przy porodzie decydują się głównie te kobiety, które chcą rodzić naturalnie, jednak ułożenie ich dziecka w ciąży donoszonej, jest nieodpowiednie. Chodzi o tzw. ułożenie miednicowe, które jest jednym ze wskazań do porodu przy pomocy cesarskiego cięcia. Przy wykonaniu próby (bo nie zawsze się ona udaje) obrotu, lekarz używa własnych rąk, które przesuwa po zewnętrznej stronie brzucha w taki sposób, aby łożysko w środku obróciło się wraz z maleństwem w odpowiednim kierunku. Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Jak wygląda poród przez cesarskie cięcie? Dr Wojciech Falęcki wyjaśnia

"Obroty zewnętrzne" przy porodzie. Lekarz opowiada, jak to wygląda naprawdę

Lekarz Jakub Staniczek to specjalista w zakresie położnictwa, ginekologii, ale także i perinatologii (medycyny matczyno-płodowej), który za pośrednictwem mediów społecznościowych edukuje, ale także i rozwiewa wszystkie wątpliwości związane z ciążą, czy porodem. W jednym z ostatnich swoich postów na Instagramie odniósł się do zabiegów polegających na obrocie płodu, który znajduje się w macicy. Chodzi dokładnie o "obroty zewnętrzne", które jak sam Staniczek twierdzi, są "alternatywą dla cesarskiego cięcia".

"Około 3–4 procent płodów w ciążach donoszonych znajduje się w położeniu podłużnym miednicowym. Alternatywą do cięcia cesarskiego w tym przypadku przed rozpoczęciem porodu może być wykonanie próby obrotu zewnętrznego płodu do położenia podłużnego główkowego. Wykonanie obrotu zewnętrznego na główkę w ciążach donoszonych zmniejsza ryzyko występowania położenia miednicowego płodu podczas porodu i zwiększa szansę porodu drogami natury, znacząco zmniejszając częstość porodów drogą cięcia cesarskiego" - napisał lekarz w swoim poście, zamieszczając zdjęcie z takiego właśnie zabiegu. Asystował wtedy dr Maisie Manasar-Dyrbuś, a sam "obrót zewnętrzny" u przyszłej mamy został wykonany w Szpitalu Bonifratrów w Katowicach. "Jesteśmy jednym z nielicznych ośrodków wykonujących tę procedurę" - dodał lekarz.

 

Jednak czy wszystkie ciężarne mogą poddać się temu zabiegowi? Istnieją jakieś przeciwskazania? Okazuje się, że taka procedura, według zaleceń i rekomendacji Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, powinna zostać zaproponowana w przypadku położenia niegłówkowego płodu w ciąży pojedynczej każdej kobiecie, która przekroczyła już 37 tydzień ciąży. Wynika to z możliwości pojawiania się powikłań obrotu zewnętrznego (zaburzenia tętna płodu), które wymagałyby interwencji w postaci wykonania cięcia cesarskiego.

Kobieta, która chciałaby poddać się temu zabiegowi - jest przede wszystkim badana przez ginekologa. Nie wykonuje się go w przypadku m.in. łożyska przodującego czy ciąży bliźniaczej. Niestety zabieg jest dość bolesny. Kobiety, które poddały się obrotowi zewnętrznemu, mają związane z nim koszmarne wspomnienia. "Jedno z najboleśniejszych doświadczeń w życiu, bolało bardziej niż sam poród" - twierdzi jedna z naszych rozmówczyń. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.