Kabula ma dwie, a nie jedną mamę. Martyna Wojciechowska: Jest bardzo kochającą i delikatną kobietą

Kabula to adoptowana przez Martynę Wojciechowską dziewczynka, która całkiem niedawno rozpoczęła studia prawnicze. I chociaż jeszcze kilka lat temu cała Polska żyła historią nastolatki, która z powodu albinizmu straciła rękę, dziś sama udowadnia, że szansa, którą otrzymała, nie poszła na marne. Sama chce pomagać osobom pokrzywdzonym przez los. Jednak niewiele osób wie, że Kabula pomimo adopcji przez polską podróżniczkę, nadal utrzymuje kontakty ze swoją biologiczną matką.

Kabula przyszła na świat 23 lata temu – 7 listopada 2000 roku w Tanzanii, gdzie szybko się okazało, że nie jest ona bezpieczna, a je życie zagrożone. Wszystko przez chorobę. Kabula to albinoska. W tamtejszej kulturze wierzono, ciało albinosów jest magiczne, toteż można je wykorzystać jako amulet, czy nawet do produkcji szamańskich eliksirów. Dziewczynka była stygmatyzowana, a kiedy skończyła 13 lat, grupa mężczyzn odcięła jej rękę, aby wykonać z niej ochronne amulety. Wtedy jej matka zdecydowała oddać dziewczynkę do szkoły z internatem. Kilka lat później, losy Kabuli i Martyny Wojciechowskiej skrzyżowały się, sprawiając, że stały się rodziną. Wojciechowska adoptowała chorą na albinizm dziewczynkę. Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Martyna Wojciechowska o rozłące z Marysią. Nawet na krańcu świata dba o to, żeby córka wszystko spakowała do szkoły

Kabula ma dwie matki, z którymi utrzymuje kontakty. Są dla niej wsparciem

Kiedy Martna Wojciechowska przyjechała do Tanzanii, aby nagrać jeden z odcinków do swojego programu o osobach chorych na albinizm i tym samym wykluczonych ze swojej społeczności, poznała Kabulę. To ona stała się bohaterką jej odcinka pt. "Ludzie Duchy", którzy żyją w ciągłym zagrożeniu. To było w 2024 roku, a trzy lata później podróżniczka z Polski, podjęła decyzję o adopcji dziewczynki, aby dać jej szansę nie tylko na spokojne życie, ale umożliwić naukę, której Kabula tak bardzo chciała, ale też potrzebowała. To było jej okno na świat.

Od tego czasu minęło już kilka lat i wiele się zmieniło. Kabula opuściła ośrodek i rozpoczęła studia prawnicze. Od ponad roku jest studentką jednego z tamtejszych uniwersytetów. Mieszka teraz w mieście Mwanza, z dala od rodzinnej miejscowości. I chociaż musi radzić sobie sama, to jednak wie, że wśród bliskich ma wyjątkowe osoby, które ją wspierają i są z niej bardzo dumne.

 

Kabula ma przede wszystkim dwie mamy. Tę adopcyjną, którą jest Martyna Wojciechowska oraz biologiczną (Lemi), z którą nadal utrzymuje kontakt. "Lemi jest bardzo kochającą i delikatną kobietą. Wcześniej musiałam złożyć formalne oświadczenie, że otaczam Kabulę opieką, że zagwarantuję jej edukację, pieniądze i wszelką inną pomoc, i sądziłam, że dla biologicznej mamy to może być trudne. Ale ona mnie przytuliła, podziękowała, że jej córka dostała taką szansę, i niejako dała mi błogosławieństwo. Odetchnęłam wtedy z ulgą" - mówiła portalowi vivwa.pl, Martyna Wojciechowska.

 

Kabula, która tak wiele wycierpiała jako mała dziewczynka, chce teraz pomagać ludziom słabszym i pokrzywdzonym przez los. Jednak wie, że nie byłoby to możliwe, gdyby nie wsparcie swoich dwóch mam. Zaznaczyła to w jednym ze swoich postów, zamieszczając wspólne zdjęcie z mamą biologiczną i mamą adopcyjną. "Miałam nadzieję otrzymać wiele prezentów i gratulacji w związku z pracami, na które zwracałam uwagę przez ostatnie 4 lata. Ale w końcu dostałam coś, czego się nie spodziewałem, czyli obecność tych dwóch ważnych osób w moim życiu. W pełni rozumiem, jak bardzo mogły być zajęte tego dnia, ale zdecydowały się być ze mną. Dziękuję bardzo, mamo i mamo. Kabula was kocha" - napisała w swoim poście. Więź, która łączy wszystkie trzy kobiety - jest naprawdę niesamowita.

 
Więcej o:
Copyright © Agora SA