Awantura o kuchnie z Lidla. Rozdzierające sceny w sklepie. 4-latka płakała, bo do akcji wkroczyli "dyskontowi cwaniacy"

Niedawno Lidl ogłosił promocję na drewniane kuchnie. Rodzice rzucili się na zabawkę, jednak zdobycie jej graniczyło z cudem. Wiele osób postanowiło wykorzystać akcję, by móc zarobić. "Janusze biznesu" - piszą oburzeni klienci.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
W sklepach już pojawiają się świąteczne gazetki i promocje na zabawki dla najmłodszych. Wiele osób rozpoczyna przygotowywanie upominków dla swoich pociech dużo wcześniej, szczególnie że tuż przed świętami ceny często są znacznie wyższe niż normalnie.

Zobacz wideo Zabawki, które pomogą twojemu dziecku rozwijać umiejętności

Niestety, im większa zniżka na dany produkt, tym większe prawdopodobieństwo, że półki sklepowe, na których powinien się znajdować, będą świecić pustkami. Tak się stało w przypadku drewnianej kuchni z Lidla. W ostatnich dniach można było ją kupić za połowę ceny, czyli 170 zł. Cena jak na taką zabawkę jest więc naprawdę atrakcyjna.
W sieci pojawiły się nagrania i komentarze osób, które przyznały, że 5 minut po otwarciu sklepu nie było już żadnej kuchni. Wiele osób brało po kilka sztuk. I bynajmniej nie były to zabawki dla ich dzieci. Okrzyknięci przez wielu rodziców mianem "Januszy biznesu" klienci wykupili wszystko, co możliwe, by później wystawić ten sam produkt w dużo wyższej cenie na platformach sprzedażowych.

Akcja promocyjna rozpoczęła się w poniedziałek i właśnie tego dnia na olx, allegro, vinted itp. pojawiło się mnóstwo ogłoszeń z nowymi, nierozpakowanymi kuchniami z Lidla. Na forach dla rodziców zawrzało. Wiele osób uważa, że robienie biznesu na zabawkach, o których marzy tyle dzieciaków, to jakieś nieporozumienie. Byli jednak też tacy, którzy stwierdzili, że przecież mamy wolny rynek i każdy może zarabiać tak, jak chce.
Możliwe, że problem rozwiązałby się, gdyby były limity w postaci np. jedna kuchnia na jedną osobę. Tak uważa część osób, które wierzą, że dzięki temu udałoby im się zdobyć ukochaną zabawkę.

Lidl. Kuchnia Mat. promocyjne/LidlLidl. Kuchnia Mat. promocyjne/Lidl Lidl/ strona oficjalna

Trzeba jednak przyznać, że akcja promocyjna była strzałem w dziesiątkę. Przecież Lidl z pewnością wiedział, że zainteresowanie kuchniami będzie ogromne. Z tego, co na forach piszą rodzice, w każdym sklepie było zaledwie kilka sztuk tej zabawki. A przecież jak ktoś o 6.00 rano przyszedł, by ją kupić, to nawet jak jej nie dostał, zapewne zrobił inne zakupy. Bo taki jest sens każdej wyprzedaży czy promocji - by przyciągnąć jak najwięcej osób, które bez wątpienia kupią też inne produkty.

Dziewczynka płakała, bo nie dostała wymarzonej kuchni

Na grupie facebookowej "Obywatele Ursynowa" pojawiło się nawet nietypowe ogłoszenie w związku z kultowymi już kuchniami z Lidla. Otóż pewni rodzice, widząc smutną dziewczynkę, której mamie nie udało się dostać zabawki, postanowili... ją odnaleźć.

Pewnie nikłe szanse, ale poszukuję mamy z dziewczynką na oko 4-letnią, które dziś w Lidlu na Stryjeńskich pytały o kuchnię Lidla i w odpowiedzi, że niestety już nie ma, dziewczynka była tak smutna, że gdy nam się udało kupić, stwierdziliśmy z mężem, że weźmiemy dwie i albo znajdziemy tę mamę, albo mamę, która była w podobnej sytuacji. Kuchnie sprzedamy chętnie za 170, ale bardzo byśmy chcieli widzieć bobasa, którego była marzeniem, bo na tym nam zależy

- napisali w ogłoszeniu. Ich postawa wzbudziła zachwyt wśród wielu rodziców (i nie tylko), którzy gratulowali im pomysłu. Wiele osób jest pod wrażeniem, że ktoś zachował się tak empatycznie i chce bezinteresownie pomóc smutnemu dziecku. "Jak miło, że są ludzie, którzy chcieliby uszczęśliwić dziecko i nie są "mistrzami" biznesu. Oby takim z***om kuchnie za 300 zł się nie sprzedały, bo to żal" - skomentowała jedna z kobiet, nawiązując do cen zabawki na portalach sprzedażowych.

Wiele osób zgłosiło chęć kupna od rodziców dodatkowej kuchni "gdyby nie udało im się znaleźć smutnej 4-latki". Przyznali, że z samego rana robili rundkę po wszystkich okolicznych Lidlach, ale najczęściej zamiast zabawki, zobaczyli jedynie puste półki i cenówki, które po nich zostały.

Skąd ten bum na kuchnie z Lidla?

Wiele osób, które nie mają dzieci, zastanawia się skąd ta ogromna popularność lidlowskiej kuchni. Sugerując się opiniami posiadaczy zabawki, ma ona być ładnie wykonana i dość trwała. Poza tym jest drewniana, a wielu rodziców odchodzi obecnie od plastikowych zabawek, stawiając na te wykonane z naturalnych tworzyw.

Drewniane kuchnie, takie jak w Lidlu można jednak znaleźć w wielu innych sklepach. Trzeba się jednak nastawić na wydatek kilkuset złotych. Osoby, które załapały się na dyskontową promocję, mogły je kupić za jedynie 170 zł i zapewne ta cena w dużej mierze przełożyła się na ogromną popularność zabawki.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.