Joanna Opozda mówi wprost, co myśli o wysłaniu dziecka do żłobka. "Tam dzieci bardzo chorują"

Wiele mam po urlopie macierzyńskim wraca do pracy. To czas, gdy muszą zorganizować opiekę swoim pociechom. Wiele osób decyduje się na żłobek. Joanna Opozda opowiedziała, co myśli o placówkach.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Powrót mamy do pracy jest bardziej skomplikowany, niż mogłoby się wydawać. Nie każdy ma możliwość, by skorzystać z pomocy babci, cioci, czy kogokolwiek innego, kto zaopiekowałby się maluchem, podczas gdy kobieta wykonuje swoje zawodowe obowiązki.

Zobacz wideo "Macierzyństwo to wieczny wyrzut sumienia". Agnieszka Sienkiewicz o godzeniu pracy zawodowej z wychowywaniem dzieci

Bardzo często rodzice decydują się posłać swoją pociechę do żłobka. Taki plan miała też początkowo Joanna Opozda, jednak zmieniła swoje zdanie już po dniach adaptacyjnych, na które wybrała się z synkiem. Już po trzech dniach maluch się rozchorował. A wszystko przez dzieci, które rzekomo miały "alergię", a tak naprawdę były po prostu przeziębione.

Babcia zajęła się małym Vincentem

Aktorka nie może liczyć na pomoc ojca dziecka Antoniego Królikowskiego, z którym ma dość napięte relacje po rozstaniu. Na szczęście z pomocą przyszła jej mama.

Pomaga mi mama, ona jest non stop z Vincentem, jak mnie nie ma. Ja często jestem po 12 godzin na planie, teraz jestem właśnie w zdjęciach i jest z nami moja mama. Żłobek był również brany pod uwagę, chodziłam nawet na adaptację, ale mój syn jak zachorował, to miesiąc musiał brać antybiotyk.

- opowiada Joanna Opozda w rozmowie z jastrzabpost.pl. Zapytana, czy nie rozważała kolejnej "żłobkowej próby" przyznała, że nie. Jej zdaniem to "ostateczność, bo takie małe dzieci dobrze by było, żeby miały to poczucie bezpieczeństwa i były z kimś, kogo znają, czyli w tym przypadku z mamą, tatą, babcią do tego 3 roku życia, kiedy nie mówią i nie mogą powiedzieć o swoich potrzebach, opowiedzieć o tym, co się wydarzyło" - wyjaśnia.

Aktorka przyznaje też, ze dużym problemem są wszechobecne w żłobkach choroby i fakt, że mali podopieczni nie potrafią jeszcze zakomunikować, co je boli. Jej zdaniem inaczej jest już w przedszkolu, kiedy kilkulatek potrafi mówić i powie o swoich dolegliwościach.

Opozda zrezygnowała z wysłania syna do żłobka

Dlatego, chociaż aktorka brała początkowo żłobek pod uwagę, teraz wycofała się z tego pomysłu. Chce zaczekać, aż mały Vincent będzie już potrafił rozmawiać i opowiedzieć jej co się wydarzyło, czy coś go boli itp. Wtedy będzie spokojniejsza.

Opozda zdaje sobie sprawę jednak, że nie każdy jest w tak dobrej sytuacji jak ona i może skorzystać z pomocy babci, która zrobi wszystko dla swojego wnuka i zajmie się nim z całkowitym oddaniem i poświęceniem.

Chociaż rozumiem też, że ciężko jest np. wrócić do pracy, że trzeba do tego żłobka czasami oddać dziecko, bo nie ma się wyjścia i nie ma pomocy ze strony dziadków, rodziców i ja nikogo nie oceniam. Rozumiem, są takie sytuacje, które nas do tego zmuszają, ale jeśli można ich uniknąć, to jestem za tym.

- stwierdziła mama Vincenta.

 

Więcej o:
Copyright © Agora SA