Jest równanie, wynik prawidłowy - niezaliczone. "Nic dziwnego, że dzieci nie cierpią matmy". Gdzie tu logika?

Brak docenienia kreatywnego podejścia, demotywacja, używanie czerwonego długopisu - zdaniem niektórych internautów, ta nauczycielka, jak niestety wiele innych, pokazała dokładnie, jak nauczyciel nie powinien się zachowywać. Szkoda, tylko, że w Polsce jest ich zdecydowana przewaga.

"System w Polsce nie uczy logiki i sprytu, nie chwali za pomysł i kreatywność. Nakazuje wejść w schemat i porzucić innowacyjność. Uczniowie są karani za to, że nie zrobili czegoś dokładnie jak nakazała Pani. Zamiast im tłumaczyć, że może istnieć wiele dróg rozwiązań, dostają kartkę z wypisanymi uwagami na czerwono. To nonsens!"

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Nieważne, że zgadza się wynik, zadania nie zostały zaliczone

Większość rodziców ma niestety podobne zdanie na temat szkół publicznych w Polsce. Zamiast uczyć innowacyjności i doceniać kreatywność, tłamszą dzieci i ich ciekawość świata, na rzecz nauki wchodzenia w schematy, trafiania w klucze i konkretnych działań. To samo w sobie nie jest złe, nauka liter, czytania, pisania czy też tabliczka mnożenie i powszechne podstawowe matematyczne zasady są w życiu niezbędne, ale dzieci są dodatkowo często demotywowane, a ich indywidualność spychana na bok. To zadanie pokazuje to w doskonały sposób. Zadaniem uczniów było zsumowanie kółek, wpisanie odpowiedniego równania i obliczenie wyniku. Choć pozornie wygląda na to, że chłopiec wykonał wszystkie zadania dobrze, okazuje się, że z czterech zaliczone zostało tylko jedno. Jak to jest możliwe?

matematyczne zadanie wcale nie okazało się tak banalne, jak wszyscy myślelimatematyczne zadanie wcale nie okazało się tak banalne, jak wszyscy myśleli screen Reddit.com

"Nic dziwnego, że dzieci nie cierpią matmy"

Pojawiają się głosy, że być może nauczyciel wymagał od uczniów wykonania zadań sposobem, jaki w ostatnim czasie przekazali na lekcjach. Jednak zdaniem większości internautów, nauczyciel powinien zupełnie inaczej podejść do oceny tej pracy. "Wszystkie wyniki się zgadzają, nie można było zaliczyć i napisać innym kolorem niż czerwony, że jest jeszcze jeden sposób rozwiązania?". Ich zdaniem, ocena pracy jest krzywdząca dla dziecka i bardzo niesprawiedliwa. Według matematycznych zasad dodawanie i mnożenie jest przemienne, więc co się tu zadziało, że nauczyciel musiał tak krytycznie podejść do tej pracy?

Nic dziwnego, że dzieci nie cierpią matmy.
Ta ocena jest rażąco niesprawiedliwa.
Potem ludzie się dziwią, że dzieci tak panicznie boją się matematyki.
Przerabiałam to jakiś czas temu. Nauczycielka zabroniła mi uczyć dziecko matematyki w domu. Okazuje się, że nie znam podstawowych zasad. To robienie wariatów zarówno z dzieci, jak i z rodziców.
Sama jestem nauczycielką i ja pochwaliłbym ucznia za kreatywność. Zapytałabym, czy nie można tego obliczyć inaczej. Dzięki temu dziecko nie miałoby poczucia, że coś zrobiło źle, a ja osiągnęłabym swój cel. Również nigdy nie używam czerwonego długopisu do opisywania pracy, takie wytykanie błędów jest demotywujące!.

Źródło: www.reddit.com

Więcej o:
Copyright © Agora SA