Ciągły katar u dziecka. Pediatra wyjaśnia, skąd bierze się "przedszkolny glut"

"Przedszkolne gluty atakują" - to hasło znane większości rodziców kilkulatków. Pediatra tłumaczy, dlaczego maluchy mają niekończący się katar. Jego słowa, wiele osób mogą zaskoczyć.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Dzieciaki bardzo często łapią infekcje już w pierwszym tygodniu przedszkola. Niektóre ciągają noskami już po dwóch dniach pobytu w placówce. Rodzice wzdychają i szukają u pediatrów, na forach, czy grupach rodzicielskich, wszelkich porad, jak radzić sobie z niekończącym się katarem.

Zobacz wideo Przeziębienie czy grypa? Jak rozpoznać u dziecka?

O tzw. glucie żłobkowym, czy przedszkolnym nieco więcej opowiedział dr hab. n. med. Wojciech Feleszko, pediatra, immunolog i tata trójki dzieci, który na swoim Instagramie @dr_feleszko dzieli się poradami dla rodziców. Jego profil obserwują już ponad 53 tys. osób.

Temat bardzo na czasie: „glut" żłobkowy czy przedszkolny. Wspomniany glut to nic innego jak lejąca się z nosa wydzielina, którą dziecko w wieku żłobkowym czy przedszkolnym ma przez dłuuuugi czas. Zdarza się, że glut towarzyszy mu przez cały okres jesienno-zimowy…

- opowiada lekarz. Wyjaśnia też, co jest powodem tego, że dziecko ciągle ma tego "gluta" lub inne infekcje, które wydają się nie mieć końca. Podkreślił, że dziecko od 3. do 6. roku życia nie ma w pełni wykształconego systemu odpornościowego. Dlatego, gdy przychodząc do przedszkola, spotyka inne dziecko, które mają tzw. lejący się glut, to niemalże pewne jest to, że się zarazi.

 

Dzieci "dzielą się" wirusami

Dziecko, które przebywa w grupie wielu osób (a dzieci w placówkach często są przyprowadzane mimo infekcji), dlatego maluchy cały czas "przejmują" od siebie kolejne wirusy. I jak zauważyło zapewne już wielu rodziców, sezon chorobowy zaczyna się w związku z tym we wrześniu i kończy późną wiosną.

Wiecie, że to całkowicie normalne, że dziecko choruje 6-7 razy w roku, a zdarza się nawet, że 10-12? Tym samym może być tak, że ok. 15 tygodni w roku dziecko może być chore. Niestety...

- opowiada @dr_feleszko. Pod jego wpisem pojawiło się wiele komentarzy rodziców, którzy przyznają, że "przedszkolny glut" jest ich utrapieniem.

Mój żłobkowicz nie miał kataru w wakacje w domu (2 tygodnie). Od 16.08 chodzi do żłoba z glutem, panie już nie zwracają nawet uwagi

- napisała jedna z mam. "U nas też aktualnie lejące gluty z kaszlem, i tak będziemy się kulać do wiosny. Podajemy witaminę D3 i C", "Dzieci zaliczają wszystko… a ważniejsze jest, aby przechodziły lekko. Myły ręce i nie brały brudnych do buzi", "Właśnie dałam roczne dziecko na adaptację do żłobka. Był 3 dni po dwie godziny. Od wczoraj z glutem pod nosem i gorączką" - pisali też inni.

Wniosek z tego taki: wszyscy rodzice i ich pociechy muszą przejść przez przedszkolne gluty, aż do czasu szkoły, gdy dzieciaki nabiorą odporności i będą mniej chorować. Innego rozwiązania nie ma. Dlatego jedne, co można zaradzić w tej sprawie (oprócz zdrowe diety, odpoczynku na świeżym powietrzu i przyjmowania witamin) to uzbrojenie się w cierpliwość.

Więcej o:
Copyright © Agora SA