Święta zostały zrujnowane, zanim ktokolwiek zdążył o tym pomyśleć. To było jedno pytanie. "Strzeżcie się"

Rodzice dzieci, które bez problemu dają sobie radę z obsługą telefonów, komputerów czy tabletów miejcie się na baczności. Jedno niewinne pytanie może już teraz zrujnować wasze nadchodzące święta.
Zobacz wideo Martyna Wojciechowska: Świat mediów, w tym social mediów, promuje nierealne obrazy

Najpierw, jako rodzice, czekamy na każdy nowy etap, który przyniesie naszemu dziecku nową umiejętność. Czekamy, aż zacznie być coraz bardziej samodzielne, chociaż w takich podstawowych kwestiach jak ubieranie się, sprzątanie swojego pokoju, zakładanie butów czy mycie. Zanim zdążymy sobie uświadomić, że te etapy, jeden po drugim, właśnie następują, nie wiedzieć kiedy nasze dziecko zaczyna nas prześcigać różnymi umiejętnościami, zwłaszcza związanymi z nowinkami technicznymi. W mgnieniu oka uczy się korzystać z telefonu, tabletu czy komputera. To świetnie, że nie sprawia mu to trudności, ale czy przypadkiem nie niesie za sobą konsekwencji, na jakie musimy się przygotować?

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Niektórzy dorośli są przerażeni zaawansowanymi możliwościami urządzeń czy telefonów. Dla naszych dzieci to norma

Dorośli często sami nie wiedzą kiedy ich dzieci zdążyły nauczyć się obsługi różnych urządzeń. One urodziły się w świecie, w którym technika i technologia odgrywają pierwsze skrzypce i nikt nie wyobraża sobie bez nich życia. Żyjemy w czasach, gdy wystarczy wcisnąć odpowiedni guzik w telefonie, radiu czy tablecie i zadać głośno pytanie, a sztuczna inteligencja, która reaguje na polecenia głosowe, nagle odpowie na zadane pytanie lub wykona polecenie. Pewien tata doświadczył na własnej skórze konsekwencji, jakie przyjdzie mu ponosić tylko dlatego, że jego dziecko zadało ciekawe pytanie Alexie (obok Google, jeden z najpopularniejszych asystentów głosowych na świecie). To był zwykły dzień, tata siedział sobie w fotelu i oglądał telewizję. Ciszę przerwało niewinne dziecięce pytanie: Alexa czy renifery potrafią latać? Dosadnie "nie", sprawiło, że chłopiec z zawodem w głosie zapytał czy Święty Mikołaj nie jest prawdziwy?

"Czy święty Mikołaj istnieje naprawdę?"

Biorąc pod uwagę zachowanie taty - zamarł na jedną sekundę, po czym zerwał się z fotela próbując ratować sytuację. Zaczął tłumaczyć chłopcu, że Alexa na pewno nie wiedziała o co mu chodzi. Między tatą a synem wywiązała się krótka rozmowa. Ojciec powtarzał, że Mikołaj istnieje naprawdę, ale chłopiec miał już pewne wątpliwości. Trochę to wszystko przerosło mężczyznę, ratował sytuację na ile mógł, a na sam koniec rozłączył urządzenie od prądu i wyniósł z pomieszczenia. Nie wiadomo czy chłopiec ostatecznie uwierzył tacie, ale pewne jest, że w wielu domach istnieje ryzyko, że pojawi się podobna sytuacja. Lepiej mieć się na baczności. W Polsce asystent Google zapytany o to czy święty Mikołaj istnieje, równie szybko rozwieje wątpliwości, a dziecko usłyszy, że postać jest baśniowa. Jeśli są tu rodzice, którzy chcieliby, aby ich dzieci jeszcze w tym roku poddały się magii świąt i wierzyły w Mikołaja, lepiej, by mieli pod kontrolą, jakie pytania ich dzieci zadają wyszukiwarce Google. 

Więcej o: