Po pierwszym dniu przedszkola wezwali rodziców na dywanik. 3 nauczycielki żądały usunięcia. "To szokujące!"

Pierwsze dni w przedszkolu to dla dziecka wiele nowych emocji, które trudno mu opanować. Okazuje się jednak, że już pierwszego dnia rodzice mogą usłyszeć, że oczekuje się od nich usunięcia dziecka z przedszkola. "To szokujące" twierdzi mama 3-latka, która nie ma pojęcia co powinna zrobić w takiej sytuacji.

Nauka przedszkolna obejmuje dzieci w wieku 3-6 lat. To pierwszy etap kształcenia dzieci. Wielu rodziców odlicza do tego momentu, ponieważ dzięki temu będą mogli bez przeszkód rozwijać się zawodowo. Według stanu w dniu 30 września 2020 r. 90,1% dzieci w wieku 3-6 lat uczestniczyło w różnych formach wychowania przedszkolnego (przedszkola.edubaza.pl). W roku szkolnym 2020/21 funkcjonowało 22,4 tys. placówek wychowania przedszkolnego. Ich liczba wzrasta, a jednak wciąż nie wszystkie dzieci dostają się tam, gdzie chcieliby rodzice. Ci, którzy mogą zapisują dzieci do placówek prywatnych, choć do niektórych czeka długa lista oczekujących.

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Przedszkole miało być nową przygodą, tymczasem pierwszy dzień zakończył się straszeniem i żądaniem usunięcia dziecka

Od wielu lat rosnącą popularnością cieszą się przedszkola Montessori. Rodzicom podoba się ich idea i są nawet skłonni czekać wiele miesięcy na miejsce oraz opłacać wysokie czesne. Jedna z mam była dokładnie w takiej samej sytuacji. Wybrała dla swojego 3-letniego dziecka przedszkole Montessori. Tak bardzo zależało jej na miejscu w tej placówce, że bez problemu zaakceptowała, że będąc na liście oczekującej na miejsce, musi płacić comiesięczne czesne. Po kilku miesiącach dziecko w końcu mogło przekroczyć próg przedszkola. Choć chłopie ma nieco opóźnioną mowę, to według mamy nie sprawiał żadnych innych problemów. Pierwszy dzień miał być ekscytujący i wyjątkowy, w końcu to dla dziecka zupełnie nowy etap i nowa przygoda. Do tej pory opiekowała się nim niania, teraz miał poznać inną formę spędzania czasu i nauki. Niestety wraz z zakończeniem pierwszego dnia, rodzice zostali wezwani na dywanik do dyrekcji.

Zobacz wideo Do jakiego specjalisty się udać, gdy podejrzewamy, że nasze dziecko ma jakieś zaburzenia? "Lepiej pójść do kogokolwiek niż do nikogo"

Mama jest przerażona żądaniami i postępowaniem nauczycielek

Kobieta po wejściu do gabinetu dyrektorki zobaczyła jeszcze trzy inne nauczycielki. Od razu została jej wręczona kartka oraz wyjaśnienie powodu spotkania. Okazało się, że 3-letni chłopiec nakrzyczał na asystentkę nauczycielki, przeklinał oraz płakał przez godzinę. Kobieta była zdezorientowana. Na Reddicie wyjaśnia, że mowa chłopca jest bardzo niezrozumiała i jeszcze nigdy nie usłyszeli w domu z jego ust żadnego przekleństwa. Była zszokowana informacją, że panie nie mają w zwyczaju pocieszać płaczących dzieci. Na koniec trzy panie postawiły sprawę jasno - albo następnego dnia chłopiec będzie przejawiał zupełnie inne zachowania, albo chcą aby został wyrzucony z placówki. Matka uważa, że to szokująca sytuacja. To pierwszy dzień w życiu chłopca w takim miejscu, mógł przecież czuć nadmiar trudnych do okiełznania emocji, do tego dziwne zachowanie nauczycielek i, według mamy, absurdalne oczekiwania, że 3-letnie dziecko w jeden dzień zmieni swoje zachowanie. Mama przyznała, że nie jest w stanie znaleźć innego przedszkola w jedną dobę i przeraża ją to, co stanie się dalej. Nie chce zabierać chłopca z placówki, w której wiele miesięcy wcześniej już opłacała czesne, ale z drugiej strony nie ma pojęcia czy chłopiec psychicznie wytrzyma codzienne przebywanie wśród pań, które najwyraźniej są już od pierwszego dnia wrogo nastawione. 

www.kidpost.com.au

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.