Przedszkola robią z rodziców idiotów. "Nie dajcie się, to niezgodne z prawem!"

Okazuje się, że praktyka stosowana przez większość publicznych przedszkoli w Polsce jest niezgodna z prawem. Jedna z mam apeluje do rodziców, by przejrzeli na oczy i domagali się szanowania własnych praw, inaczej będzie coraz gorzej.

Wielu rodziców w wakacje odliczało już dni i nie mogło się doczekać, aż dzieci znikną za szkolnymi drzwiami, a oni sami będą mogli cieszyć chwilą wytchnienia. Jest jednak całkiem spora grupa rodziców, którzy na samą myśl o początku września odczuwają ekscytację, pomieszaną ze stresem i niepokojem. To ci, którzy po raz pierwszy posyłają swoje dzieci do przedszkola. Boją się, jak dzieci sobie poradzą, czy będą tęsknić, i oczywiście czy szybko zaaklimatyzują się w grupie i polubią swoją panią. Chętnie korzystają również z porad tych bardziej doświadczonych rodziców. 

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Mama radzi nie ulegać niezgodnym z prawem praktykom stosowanych przez wiele publicznych przedszkoli

Do redakcji Mamadu wpłynął list od mamy przedszkolaka, która chciałaby uświadomić jak najwięcej rodziców rozpoczynających swoją przygodę z przedszkolem, że nie wszyscy dyrektorzy placówek przestrzegają przepisów prawa. W zeszłym roku Ministerstwo Edukacji i Cyfryzacji wydało komunikat, z którego wynika, że:

Zmuszanie rodziców do kupowania książek, kart obserwacji, kart pracy jest nieuprawnionym nakładaniem na rodziców dodatkowych opłat za korzystanie przez ich dzieci z wychowania przedszkolnego. Takie działanie nie ma podstaw prawnych.

Wiele przedszkoli oprócz kupowania książek, wymaga również zakupu odpowiednich przyborów plastycznych i higienicznych. W niektórych wszystko to zostaje zapewnione z funduszu Rady Rodziców, jednak w znacznej większości obowiązek ten nakładany jest na rodziców dzieci. 

Zobacz wideo Ania Świątczak zdradziła kulisy wychowania dzieci z Michałem Wiśniewskim

Kobieta chce, by rodzice przedszkolaków walczyli o swoje prawa i przestrzeganie prawa

Pani Agnieszka apeluje, by rodzice nie dali się takim praktykom. Rozumie potrzebę zakupu dziecku piżamki, kapci na zmianę czy nawet pościeli, ale z całej reszty wyprawki rodzice powinni być zwolnieni. Dodatkowo, w swoim pełnym emocji wpisie, przypomina, że rodzicom dzieci uczęszczających do przedszkola nie należy się 300+, więc całą wyprawkę są zmuszeni pokryć z własnych środków. Zdaniem Pani Agnieszki, dyrektorzy placówek powinni w końcu zacząć przestrzegać prawa albo politycy do rządowej pomocy włączyć również rodziców dzieci w wieku przedszkolnym, a nie tylko szkolnym. Pojawia się również pytanie, co się stanie z dziećmi, których rodzice się zbuntują? Nie dostaną mydła do umycia rąk, papieru toaletowego czy będą zupełnie wyłączone z zajęć, do których niezbędne będą przybory plastyczne. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.