Wracają afrykańskie upały. Tych trzech rzeczy nie rób, jeśli nie chcecie skończyć na SOR-ze

Wiele osób uważa, że jak są wakacje - to musi być gorąco. Jednak kiedy słupki rtęci przekraczają 30 stopni Celsjusza w dzień i 20 w nocy, może to być dość problematyczne dla niektórych, w tym szczególnie osób starszych i małych dzieci. Łatwo wtedy o przegrzanie, odwodnienie, a także poparzenie słoneczne. Jak ochronić siebie i dziecko, aby nie wylądować na SOR-ze z powodu powracających upałów?

Lat nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. Wracają do Polski afrykańskie upały, a to oznacza, że jeszcze przyjdzie nam zobaczyć słupki rtęci, które wskazują pond 30 stopni Celsjusza w dzień i przekraczają 20 stopni w nocy (wtedy mówimy o wyjątkowo ciepłych nocach, nazywanych afrykańskimi). W taką pogodę łatwo o przegrzanie i odwodnienie. Co zrobić, aby w czasie upalnego lata przynieść ulgę sobie i dziecku, nie narażając się na nieprzyjemne konsekwencje? Wyjaśniamy. Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Ile rodzice wydają na wyprawkę w Polsce? [SONDA]

Wracają afrykańskie upały. Jak sobie z nimi poradzić i czego nie robić?

Upalne lato daje się wszystkim we znaki. W słoneczne dni szukamy miejsc chłodnych i zacienionych, jednak ciężko uciec przed lejącym się skwarem z nieba. Jak ochronić dziecko przed palącym słońcem? Przede wszystkim odpowiednio nawadniać, ubierać adekwatnie do panującej temperatury, stosować kremy z filtrem oraz unikać słońca, kiedy grzeje najmocniej. Ochłodę mogą przynieść również dmuchane baseny wypełnione wodą oraz przenośnie wiatraki i klimatyzatory. Ich należy jednak używać z głową i w granicach rozsądku, tzn. np. nie kierować podmuchu chłodnego powietrza na dziecko.

Jednak jest jeszcze kilka rzeczy, przed którymi ostrzegają lekarze. Jeśli nie chcesz skończyć na SOR-ze, tego lepiej nie funduj małemu dziecku:

  • Pozostawienie "na chwilę" dziecka w nagrzanym samochodzie - to błąd, który nie tylko grozi wizytą na oddziale ratunkowym, ale również i śmiercią dziecka. Temperatura w zamkniętym aucie rośnie bardzo szybko, co jest szczególnie niebezpieczne dla maluchów. Wystarczy zaledwie kilka minut, aby organizm dziecka zamkniętego w samochodzie podczas upału, przestał normalnie funkcjonować.
  • Zakrywanie wózków pieluchami - to obecnie zmora, z którą walczą lekarze i pediatrzy. Brak wentylacji spowodowany przez pieluchę, która ma ochraniać dziecko przed promieniami słonecznymi, powoduje jedynie fakt, że w zabudowanej gondoli robi się naprawdę gorąco. Pielucha, nawet ta najlepsza bambusowa, czy muślinowa, ogranicza przepływ powietrza i powoduje szybki wzrost temperatury wewnątrz.
  • Spacerowanie w godzinach, kiedy najmocniej grzeje słońce - rodzice maluchów powinni przede wszystkim unikać godzin największego nasłonecznienia. Jeśli mamy możliwość, lepiej wyjść z na spacer wczesnym rankiem, kiedy jest chłodno lub późnym popołudniem, kiedy słońce nieco już opadnie i zrobi się przyjemniej. Ważne jest też, aby unikać miejsc nasłonecznionych i szukać cienia, kiedy musimy wyjść z dzieckiem z domu w porach, kiedy słońce jest w zenicie.

Dodatkowo kolejną ważną kwestią, o której zapomina wielu rodziców, jest podawanie dzieciom owoców cytrusowych. Ich sok i promienie słoneczne to nie jest najlepsze połączenie. Grozi to poważnymi konsekwencjami, które specjaliści określają jako "margarita burn". Co to takiego jest? Nazwa ta nawiązuje do popularnego drinku, ale ma z nim niewiele wspólnego. Chodzi tu o poparzenie słoneczne, którego możemy nabawić się, np. jedząc lub pijąc sok z cytrusów. To on w kontakcie ze skórą i promieniami ultrafioletowymi może prowadzić do poparzeń skóry, a nawet trudno gojących się ran i blizn. Zjawisko to potocznie nazywa się "margarita burn", a naukowo fitofotodermatoza (od słów "phyto" - roślina, "photo" - światło, "dermathosis" - zapalenie skóry).

Więcej o:
Copyright © Agora SA