Mama zmarła z powodu udaru, kilka dni później rak zabrał ojca. 11-latce została tylko 23-letnia siostra

23-latka z Vancouver w stanie Waszyngton adoptowała swoją młodszą siostrę. Ich matka zmarła w lutym 2023 roku na udar. Siostra wiedziała, że ojciec ma raka mózgu i także niedługo umrze.

Trudne doświadczenia

Ezri Hart przejęła opiekę nad swoją młodszą siostrą Braidyn Neefe. U ich ojca, 49-letniego Michaela, zdiagnozowano nieuleczalnego raka. Braidyn nie mogła zostać pod opieką matki. Erika doznała udaru w grudniu 2022 roku. Według relacji córek kobieta odmówiła przyjmowania leków na nadciśnienie. Drugi udar nastąpił zaledwie trzy miesiące po pierwszym. Spowodował poważne krwawienie do mózgu. Zmarła 9 lutego. Poprzednia diagnoza dała Michaelowi pięć lat. Jednak jego stan pogorszył się, gdy przeprowadził się do córki Ezri do Vancouver i stracił tymczasowo dostęp do leczenia. Braidyn wprowadziła się teraz do swojej starszej siostry i jej męża, 24-letniego Davida, po tym, jak stan Michaela się pogorszył. 23-latka z dnia na dzień musiała nauczyć się zostać rodzicem. W maju dziewczyna została formalnie adoptowana przez młodą parę.

Zobacz wideo Beata prowadzi rodzinny dom dziecka. Adoptowała pięć córek

Siła sióstr

- Moja siostra Braidyn urodziła się, gdy miałam 12 lat. W jakiś sposób wiedziałam, że kiedyś ze mną zamieszka. Moja mama miała poważne problemy ze zdrowiem psychicznym. Myślałam, że to będzie powód, dla którego będzie musiała porzucić Braidyn, ale okazało się, że stało się tak dlatego, że zmarła – opowiada prawna opiekunka Braidyn w rozmowie z portalem "Mirror".

- Kiedy u naszego ojca zdiagnozowano raka, przeżyłam dość poważne załamanie. Część mnie opłakiwała życie, które sobie zaplanowałam. Mam dopiero 23 lata i prowadzę dość typowe życie 23-latki, co w pewnym sensie sprawia mi przyjemność – opowiada i dodaje: - Teraz nie mogę nic zrobić, nie planując jednocześnie zaopiekowania się siostrą. Myśleliśmy, że tata będzie miał przed sobą co najmniej rok lub dwa życia, a nie kilka tygodni .

Ezri stara się jak może. Chce, aby jej siostra miała prawdziwy dom. - Próbuję stworzyć Braidyn poczucie normalności. Doświadczyła dużej niestabilności. Mam nadzieję, że znajdziemy ładne miejsce do życia i wymyślimy, jak przepracować to wszystko.

- W dniu, w którym się do mnie wprowadziła, był to jej pierwszy raz poza wschodnią częścią stanu Waszyngton. To był pierwszy raz, kiedy była w pobliżu gór i drzew. To było naprawdę dziwne doświadczenie. Było mi naprawdę smutno, a mimo to Braidyn przeżywała te wszystkie nowe doświadczenia życiowe – była szczęśliwa na wiele sposobów – wspomina dziewczyna.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.