Lekarze wyjęli płód z matki i z powrotem włożyli go do brzucha. W taki sposób uratowali życie dziewczynki

Ten zespół lekarzy zrobił coś niesamowitego, aby uratować życie jeszcze nienarodzonej dziewczynki - najpierw wyjęli ją z łona matki, po czym włożyli z powrotem do brzucha kobiety. Ten niekonwencjonalny zabieg dał dziecku szansę na dobre i radosne życie.
Zobacz wideo Mówiło się, że gwiazdy robią sobie cesarkę na żądanie, bo w pakiecie mają plastykę brzucha. Lekarz rozwiewa wszelkie wątpliwości

Mieszkanka Lewisville w amerykańskim stanie Teksas Margaret Hawkins Boemer spodziewała się bliźniąt, lecz los postanowił inaczej. Jednego z nienarodzonych jeszcze maluchów straciła już w pierwszym trymestrze ciąży. Co gorsza, u drugiego z dzieci zdiagnozowano na kręgosłupie ogromnego guza, który stanowił zagrożenie dla życia dziewczynki. Zespół lekarzy podjął się ryzykownego i mocno niekonwencjonalnego zabiegu, dzięki któremu dziecko przeżyło i dziś może funkcjonować tak jak każdy inny maluch. 

Wyjęli dziecko z łona matki, po czym włożyli je z powrotem. Uratowali życie dziewczynki 

Guz na plecach jeszcze wówczas nienarodzonej Lynlee okazał się być potworniakiem okolicy krzyżowo - guzicznej. Pobierał tak dużo krwi z ciała dziewczynki, że groziła jej śmierć z powodu niewydolności serca. Matce sugerowano aborcję, ale odmówiła. Jak czytamy na łamach serwisu Nauka w Polsce, zespół lekarzy ze szpitala Texas Children's Hospital podjął się zoperowania dziecka. W tym celu Lynlee została wyjęta z macicy w 23. tygodniu ciąży. Ważyła wówczas tylko 530 gramów, a guz był niemal tak wielki, jak ona sama. Medycy usunęli tyle narośli, ile byli w stanie, po czym umieścili dziewczynkę w łonie matki. Kobieta przez resztę ciąży musiała leżeć w łóżku, ale dziecko urodziło się niemal w prawidłowym terminie ciąży. Wtedy zdecydowano się na kontynuowanie walki z potworniakiem, którego resztki wciąż znajdowały się na ciele Lynlee.

 

Dziewczynka urodziła się dwa razy. Dostała szansę na normalne życie

Lynlee oficjalnie przyszła na świat w 36. tygodniu i 5 dniu ciąży poprzez cesarskie cięcie. Ważyła wówczas trochę ponad 2400 gramów i dostała imię na cześć obu swoich babć. Osiem dni po oficjalnych narodzinach na świat dziewczynka przeszła jeszcze jedną operację, podczas której całkowicie usunięto pozostałe części potworniaka z jej pleców. Teraz jest już w domu z rodzicami i jest bardzo radosnym szkrabem. Lekarze potwierdzają, że jej stan naprawdę jest bardzo dobry i rodzice mogą bez obaw patrzeć w przyszłość. Więcej ciekawych artykułów o dzieciach znajdziecie na naszej stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Agora SA