Dziecko sąsiadów miało wszy. Rodzice odmówili jednak zajęcia się pasożytami. Powód? Absurdalny

Wszy to zmora rodziców małych dzieci, które dość często pojawiają się w żłobkach, przedszkolach i szkołach. Z pasożytami trzeba walczyć, jednak nie wszyscy uważają to za konieczne. Jedna z kobiet podzieliła się dość nietypową historią dziecka sąsiadów, którego skóra głowy została zainfekowana przez wszy. Okazuje się, że odmówili oni usunięcia wszy, gdyż są weganami.

Kiedy jedna z mam odkryła, że koleżanka jej córki, mieszkająca w sąsiedztwie ma wszy – postanowiła od razu poinformować o tym fakcie jej rodziców. Liczyła, że dość szybko uporają się z problemem i pozbędą się pasożytów ze skóry głowy dziecka. Jednak ich odpowiedź okazała się być wielkim zaskoczeniem. Odmówili oni walki z wszami, gdyż jak stwierdzili, są weganami, a to jest sprzeczne z ich filozofią. Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Ewelina Flinta zagra w serialu? Ocenia, kto mógłby ją podrobić w "Twoja twarz brzmi znajomo"?

Ich córka ma wszy, ale nie chcą ich zabijać, bo są weganami

"Moja sąsiadka odmawia pozbycia się wszy z głowy swojego dziecka - ponieważ jest weganką" - napisała jedna z mam, cytowana przez angielskojęzyczny portal mirror.co.uk. To właśnie ona dokonała druzgocącego odkrycia i zauważyła pasożyty, kiedy córka sąsiadów, bawiła się z jej dzieckiem. Problem został od razu przez nią zgłoszony. "Jak każdy rodzic wie, radzenie sobie z wszami głowowymi jest nieuniknioną częścią posiadania małych dzieci. Pozbycie się krwiopijnych pasożytów nigdy nie jest przyjemnym zadaniem i może być trudne dla malucha, ale im szybciej uporasz się z problemem, tym szybciej Twoje dziecko przestanie drapać się po głowie - i przestanie rozprzestrzeniać pasożyty na inne dzieci, z którymi ma kontakt" - zaznaczyła kobieta.

Ta historia mogłaby w tym miejscu się kończyć, jednak okazuje się, że rodzice dziewczynki, która ma wszy, nie chcą ich zabijać, bo są weganami. Kobieta od swoich sąsiadów usłyszała, że nic z tym nie zrobią, ponieważ są weganami i odmawiają zabijania jakichkolwiek żywych stworzeń. Jedyną rzeczą, jaką mogą zrobić, jest "wyczesanie wszy i gnid z włosów dziecka wprost do ogrodu". Czy to pomoże?

Wszawica to poważna choroba, nie tylko ze względu na komfort, czy estetykę. Niesie ona ze sobą ryzyko reakcji alergicznych, przenoszenia drobnoustrojów oraz bardzo duże ryzyko nadkażeń ran powstałych po ugryzieniu wszy i samym drapaniu skóry głowy. Jeżeli stwierdzono we włosach obecność żywych wszy, należy wdrożyć odpowiednie postępowanie i leczenie. Samo wyczesywanie to niestety za mało.

Mechaniczny sposób usuwania pasożytów może przynieść znaczące polepszenie sytuacji, ale niestety jak wskazują niektóre badania, jej skuteczność nie jest duża. Co więcej, jest to metoda pracochłonna i czasochłonna - wymagająca cierpliwości nie tylko ze strony pacjenta (dziecka), ale również ze strony rodzica. W pozbyciu się wszy i gnid mogą pomóc specjalne preparaty z apteki, dostępne bez recepty.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.