Więcej papieża, uczeń wytrzyma. Zajrzeliśmy do drugiej części podręcznika (pamiętnika?) do HiT

Zuzia Ałdycka
Powiedzieć, że pierwsza część podręcznika do HiT autorstwa Wojciech Roszkowskiego wywołała kontrowersje, to jakby nie powiedzieć nic. Jeszcze przed rokiem publikację wyśmiewali praktycznie wszyscy. Jak będzie z drugą częścią? Zajrzeliśmy do niej, abyście wy nie musieli (chyba że będziecie się z niej uczyć w szkole, wtedy wysyłamy szczere wyrazy współczucia).

Do księgarń właśnie trafiła druga część podręcznika do HiT, czyli do niedawno wprowadzonego przedmiotu dla liceów i techników. Publikacja poświęcona jest okresowi od 1980 roku do 2015 roku i, jak zauważyła Baba od polskiego, czyli najpopularniejsza w polskich social mediach nauczycielka, bardziej przypomina "pamiętnik lub tekst publicystyczny" niż podręcznik, który co do zasady jako tekst popularnonaukowy powinien dążyć do jak największej obiektywności. Cóż, akurat ta rzecz się wydawnictwu Biały Kruk nie udała, udało się natomiast zasiać niechęć do migrantów, środowiska LGBT i kobiet, przeinaczyć fakty oraz umieścić fragment o Janie Pawle II w każdym rozdziale. Być może właśnie dlatego, gdy w księgarni poprosiłam o "podręcznik" Roszkowskiego, ekspedientka nieśmiało zasugerowała mi: "a może jednak lepiej WSiP-u?". Poniżej wielka piątka Roszkowskiego, czyli powody, dla których uważamy, że nie jest to dobry podręcznik.

Zobacz wideo Jakie są problemy polskiej szkoły? "Regularność zmian w systemie edukacji daje nam mocno w kość"

1. Okładka

Jeżeli ktoś liczył, że autor pierwszej części "podręcznika" wyciągnął wnioski z krytyki jego publikacji, wystarczy rzut oka na okładkę i wiadomo, że się pomylił. Kto napisał historię najnowszą? Oczywiście mężczyźni. Jasno wynika to z okładki. Znalazły się na niej i czołgi, i migranci, i tabliczka z trumny Jerzego Popiełuszki, i rzecz jasna Jan Paweł II, ale za to żadna kobieta. Oczywiście jeśli nie liczyć majaczącej w tłumie solidarnościowców Anny Walentynowicz. Jedyna kobieta zasłużyła sobie na miejsce na... odwrocie książki. 

Jedyna kobieta na okładce podręcznika do HiT-u RoszkowskiegoJedyna kobieta na okładce podręcznika do HiT-u Roszkowskiego eDziecko,pl

2. Motto

Jak mówią: dobre złego początki. W przypadku publikacji Roszkowskiego niestety początki też nie są dobre. Książka zaczyna się mottem. Jest to cytat z Jana Pawła II, który dość mocno oddaje wymowę kolejnych 343 stron. "Nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego - tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas - bez Chrystusa. Jeślibyśmy odrzucili ten klucz dla zrozumienia naszego narodu, narazilibyśmy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie rozumielibyśmy samych siebie. Nie sposób zrozumieć tego narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, ale zarazem tak straszliwie trudną - bez Chrystusa". Pewnie nikt nie miałby za złe, gdyby taki cytat znalazł się w podręczniku do religii, mowa jednak o podręczniku do historii. Tymczasem jego autor już na wstępie daje do zrozumienia, co będzie osią, wokół której będzie budował treści. Może jednak nie powinno się wytykać akurat tego? Gdy po lekturze publikacji zamkniemy książkę, przynajmniej nie będziemy rozczarowani jej zawartością. "Obiektywne, odarte z ideologicznych naleciałości treści? Ostrzegałem, że tak nie będzie" - zdaje się dawać do zrozumienia czytelnikom Roszkowski. 

Podręcznik do HiT-u część 2Podręcznik do HiT-u część 2 fot. edziecko.pl

3. Migranci

Podręcznik poświęcony jest historii od 1980 do 2015 roku. Najwięcej miejsca zajmują jednak wydarzenia lat 80. i 90. Opis ostatnich lat historii Polski i świata zdominowany jest nie tyle przez przedstawianie faktów, ile subiektywnych odczuć autora. Dużo uwagi poświęca więc polityce migracyjnej i jej rzekomym skutkom. Uczniowie dowiedzą się więc, że "fale imigrantów coraz mocniej podmywają fundamenty naszego kontynentu", a ponadto "stanowią obciążenie systemów opieki społecznej". Za przykład podawana jest Szwecja, gdzie "pogotowie musi jeździć w asyście policji", bo mieszkają w niej niezasymilowani muzułmanie, którzy "podrzynają gardła dziewczętom umawiającym się ze szwedzkimi chłopcami lub noszącym minispódniczki". Efekt grozy potęgują także, często zbyt brutalne jak na podręcznik dla młodzieży, zdjęcia. Za bulwersujące można uznać na przykład umieszczenie fotografii ofiar krwawego zamachu na lotnisko w Rzymie. Zdjęcie jest co prawda czarno-białe, a twarze pomordowanych są zapikselowane, jednak w żaden sposób nie obniża to ładunku emocjonalnego uwiecznionej sceny. 

Roszkowski na potwierdzenie swojej tezy o "groźnych emigrantach" przytacza też tragiczne wydarzenia z nocy sylwestrowej w Kolonii w 2015 roku, bliżej nieokreślone "płonące samochody we Francji" czy też napastowane przez muzułmanów Holenderki i Brytyjki (też bez podania konkretnych przykładów). Obrazu zdemoralizowanej przez "wielokulturowość" Europy dopełniać mają "brutalne ataki na katolickie procesje" oraz "agresja lewicowych władz i kręgów opiniotwórczych" na autorów przestrzegających przed upadkiem kultury francuskiej. Roszkowski przytacza tutaj dwa przykłady tych atakowanych przez "środowiska lewicowe" literatów. Pierwszym jest twórca teorii konspiracyjnych Renaud Camus, drugim powieściopisarz z lat 70. Jean Raspail (spod jego pióra wyszła powieść "Obóz świętych", która opisuje "zniszczenie zachodniej cywilizacji przez masową imigrację ludności"). 

Nikt nie oczekuje, że w podręczniku do historii najnowszej kryzys migracyjny zostanie pominięty. Roszkowski w swojej publikacji przedstawia go jednak bardzo jednostronnie. W migrantach widzi jedynie zagrożenie. Zagrożenie dla cywilizacji, kultury, gospodarki czy nawet kobiet. Zarówno islam, jak i jego wyznawcy przedstawiani są w bardzo negatywnym świetle. Gdyby na okładce znalazł się podtytuł "broszura propagandowa" albo "subiektywny przewodnik po najnowszej historii", pewnie nie byłoby tematu. Jednak po podręczniku oczekuje się przedstawienia więcej niż jednego aspektu prezentowanego problemu. 

4. Kobiety ofiary

Skoro na okładce zabrakło miejsca dla kobiet tworzących historię, to próżno oczekiwać ich także i w treści. Jak zachwala wydawnictwo, publikacja posiada "294 ilustracje, często unikatowe, będące dodatkowym źródłem atrakcyjnie zaprezentowanej wiedzy". Zdjęcia, na których występują kobiety, można policzyć na palcach. Jest to np. Monica Lewinsky, księżna Diana, neokonserwatywna polityczka Chantal Delsol, skompromitowana w aferze dopingowej rosyjska lekkoatletka Julija Zaripowa. Mamy też kobiety pogrążone w żałobie: matkę Bogdana Włosika nad trumną syna, bośniackie dziewczęta opłakujące zamordowanych bliskich czy Martę Kaczyńską na pogrzebie rodziców. Jako bohaterki zdjęć zbiorowych pojawiły się Anna Walentynowicz, Hanna Suchocka czy posłanki Anna Knysok i Elżbiera Serafinowicz. Choć zwłaszcza w przypadku tych dwóch ostatnich można zgadywać, że znalazły się tylko dzięki młodemu Lechowi Kaczyńskiemu, który znajduje się na pierwszym planie. Zdjęć polskich artystek, naukowczyń, sportowczyń lub polityczek brak. Wyjątkiem jest Beata Szydło, która jednak znów nie występuje sama, lecz - co znamienne - z Jarosławem Kaczyńskim.

Na duże i wyraźne zdjęcie solo zasłużyła natomiast stockowa modelka. Kobieta w stylizacji rodem z KDT ma zapewne być "influencerką" i stanowić ilustrację dla głównego kobiecego problemu, jakim jest  "bezustanna pogoń za pięknem, nieskazitelnym wyglądem i szczupłą sylwetką, która doprowadziła wiele dziewcząt i młodych kobiet do poważnych problemów życiowych, a nawet uszczerbku na zdrowiu - także psychicznym". Na tym jednak skąpej reprezentacji kobiet nie koniec. 

Podręcznik do HiT-u część 2Podręcznik do HiT-u część 2 fot. edziecko.pl

Kobiety u Roszkowskiego to przede wszystkim ofiary. Ofiary wojen, katastrof, kryzysów, które opłakują śmierć bliskich. Ofiary gwałtów i agresji imigrantów, którzy zaraz po przekroczeniu granic czyhają tylko, by wykorzystać bezbronne Europejki. To także ofiary przemocy domowej, jednak mowa tutaj tylko o krajach tzw. Trzeciego Świata. Przemoc domowa w Polsce, jak widać, nie jest na tyle znaczącym problemem, aby o niej wspominać. Wreszcie kobiety to ofiary... emancypacji. 

Zjawiskiem ponad podziałami systemowymi była emancypacja kobiet, choć w systemie komunistycznym dokonywała się ona w wyniku odgórnej presji i konieczności ekonomicznej, a na Zachodzie - w wyniku procesów oddolnych. Podobne były procesy atomizacji, czyli rozpadu więzi i wyobcowania. 

Skutki tej systemowej lub oddolnej emancypacji dla kobiet były - rzecz jasna - jedynie negatywne. Roszkowski w kontekście emancypacji mówi tylko o tym, że "kobiety były zmuszane do pracy w fabrykach, nieraz na trzy zmiany - kosztem domu". Słowem nie wspomina o prawach wyborczych, równym traktowaniu wobec prawa, równości płac czy decydowaniu o swoim życiu i ciele. To ostatnie pojawia się tylko w kontekście aborcji i jej "plagi w Europie".

Podręcznik do HiT-u część 2Podręcznik do HiT-u część 2 fot. edziecko.pl

Całe szczęście, że autor publikacji znalazł miejsce, aby wypowiedzieć się, czym według niego jest "normalna rodzina". Nie starczyło go np. dla Szymborskiej albo Tokarczuk. Kogo obchodzą jakieś tam noblistki. Ważne, że jest zdjęcie modelki ze stocka z pięknym bobaskiem opatrzone podpisem: "jedynie tradycyjna rodzina, miłość i zaangażowanie obojga rodziców zapewnia dzieciom prawidłowy rozwój". 

Jakby tego było mało, emancypacja kobiet i postulowanie o równość we wszystkich dziedzinach życia zagrażają nie tylko kobietom, lecz także mężczyznom. Roszkowski wysnuwa wniosek, że to właśnie "gender" jest przyczyną przestępstw popełnianych przez mężczyzn.

Obserwuje się tam równocześnie kryzys męskości. Kobiety żyją na ogół dłużej niż mężczyźni. Przeciętne wyniki chłopców w nauce są coraz częściej gorsze niż dziewcząt. W sytuacjach kryzysowych mężczyźni trudniej się przystosowują i częściej łamią prawo.

Podręcznik do HiT-u część 2Podręcznik do HiT-u część 2 fot. edziecko.pl

5. LGBT

Już podejście do kwestii aborcji, emancypacji i feminizmu pozwala domyślać się, co autor Roszkowski sądzi o społeczności LGBT+. Nie chcemy tutaj przytaczać nieprawdziwych zdań, których jedynym celem jest odebranie osobom nieheteronormatywnych człowieczeństwa. Dość, że takie rzeczy znalazły się w PODRĘCZNIKU szkolnym. Napiszemy za to, o czym mówi się zdecydowanie za mało. 

Polska jest jednym z najbardziej homofobicznych państw Europy. Nienawiść do osób ze społeczności LGBT+ sankcjonowana jest w publicznych mediach, kościele, z katedry sejmowej. Według Amnesty International przemocy motywowanej homo-, bi- i transfobią doznaje minimum co czwarta młoda osoba LGBT. Ponad jedna czwarta aktów przemocy dzieje się w szkole. 70 proc. młodzieży miało myśli samobójcze, połowa z nich zmaga się z objawami depresji. Jedynie 25 proc. dzieci jest akceptowanych przez matki. 12 proc. przez ojców. Czy w świetle twardych i tak przerażających danych jest miejsce na sianie nienawiści i zachęcanie do podziałów jeszcze w szkolnym podręczniku? Okazuje się, że niestety tak.

6. One and only: Jan Paweł II

Powiedzieć tylko tyle o publikacji Roszkowskiego to jakby nie powiedzieć nic. Niekwestionowanym cesarzem drugiej części (pierwszej zresztą też) jest nikt inny jak Jan Paweł II. Wzmiankę o nim znajdziemy praktycznie w każdym rozdziale. Jeśli nie udawało się zmieścić kilku zdań o papieżu, to autor był na tyle pomysłowy, że potrafił wpleść choćby jego zdjęcie. Nawet jeśli mowa o politykach, to tekst ilustruje fotografia z ich audiencji w Watykanie. 16 zdjęć samego papieża, i to w podręczniku do historii, a nie do religii, to całkiem sporo. To jednak nic w porównaniu z całą masą odwołań do jego podróży i słów. Roszkowski manifestuje swoje przywiązanie do religii nie tylko umieszczaniem postaci polskiego papieża wszędzie, gdzie się da. Katolicki leitmotiv wzbogacają także bardziej subtelne odwołania, na przykład pierwsze wolne wybory w powojennej Polsce ilustruje zdjęcie zakonnicy wrzucającej swój głos do urny.   

Podręcznik do HiT-u część 2Podręcznik do HiT-u część 2 fot. edziecko.pl

"A może jednak lepiej WSiP-u?"

Po przejrzeniu publikacji wydawnictwa Biały Kruk zupełnie nie dziwię się słowom ekspedientki z księgarni, która gdy usłyszała, że chcę kupić podręcznik Roszkowskiego, uprzejmie zaproponowała mi inne opcje. Ta książka urąga pojęciu podręcznika. Można wręcz zasugerować tezę, że w ogóle nie zasługuje na miano podręcznika, lecz raczej - jak nazwała go Baba od polskiego na swoim streamie na Facebooku - "pamiętnika". Roszkowski w jednostronny, bardzo subiektywny sposób opisuje najnowszą historię. Nie stroni od osobistego, nacechowanego emocjonalnie stylu, gdy pisze o rzeczach dla siebie ważnych. Inne poglądy, które nie zgadzają się z jego własnymi sympatiami, ośmiesza lub zwyczajnie pomija. 

Za nieodpowiedni można uznać też dobór ilustracji. Są tendencyjne, podkreślające poglądy polityczne autora. Wiele z nich jest także zbyt brutalnych. Na kartach podręcznika, z którego mają korzystać nastolatkowie, znajdują się zdjęcia pomordowanych ludzi, ofiar wojskowych konfliktów, kadry z zamachów i aktów przemocy. Czy naprawdę trzeba wybierać najbardziej dosadne i dosłowne obrazy, aby poruszyć młodych ludzi? Odpowiedź wydaje się oczywista, szkoda, że nie dla wszystkich. 

Na końcu każdego rozdziału znajdują się pytania i ćwiczenia. Określić je jako odtwórcze czy mało rozwijające to mało. W teorii miały one zachęcać do utrwalenia wiadomości z danego rozdziału, jednak w praktyce są zbyt pojemne, zbyt abstrakcyjne. Nie jest też sprecyzowane, w jakiej formie uczeń ma na nie udzielić odpowiedzi. No bo jak tu na przykład sprostać pytaniu z 299. strony: "Jaką rolę w historii świata odegrał papież Jan Paweł II?"?. Chyba trzeba byłoby co najmniej napisać podręcznik do HiT-u. A nie, ktoś już to zrobił. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.