6-latka umarła przez winogrono. Teraz "ratuje" innych

Dziewczynka zakrztusiła się winogronem podczas wakacji. Tragedii nie da się odwrócić. Można jednak zapobiec kolejnym.

Tragiczny wypadek

Jasmine Lapsley z Anfield zakrztusiła się winogronem podczas gry w karty z braćmi. Do tragicznego zdarzenia doszło podczas wakacji 19 sierpnia 2014 r. Jej rodzice, Rob i Kathy, desperacko próbowali ją uratować, ale sześciolatka zmarła. 25 minut później przybyli ratownicy medyczni. Nic się nie dało już zrobić.

Dwa lata po tragicznej śmierci córki Rob i Kathy założyli własną organizację charytatywną Love Jasmine, aby zapewnić wsparcie pogrążone w żałobie innym rodzinom, które straciły dzieci. Firma Love Jasmine  otrzymała ostatnio grant w wysokości 355 000 funtów (około 1 836 833 zł) od National Lottery Fund. Pieniądze mają zostać wykorzystane przez trzy lata. Na co? Przede wszystkim organizacja charytatywna chce produkować Lifevac - urządzenie zapobiegające zadławieniu. Jak wygląda takie urządzenie? To maska ??na twarz przymocowana do systemu zaworów jednokierunkowych, która po pociągnięciu tworzy silne odsysanie. Ma więc odblokować drogi oddechowe, gdy dojdzie do zakrztuszenia.

Zobacz wideo Jak się zachować w przypadku zachłyśnięcia u dziecka?

Jak uratować innych?

- Zbliżamy się do naszej siódmej rocznicy. Kiedy zaczynaliśmy ten projekt, miało to na celu wprowadzenie wzajemnego wsparcia dla rodzin. Moja żona nie była w stanie z nikim rozmawiać, i tak samo było w przypadku rodzeństwa Jasmine. To było głównym motorem napędowym i od tego czasu nasza organizacja rozwinęła się, aby zapewnić strategie samoopieki, a także praktyczną pomoc – opowiada tata dziewczynki.

- Ostatecznie nie robilibyśmy tego, gdyby Jasmine nie umarła. Gdyby chodziło wyłącznie o Jasmine i zachowanie jej pamięci przy życiu, jest wiele innych rzeczy, które moglibyśmy zrobić. Ale właśnie to było potrzebne. Jesteśmy w stanie to zrobić ze względu na to, przez co przeszliśmy, więc całe wsparcie, które zapewniamy, pochodzi od niej. Dlatego organizacja nazywa się Love Jasmine. Codziennie wypowiadamy jej imię i mam nadzieję, że sprawiamy, że jest ze mnie dumna – wyjaśnił Rob i dodał: - Kathy i ja jesteśmy przekonani, że gdybyśmy my lub służby ratownicze miały dostęp do Lifevac, Jasmine nadal byłaby z nami i nie mielibyśmy do czynienia z żałobą i traumą przez całe życie.

Rob dodał także: - To uczucie, ta strata nigdy nie zniknie. Zawsze tam jest i jest czymś, co nosisz ze sobą. Kathy i ja mamy za sobą złe dni i ostatecznie to nigdy się nie zmieni. Czasami mamy trudności, ale widząc, że możemy robić coś dobrego każdego dnia, rośniemy w siłę. Nie jesteś zdany na siebie – przekazuje tata Jasmine.

Więcej o:
Copyright © Agora SA