Przy pierwszym dziecku podczas karmienia wszyscy macali moje cycki. "Jakby to były piłeczki antystresowe"

Urodzenie dziecka jest ważnym stresującym momentem w życiu każdej kobiety. Czasem rodzina, szczególnie ta dalsza, sprawia, że jeszcze trudniej jest odnaleźć się w nowej sytuacji.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Przyjście na świat dziecka jest niesamowitym momentem w życiu każdej mamy. Wiele kobiet jednak boi się, czy sobie poradzi z maleństwem, czy będą umiały się nim prawidłowo opiekować i wykonywać wiele czynności, które tylko w szkole rodzenia wyglądały na proste. A w przypadku prawdziwego dziecka, nawet zmiana pieluszki na początku może być nie lada wyzwaniem.

Zobacz wideo Jakie są obecne zalecenia w związku z karmieniem piersią? Jakie są zalety dla mamy i dla dziecka?

Karmienie piersią na początku może być trudne

Przy pierwszym dziecku dużo uwagi poświęca się karmieniu. Matka uczy się przystawiać swoją pociechę do piersi, co często jest bardzo trudne. Sposobów jest wiele, a stres nie sprzyja nauce maluszka, by prawidłowo łapał i ssał pierś. Kobiety często boją się, że ich pociechy są głodne, że pozycja karmienia jest niewygodna bądź mają za mało pokarmu.

Gdy urodziłam pierwsze dziecko, byłam szczęśliwa i odrobinę przerażona. Miałam cesarskie cięcie, więc pokarm dostałam dopiero po dwóch dniach. Bardzo się tym stresowałam, bo zależało mi na karmieniu piersią. Niestety szło to bardzo opornie, ja czułam, że przystawiam dziecko niezdarnie, a i mój mały miał problem z prawidłowym złapaniem i ssaniem.

- opowiada Anna, nasza czytelniczka, która 4 lata temu urodziła synka. Kobieta kupiła poduszkę do karmienia, korzystała też z pomocy położnej i doradczyni laktacyjnej.

Położna uczyła, żeby przystawiać dziecko tak, doradczyni laktacyjna pokazywała inny sposób. Najgorsze jednak były ciotki, które masowo przychodziły w odwiedziny, ponieważ było to pierwsze dziecko w rodzinie od lat. Byłam młodsza, nieco przytłoczona wszystkim, co się wokół dzieje i nie miałam odwagi, żeby otwarcie powiedzieć wszystkim, by przez jakiś nie przychodzili do nas goście

- relacjonuje kobieta. Jak sama przyznaje, najgorsze jest to, że wszyscy sypali z rękawa dobrymi radami. I to często tymi sprzed kilkudziesięciu lat, które nijak mają się do współczesnych badań i zaleceń.

karmienie piersiąkarmienie piersią Shutterstock, autor: Lenar Nigmatullin

Najgorsze były tzw. dobre rady starszych krewnych

Jak wspomina, najgorsze było jednak to, że wszyscy uważali lepiej, jak powinna karmić swoje dziecko.

Wszyscy macali moje cycki, jakby to były piłeczki antystresowe. Ja przystawiałam dziecko, a w tym czasie jakaś ciotka, której nie widziałam od miesięcy, łapie mnie za pierś i wpycha maluszkowi na siłę, kompletnie nie robiąc sobie nic z tego, że nie podoba to się ani mi, ani dziecku. Nawet gdy wychodziłam do innego pokoju, by spokojnie nakarmić synka, to po chwili ktoś wchodził i mi przeszkadzał. No i jak gdyby nigdy nic łapał mnie za piersi. To było straszne

- wspomina Anna. Kobieta starała się unikać rodzinnych spotkań, bo były dla niej traumatyczne. O ile była w stanie znosić wszystkie rady babć, ciotek i wszystkich innych, o tyle karmienie było dla niej niesamowicie trudne.

Przy drugim dziecku Ania już się tak nie stresowała, umiała też twardo stawiać granice i nikomu nie pozwoliła dotykać swoich piersi. Nie pozwalała też na pielgrzymki do maleństwa kilka dni po jego narodzinach. Jeszcze przed porodem powiedziała, że pierwsze dwa tygodnie chce spędzić ze swoją rodziną, czyli mężem i dziećmi.

I ku jej zaskoczeniu, nikt nie miał jej tego za złe. Okazało się, że wiele ciotek (tych samych od "macania") przyznało, że też po porodzie nie miały ochoty na spotkania towarzyskie. Jedna zdecydowała się nawet przeprosić, za swoje zachowanie po porodzie Ani i przyznała, że robiła to z troski o nią i maleństwo. Cała ta sytuacja sprawiła jednak, że kobieta, widząc młode matki i osaczające je starsze krewne, nie boi się głośno zwracać im uwagi, by nie męczyły kobiet i ich dzieci. I nawet gdy jakaś ciotka, babcia, czy teściowa krzywo na nią spojrzą, to wie, że postępuje słusznie.

Więcej o:
Copyright © Agora SA