6-latek dostał 6-godzinnego ataku i otarł się o śmierć. Spacerował po lesie, "gdzie było dużo kleszczy"

Nie od dziś wiadomo, że kleszcze mogą być bardzo niebezpieczne. Pewna mama opowiedziała historię, jak niewiele brakowało, by straciła przez nie ukochanego synka.

 Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
W sezonie dużo mówi się o kleszczach i przenoszonych przez nie chorobach. Mogą wywoływać boreliozę, czy odkleszczowe zapalenie opon mózgowych. Okazuje się, że to nie wszystko, co warto o nich wiedzieć.

Zobacz wideo Płyn odstraszający kleszcze, który zrobisz w domu. Dwa proste przepisy

Portal tyla.com opisał historię Laiken Debusk, mamy z USA, która o mały włos, a straciłaby ukochane dziecko po leśnej wędrówce. Pod koniec czerwca dwójka jej synów: 6-letni Aiden i 3-letni Anakin wybrali się wraz z ojcem Stevenem na spacer. Gdy jej bliscy wrócili, kobieta zaczęła sprawdzać, czy chłopcom nie wbił się gdzieś kleszcz, szczególnie że jej mąż powiedział, że było ich dość dużo. Kobieta znalazła owada na karku Aidena i jednego w jego bieliźnie. U drugiej pociechy znalazła siedem kleszczy.

Kilka dni po wyjęciu kleszczy Aiden zaczął się skarżyć na ból głowy. Rodzice podali mu leki, jednak nie pomagały. Później oprócz gorączki pojawił się brak zainteresowania jedzeniem i zabawą. Ojciec chłopca zdecydował się zabrać go na ostry dyżur.

Po prostu płakał, krzyczał z bólu

- wspomina matka dziecka. Kilka godzin później mąż zadzwonił do niej ze szpitala i powiedział, że Aiden "nie jest sobą". Lekarze mieli problem z postawieniem właściwej diagnozy. Steven powiedział im o kleszczach, jednak początkowo specjaliści stwierdzili, że to było zbyt dawno, by miały wpływ na obecny stan zdrowia chłopca.

Chłopiec prawie umarł po ugryzieniu przez kleszczeChłopiec prawie umarł po ugryzieniu przez kleszcze Facebook/screen/Laiken Debusk

Stan chłopca szybko się pogarszał

Dziecko było w coraz gorszym stanie. Zaskoczony zespół medyczny zdecydował o przeniesieniu Aidena do Szpitala Dziecięcego w Arkansas, ponieważ wszedł we wczesną niewydolność narządów i miał niepokojące objawy neurologiczne.

Dziecko dostało ataku, lekarze zdecydowali się wprowadzić go w stan śpiączki farmakologicznej. Czekali dwa dni i próbowali wyciągnąć go ponownie ze śpiączki, a kiedy to zrobili, zaczął mieć kolejny atak, który faktycznie trwał sześć i pół godziny

- wspomina mama chłopca. W końcu ustalono, że kleszcz, który ugryzł Aidena, spowodował u niego erlichiozę. Jak podje Centers for Disease Control and Prevention jest to "ogólna nazwa używana do opisania chorób wywoływanych przez bakterie Ehrlichia chaffeensis w Stanach Zjednoczonych. Bakterie te rozprzestrzeniają się na ludzi głównie poprzez ukąszenia zakażonych kleszczy". Choroba objawia się bólami głowy, mięśni i niekiedy rozstrojem żołądka. Objawy pojawiają się zazwyczaj między 5 a 14 dniem od ukąszenia.

Aiden dostał antybiotyk, niestety jego stan wciąż jest niepokojący. Badania wykazały, że jego mózg się skurczył. Na tym etapie lekarze nie są w stanie powiedzieć, ile szkód, które wyrządziła choroba w organizmie dziecka, uda się naprawić. Wiadomo jednak, że na pewno będzie potrzebował terapii.

Matka jest jednak dobrej myśli i wierzy, że syn z czasem odzyska sprawność "Naprawdę zaskakuje, ponieważ technicznie nie powinien nawet mówić, ruszać się ani budzić. Na pewno mnie rozpoznaje, rozpoznaje swojego tatusia. Kilka razy uścisnął moje dłonie, kilka razy lekko potrząsnął głową. Widać, że reaguje na swój własny sposób" - opowiada kobieta. Przyznaje, że dzieli się swoją historią, by przestrzec innych rodziców. Przypomina, jak ważne jest sprawdzanie po każdym spacerze, czy dziecku nie wbił się kleszcz. Zachęca też do stosowania różnego rodzaju preparatów, które mają odstraszać owady.

Czym jest erlichioza 

Erlichioza to choroba przenoszona przez kleszcze i wywoływana przez bakterie z grupy Ehrlichia: Ehrlichia chaffeensi lub Anaplasmaphagocytophilum. W prawie 2 proc. jest śmiertelnie niebezpieczna, jednak nawet jej lżejsza postać może prowadzić do groźnych powikłań np.: 

  • niewydolności nerek,
  • niewydolności oddechowej,
  • niewydolności serca,
  • padaczki,
  • długotrwałej gorączki,
  • zaburzenia krzepnięcia,
  • zapalenia opon mózgowych.

Choć erlichioza występuje przede wszystkim na terenie Stanów Zjednoczonych, to jednak nie powinno nas zwalniać z czujności. Nasze polskie kleszcze również przenoszą groźne dla zdrowia i życia choroby. Najczęstszymi z nich są borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu. Na tym jednak nie koniec. Przez ugryzienie kleszcza możemy też złapać anaplazmozę (bardzo rzadko), babeszjozę (u ludzi zdarza się bardzo rzadko, natomiast często łapią ją psy), tularemię (rzadko), gorączkę Q (choroba dzikich i domowych zwierząt, jednak ludzie też mogą się nią zarazić) oraz różne typy riketsjozy (rzadko występujące choroby wywołane przez bakterie riketsje). Więcej o chorobach przenoszonych przez kleszcze przeczytasz tutaj: Jakie choroby przenoszą kleszcze? Co trzeba zrobić po ugryzieniu? To warto wiedzieć.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.