Współczesne dzieci na obozach i koloniach: "Panienki nie potrafią przyszyć guzika"

Wyjazdy bez rodziców, na obozy i kolonie uczą samodzielności i zaradności. Internauci wspominają: "Uczyły życia - ranne przygotowania kanapek dla obozowiczów, zabawa w podchody".

Więcej tematów związanych z życiem rodzinnym na stronie Gazeta.pl

Powoli zbliżamy się do półmetka wakacji. Część dzieci spędza czas na obozach lub koloniach, wczasach z rodzicami, u dziadków, na "lecie w mieście" lub w domach. Ci, którzy wyjeżdżają z dziećmi, często narzekają na ceny, inni decydują się opłacić półkolonie, bo nie stać ich na wyjazd lub nie mogą wziąć urlopu.  

Zobacz wideo Jak rozpoznać, że dziecko ma autyzm? "Układanie samochodzików w rzędzie, machanie rączkami"

Dzieci na koloniach i obozach, rodzice w pracy

Zorganizowane wyjazdy dla dzieci są sposobem na zapewnienie pociechom aktywnego wypoczynku w czasie, kiedy rodzice pracują i nie mają wolnego. W ostatnich dniach rozgorzała dyskusja rodziców na temat tego, jak współczesne dzieci radzą sobie bez mamy i taty na zorganizowanym wyjeździe. Na Facebooku, na koncie eDziecko.pl i kobieta.gazeta.pl internauci często piszą, że obecnie dzieci są nieporadne, mało samodzielne: "Nauczyłam się wielu rzeczy, które przydają się do dziś. Na pewno byliśmy bardziej zaradni, samodzielni i nie tak roszczeniowi jak to bywa dziś"; "Może i dla niektórych takie obozy czy kolonie były koszmarem, ale uczyły życia, ranne przygotowania kanapek dla obozowiczów, zabawa w podchody, a w tych czasach panienki nie potrafią przyszyć guzika."

Kiedyś tęskniły i dziś tęsknią

Nie wszyscy są tego zdania. Część użytkowników Facebooka uważa, że tęsknota za rodzicami jest naturalna, dzieci teraz wcale nie tęsknią bardziej, niż dawniej z powodu tego, że mama i tata są nadopiekuńczy: "Kiedyś tęskniły i teraz tęsknią. Pokolenie i wychowanie nie mają znaczenia. Chodzi bardziej o emocjonalną gotowość dziecka do rozłąki z rodzicami". 

Dobre wspomnienia z wakacji

Wielu internautów wspomina swoje wyjazdy na obozy i kolonie w dzieciństwie - zwykle bardzo dobrze. Przyznają, że także tęsknili za rodzicami, ale mimo to doskonale się bawili i nauczyli samodzielności. Piszą: "Pamiętam kolonie, na które jeździłem. Trzy tygodnie bez rodziców, do tego poranne apele i zaprawa, zabawy w podchody i ogniska na plaży... Piękne czasy"; "Kartkę wysyłałam w połowie turnusu. Żeby wiedzieli, że żyje. Ale to były super czasy. I rodzice odpoczywali od dzieci i dzieci od dorosłych. Zawiązywały się przyjaźnie, te ogniska z kiełbasą na patyku. A potem trzy godziny kąpieli po powrocie do domu (wtedy cała opalenizna okazywała się nią nie być"; "Jeździłam i rodzice przyjeżdżali w odwiedziny, ale było super z każdego obozu wracałam śmiertelnie zakochana".

Więcej o:
Copyright © Agora SA