Niespełna roczny chłopczyk zakrztusił się jabłkiem. Mama przeżyła chwile grozy. "Wciąż mam ciarki"

Często słyszy się historie o zakrztuszeniu dziecka, szczególnie gdy maluchowi rozszerzana jest dieta. Niekiedy takie historie mogą skończyć się tragicznie. Dlatego tak ważne jest, by wiedzieć jak i kiedy reagować.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Kilka dni temu całą Polskę obiegła straszna historia 3-letniego chłopczyka, który zmarł w przedszkolu, ponieważ zadławił się winogronem. To ogromna tragedia dla rodziny, ale i pewnie opiekunek, które do końca życia zapewne będą zmagały się z poczuciem winy, że nie zapobiegły tragedii.

Zobacz wideo Kiedy dziecko się zakrztusi. Przede wszystkim nie panikować. Działać!

Nasza czytelniczka postanowiła nam opowiedzieć, jak kilka lat temu jej maluch zakrztusił się jabłkiem. Kobieta przeżyła prawdziwe chwile grozy. Całe szczęście, że brała udział w zajęciach pierwszej pomocy i wiedziała, jak się zachować w takich momentach.

Mój syn miał mniej niż rok, kiedy rozszerzaliśmy mu dietę i karmiliśmy łyżką, podając do próbowania różne rzeczy do rączki. Pewnego popołudnia dostał cząstki jabłka i nagle zaczął się krztusić. W trakcie ciąży na kursach ze szkoły rodzenia miałam zajęcia z udzielania pierwszej pomocy małym dzieciom, więc zaczęłam postępować według zasad i dość szybko na szczęście odkrztusił kawałek jabłka.

- opisuje Anna, mama chłopca. Cały czas obserwowała swoje dziecko. Intuicja matki podpowiadała jej jednak, że nadal coś się dzieje z jej pociechą. Syn cały czas kaszlał.

Kobieta zadzwoniła do taty-lekarza, jednak on nie był w stanie postawić diagnozy bez obejrzenia dziecka. Poprzestał na uspokojeniu matki i zalecił dalszą obserwację. Poinformował, że maluch może mieć podrażnioną tchawicę i dlatego ciągle kaszle.

Dziecko zakrztusiło się jabłkiemDziecko zakrztusiło się jabłkiem Shutterstock, autor: Kyrylo Ryzhov

Kaszel cały czas nie ustępował

Po dłuższym czasie, gdy kaszel nie ustępował, kobieta postanowiła jednak powtórzyć wszystkie czynności, które wykonała, gdy synek się zadławił. I postąpiła słusznie.

Okazało się, że synek odkrztusił jeszcze jedną cząstkę jabłka. I choć do tej pory byłam niezwykle "zebrana w sobie", aż nie jak ja, to jak już zobaczyłam, że przestał kasłać i jest OK, strasznie zeszło ze mnie napięcie, przytuliłam go i się rozpłakałam. I choć minęło prawie 10 lat od tamtego czasu, ciągle mam ciarki, gdy wraca do mnie to wspomnienie. Myślę, że tu jakaś rodzicielska intuicja zadziałała albo los nam sprzyjał

- wspomina mama. Przyznaje, że od tego czasu rozmawiając z przyszłymi rodzicami, zawsze zachęca ich do tego, by brali udział w kursach pierwszej pomocy. Szczególnie że wiele osób nie ma świadomości, że pierwsza pomoc w przypadku maluchów wygląda inaczej, niż w przypadku osób dorosłych.

Sama po kilku latach jeszcze znalazłam prelekcję, która tę wiedzę mi przypomniała. Na szczęście przy młodszym dziecku już mi się nie przydała

- opowiada kobieta. Jej historia mogła przydarzyć się każdemu. Dziecko może zakrztusić się jedzeniem, zabawką, czy małym przedmiotem, który nieopatrznie włoży do ust. Wystarczy chwila nieuwagi, by doszło do zadławienia. W takich sytuacjach kluczowy jest czas, ponieważ dziecko zaczyna się dusić. Dlatego tak ważne jest, by dorosły wiedział, w jaki sposób postępować, bo w tym przypadku raczej nie ma czasu, by czekać na przyjazd karetki.

Więcej o:
Copyright © Agora SA