Przebrał się za kobietę, żeby zobaczyć poród. Spalono go na stosie

To, jak wygląda poród, od zarania dziejów interesowało wiele osób, ale jednak nie wszyscy mogli być świadkami rodzącego się nowego życia. Dawniej miejsce przy rodzącej zarezerwowane było dla akuszerki lub innej kobiety, która specjalizowała się w przyjmowaniu dzieci. Jednak co ciekawe, najwięcej teoretyków, którzy przygotowywali nawet specjalne instrukcje "dobrego porodu" było płci męskiej. Jeden z nich swoją ciekawość przypłacił życiem.

Porody są kobiecym zadaniem. Kiedy nadchodził czas, rodząca była zamykana w pomieszczeniu z akuszerkami, które miały jej pomóc wydać na świat, zdrowe i przede wszystkim żywe dziecko. Wstępu tam nie mieli mężczyźni. Wielu uważało, że jest to widok niegodny wzroku osoby płci męskiej, a ci, którzy chcieli przy tym asystować, byli oskarżani o zbytnie zainteresowanie anatomią i fizjonomią kobiet, a nawet lubieżnością stosowania rzeźniczych metod. No bo jak wytłumaczyć konieczność użycia niektórych narzędzi, jak skalpel, czy nożyce? Niektórzy z nich, chcący na własne oczy zobaczyć, jak rodzi się dziecko - przebierali się za kobiety. Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Jak wygląda poród przez cesarskie cięcie? Dr Wojciech Falęcki wyjaśnia

Cena porodu. Przez wiele wieków było to tylko miejsce dla kobiet

Kiedy rodząca czuła, że nieubłaganie zbliża się termin porodu - pierwsze skurcze, odejście wód płodowych - wyzywano akuszerkę, "babę porodową", lub inną kobietę, która znała się na rzeczy. W izbie, czy komnacie przygotowane było posłanie, gdzie umieszczano przyszłą matkę. Tam wstępu nie mieli mężczyźni. Zwykle oczekiwali oni nadejścia swojego dziecka za zamkniętymi drzwiami, nie mogąc zbliżyć się do rodzącej. Dlaczego przyszły tata nie mógł towarzyszyć w czasie narodzin dziecka? Otóż wielu uważało, że był to widok niegodny wzroku mężczyzny, a dodatkowo jego obecność mogła przynieść nieszczęście. Jednak czasem ciekawość była większa aniżeli społeczne przyzwolenie, lub jego brak. Tym bardziej że dawni chirurdzy, którzy pisali poradniki o ciąży i porodzie, sami musieli bazować na opowieściach akuszerek, toteż na własne oczy chcieli przekonać się o ty, jak wygląda poród.

Pierwsza z odnotowanych prób skończyła się tragicznie. W 1522 roku doktor Wert z Hamburga przebrał się za kobietę i przeniknął za drzwi porodówki. Nakryto go jednak i skazano… na śmierć na stosie!

- czytamy na portalu ciekawostkihistoryczne.pl.

Chociaż doktor stracił życie na stosie przez swoją ciekawość, to jego tragiczna historia nie powstrzymała innych, aby również móc sprawdzić i przekonać się, jak poród wygląda. Miał on wielu naśladowców, którzy, aby zdobyć potrzebną wiedzę, również zakładali kobiece stroje. Wiele kobiet przez długi czas sądziło, że medycy chcą je po prostu zobaczyć nago, natomiast lekarze-położnicy tłumaczyli, iż ich obecność może jedynie pomóc, ponieważ przy porodach dzieci potrzeba umiejętności medycznych i zastosowania narzędzi, co przekracza kompetencje wielu kobiet-akuszerek.

Przełom nastąpił dopiero w okolicy XIX wieku, kiedy lekarzy ze specjalizacją z ginekologii i położnictwa nazywali "akuszerem". Przykładem może być tu lekarz o polskim rodowodzie - dr Henryk Jordan, pochodzący z Krakowa położnik, zwany "bocianem Habsburgów" (poczynając od 1874 r., odbierał kolejne porody członków wiedeńskiego domu cesarskiego).

Dziś uczestnictwo męskiego personelu, czy nawet ojca przy porodzie jest normalną rzeczą. Jednakże do lat 60. XX wieku w większości kultur zarówno ojcowie, jak i inni mężczyźni z wyjątkiem lekarza nie mogli przebywać w miejscu porodu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.