Królową leserów jest... nauczycielka z Włoch. 20 lat unikała pracy

Włoska nauczycielka stała się sławna, jednak nie dzięki temu co zrobiła, a raczej dzięki temu czego nie zrobiła. A nie chodziła do pracy. I to przez 20 lat.

Więcej ciekawych treści znajdziesz na Gazeta.pl
Czy można na 24 lata zatrudnienia przez 20 nie pracować? Okazuje się, że można. Dziennik "La Stampa" opisał historię włoskiej nauczycielki, która raczej się nie przemęczyła, jeśli chodzi o nauczanie uczniów. Interesujące jet bez wątpienia to, w jaki sposób kobiecie udało się zachować swoje miejsce pracy, skoro trzeba przyznać - pojawiała się w nim bardzo rzadko.

Zobacz wideo Jakie są problemy polskiej szkoły? "Regularność zmian w systemie edukacji daje nam mocno w kość"

W 2013 r. dyrektor jej szkoły po latach nieobecności i zwolnieniach zdecydowała się zgłosić nauczycielkę-rekordzistkę do resortu oświaty. Chciała, by przeprowadzono kontrolę. W tym czasie nietypowa nauczycielka, przyszła do pracy "aż" na cztery miesiące.

Był to jednak niezbyt dobry czas dla uczniów, którzy nie byli zadowoleni z lekcji z nią. Cały czas składali na nią skargi do dyrekcji. Młodzież zarzucała jej, że nie przygotowuje się do zajęć, a oceny wystawia dość przypadkowo. Może się jednak wydawać, że nauczycielka niezbyt się tym przejęła.

Lekcja religii w szkole (zdjęcie ilustracyjne)Lekcja religii w szkole (zdjęcie ilustracyjne) Fot. Rafał Michałowski / Agencja Wyborcza.pl

Kontrola nie wypadła korzystnie, okazało się, że absencji jest zbyt dużo i są skumulowane. Do tego były uwagi, odnośnie metod, które stosowała włoska nauczycielka. Miała ona też niezbyt przejmować się tym, co działo się podczas lekcji i dużo czasu spędzać korzystając z telefonu. Zapadła decyzja o jej zwolnieniu dyscyplinarnym.

Zaskakujące jest to, że kobieta miała jednak chyba odmienne zdanie na temat swojej pracy, ponieważ postanowiła się odwołać i zażądała prawa do dalszego nauczania. I tu kolejne zaskoczenie - sąd pierwszej instancji przyznał jej rację. Z kolei sąd apelacyjny stwierdził, że decyzja komisji była słuszna. I takie stanowisko utrzymał też Sąd Najwyższy. I w ten sposób nauczycielka, nie będzie mogła dalej uczyć w szkole, chociaż w sumie trzeba przyznać, że przecież i tak tego nie robiła.

Więcej o: