Pokolenie płatków śniegu. Te dzieci są indywidualistami niezaradnymi życiowo, ale to nie wszystko

Pokolenie płatków śniegu to określenie osób, które weszły w dorosłość po 2010 roku. Przede wszystkim nazywa się tak wszystkich tych, którzy zostali wychowani przez nadopiekuńczych rodziców.

Pokolenie płatków śniegu. Konkretna data urodzenia

Pokolenie płatków śniegu to bardzo romantyczna nazwa. Kojarzy się z ulotnością, kruchością. Badacze ukuli ten termin, aby znaleźć wspólny mianownik dla osób urodzonych w latach 90. XX wieku oraz na początku lat 2000. Całą generację określa się mianem Z. Co ciekawe, pochodzenie nazwy pokolenie płatków śniegu wywodzi się z kultowego filmu lat 90. Mowa o „Fight club", w którym zagrał  Brad Pitt i Edward Norton. W jednym z dialogów słyszymy tam: - Nie jesteś wyjątkowy. Nie jesteś pięknym i unikalnym płatkiem śniegu. W 2016 roku określenie pokolenie płatków śniegu zostało uznane przez Collins English Dictionary za jedno ze słów roku.

Zobacz wideo Czy w polskiej szkole muszą być oceny? "Można w inny sposób ocenić ucznia niż liczbą"

Unikalni i delikatni

Psychologowie zgadzają się, że określenie pokolenie płatków śniegu jest trafne przy określenie generacji Z. Ta wyjątkowość, którą wszczepili im rodzice, wybija się jako nadrzędna cech wszystkich obecnych dwudziestolatków.

Socjologowie i psychologie zwracają uwagę na to, że „śnieżynki" cechuje indywidualizm oraz pewna niezaradność życiowa, podyktowana nadopiekuńczością rodziców, którą byli otoczeni przez lata. Co jeszcze ich wyróżnia? Nieumiejętność przyjmowania konstruktywnej krytyki i przekonanie o swojej wyjątkowości. Warto też wspomnieć, że nie radzą sobie w grupie, ulegają emocją i często stawiają się w roli ofiary.

„Płatki śniegu" swoją osobowość zawdzięczają nadopiekuńczym rodzicom. Tak zwanym rodzicom-helikopterom, którzy przekładali zawsze potrzeby dziecka nad własne. Bali się o dzieci i wyręczali je we wszystkim. Zapewniając tym samym, że dziecko jest jedyne w swoim rodzaju. Ta rzeczywistość kreowana im przez lata przekłada się na to, że nie potrafią sprostać nawet drobnym problemom, nie radzą sobie ze znalezieniem pracy, a nawet drobne przeciwności losu są postrzegane przez nich jako koniec świata.

- Rodzice małych dzieci - z troski i miłości - starają się wyręczać je we wszystkim: zmieniają im buty, noszą tornistry, wszędzie odwożą. Taka nadopiekuńczość odbiera im poczucie sprawczości. I gdy takie dziecko wkracza w wiek dojrzewania, wciąż ma takie oczekiwania: opiekujcie się mną, dajcie mi to, co chcę - mówił o pokoleniu płatków śniegu w rozmowie z wyborcza.pl Tomasz Bilicki - nauczyciel, terapeuta i koordynator Centrum Interwencji Kryzysowej dla Młodzieży Fundacji Innopolis w Łodzi.

Więcej o:
Copyright © Agora SA