Ojciec z Łańcuta zobaczył, jak wygląda 8-letnia córka i zadzwonił na policję. Woźna sięgnęła po nożyczki

Kiedy ojciec 8-letniej dziewczynki odbierał ją ze szkoły, zaniepokoił go jej wygląd. Dziewczynka miała krótsze włosy, jednak ten myślał, że to dzień wcześniej jego żona skróciła córce fryzurę. Prawda okazała się nieco inna, bo za przycięciem stała woźna i nauczycielka ze świetlicy, która pełniła wtedy dyżur. Powodem miała być panująca w szkole wszawica i kołtun.

Do nietypowej sytuacji doszło w jednej ze szkół w powiecie łańcuckim. Woźna wraz z pełniącą dyżur nauczycielką ze świetlicy szkolnej, skróciły 8-letniej dziewczynce włosy. Bez wiedzy rodziców, którzy zostali postawieni przed faktem dokonanym. Sprawa początkowo została zgłoszona dyrektorowi szkoły, a następnie do kuratorium. Jednak rodzice ośmiolatki postanowili jeszcze zgłosić nieuprawnione działanie kobiet na policję. Teraz dokładnie całej historii przyjrzy się sąd.

Zobacz wideo Barbara Kurdej-Szatan wydała kilka tysięcy na ubrania. Co kupiła?

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Skróciły włosy dziewczynce, bo w szkole były przypadki wszawicy

Woźna i nauczycielka, która sprawowała opiekę nad dziećmi w szkolnej świetlicy, dopuściły się czynu, za który teraz odpowiedzą przed sądem. Kobiety podstępem skróciły włosy ośmioletniej dziewczynce. Jedna odwróciła uwagę dziecka, a druga w tym czasie sięgnęła po nożyczki.

Na początku chcieliśmy to puścić w niepamięć. Pomyśleliśmy, że to zwykły ludzki błąd, nie każdy musi znać przepisy pedagogiczne itd. Ciężko kogoś karać za głupotę

- tłumaczy ojciec poszkodowanej, cytowany przez "Gazetę Wyborczą".

Prawdopodobny powód tej nieuzasadnionej interwencji to problem z wszami, który panuje w placówce. Jak przekazał mediom ojciec ośmiolatki, kilka dni wcześniej brał on udział w spotkaniu rodziców z wychowawczynią klasy, która zasugerowała, aby rodzice skrócili dziewczynce włosy, bo "za długie powodują wszawicę".

Rodzice początkowo zgłosili sprawę jedynie do dyrektora placówki, który ją zbagatelizował. Potem udali się do kuratorium, które przeprowadziło kontrolę w szkole. W efekcie odbyło się spotkanie rodziców z nauczycielką i sprzątaczką. Kobieta miała przeprosić rodziców i wytłumaczyć, że podcięła włosy dziewczynce, bo zrobił się kołtun. Miało to jednak nie być 15 cm, jak twierdzą jej rodzice, a jedynie 2 cm.

Spotkanie jednak nie okazało się satysfakcjonujące dla rodziców pokrzywdzonej ośmiolatki, którzy zgłosili całe zajście na policję. Sprawa została przekazana do Sądu Rejonowego w Łańcucie, który rozpatrzy ją jako naruszenie nietykalności.

Więcej o:
Copyright © Agora SA