Jest instruktorką pływania. Wymieniła cztery znienawidzone rzeczy, które rodzice robią na basenie. "Fuj"

Nikki Scarnati to doświadczona instruktorka nauki pływania, która edukuje w sieci. W swoich social mediach zwraca uwagę nie tylko, jak dobre dla dziecka jest przebywanie w basenie, ale przede wszystkim przestrzega, że woda to żywioł, wiec, zanim zanurzymy się w niej, trzeba odpowiedni się przygotować. Jednak tym prazem postanowiła wziąć na tapet znienawidzone przez wszystkich zachowania rodziców. Jakie grzeszki mają oni na sumieniu? I wcale nie chodzi tu o chlapanie, czy krzyki maluchów.

Ta kobieta jest doświadczoną instruktorką pływania i jak się okazuje doskonałą obserwatorką. Oprócz tego, że edukuje w sieci, to tym razem postanowiła bliżej przyjrzeć się niektórym rodzicom małych dzieci. Okazuje się, że to dość nietypowa grupa, która bardzo często popada ze skrajności w skrajność i popełnia, także nieświadomie masę błędów, które potem mogą być tragiczne w skutkach. Nikki podała cztery z nich.

Zobacz wideo Rebel Wilson ucztuje w basenie na wakacjach

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Cztery rzeczy, które rodzice robią na basenie. Też masz to na sumieniu?

Certyfikowana instruktorka nauki pływania Nikki Scarnati edukuje na TikToku rodziców, którzy chcieliby w bezpieczny i przyjemny sposób nauczyć swoje dzieci pływać. Tym razem na tapet wzięła ich grzeszki i w rozmowie z portalem thesun.co.uk, podała cztery jej zdaniem najgorsze.

Okazuje się, że niektóre z tych błędów są nagminnie popełniane i niestety większość osób nie zdaje sobie sprawy z ich konsekwencji. I to nie chodzi tylko o chlapanie, czy głośne krzyki maluchów oraz niemogących ich uspokoić rodziców.

  • Unikanie popularnych zabawek do nauki pływania, jak dmuchane koła, czy rękawki. Zdaniem doświadczonej instruktorki powodują one jedynie złudne wrażenie pływania, co może bardzo zaszkodzić w dalszej nauce, tak aby dziecko mogło dalej samodzielnie pływać.
  • Bardzo niebezpieczne w skutkach mogą okazać się też tzw. obręcze, które po nadmuchaniu zakłada się na szyję malucha, aby nie poszedł pod wodę. Zdaniem kobiety, to również może nie tylko zaszkodzić w nauce pływania, ale wywołać nieprzyjemne w skutkach konsekwencje, co może skończyć się na wizycie u fizjoterapeuty. "Twoje dziecko tego nie potrzebuje" - zaznacza instruktorka. 
  • Kolor stroju do pływania - chciałoby się powiedzieć, że jest to coś błahego i nieistotnego, ale kolor ma znaczenie. Stroje maluchów powinny być kontrastowe, w jaskrawych kolorach, aby maluch był widoczny z daleka. Należy unikać strojów w odcieniu błękitu, czyli takich jak woda.
  • Toaleta, czyli sikanie w basenie. To punkt, który niesamowicie irytuje instruktorkę pływania, bo wiadomo, że maluchy jeszcze nie kontrolują swoich czynności fizjologicznych, toteż powinny mieć na sobie specjalną pieluszkę, która zapobiegnie wypływaniu czegokolwiek do wody. "Nie ma nic gorszego, jak rodzice, którzy wchodzą do wody z dzieckiem bez żadnej pieluchy. To jest naprawdę fuj" - dodaje kobieta.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.