Miała poronić, ale szpital sztucznie odwlekał datę porodu. "Chodzili za mną do toalety, aby pilnować, czy nie prę"

- Powiedzieli mi, że jeśli spróbuję wyjechać, mogę zostać aresztowana za próbę zabicia mojego dziecka - wyznaje Kiersten opowiadając swoją przejmującą historię.

Zmuszona do porodu martwego dziecka

Kiedy Kiersten dowiedziała się, że jest w ciąży, była zaskoczona. Żyjąc z diagnozą zespołu policystycznych jajników (PCOS), wiedziała, że stan ten jest podatny na poronienia. Doświadczyła ich  kilku i myślała, że ??już nigdy nie będzie mogła ponownie zajść w ciążę. - Kiedy zobaczyłam pozytywny wynik testu ciążowego, byłam pewna, że ??to będzie moja jedyna szansa na urodzenie dzieckapowiedziała później dziennikarzom.

We wczesnych miesiącach ciąży Kiersten miewała wiele skurczów. Często krwawiła. A to skutkowało wielokrotnymi wizytami na izbie przyjęć w szpitalu. Gdy w 19. tygodniu Kiersten odeszły wody, zadzwoniła po karetkę. Polecono jej „otworzyć drzwi, położyć się na podłodze i czekać na przybycie sanitariuszy". Zabrano ją do najbliższego szpitala. Powiedziano jej, że jedyne, co mogą zrobić, to „monitorować sytuację" i nie przekazali jej żadnych informacji na temat prawdopodobieństwa przeżycia jej syna.

Pomimo niejasnych informacji medycznych na temat ciąży, poinstruowali ją, że nie może opuścić szpitala. - Powiedziano mi, że jeśli spróbuję się wypisać lub szukać opieki gdzie indziej, mogę zostać aresztowana za próbę zabicia mojego dziecka – powiedziała. Niedawno wprowadzone prawo aborcyjne w Teksasie uniemożliwiło Kiersten bezpieczny dostęp do pomocy medycznej. - Więc oczywiście zostałam – przyznała.

Została zmuszona do urodzenia martwego dziecka.

Zobacz wideo Zapadł wyrok ws. Justyny Wydrzyńskiej. Kobieta uznana za winną pomocy aborcyjnej!

Protest kobiet w Teksasie

Cały czas kobieta była pilnowana. - Kiedy potrzebowałam skorzystać z łazienki, towarzyszyli mi, obserwowali i upewniali się, że nie naciskam na brzuch. Piątego dnia pobytu w szpitalu rozpoczął się poród. - Mój syn zaczął wchodzić do kanału rodnego i zostałam przewieziona na porodówkę, gdzie urodziłam martwe dziecko – powiedziała. Następnego ranka Kiersten została umieszczona na wózku inwalidzkim, dano jej rzeczy i wypisano ze szpitala.

Kiersten dołączyła do kilkunastu innych kobiet, które składają pozew przeciwko stanowi Teksas w związku z restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi aborcji. - Prawo Teksasu spowodowało, że byłam przetrzymywana wbrew mojej woli przez pięć dni i traktowana jak przestępca, a wszystko to podczas najbardziej traumatycznego i rozdzierającego serce doświadczenia w moim życiu – zeznała.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.