Ksiądz zrugał rodziców. Nie pozostali dłużni: Ile pieluch zmienił w życiu?

"Cóż, przykro mi, że moje małe dzieci księdzu przeszkadzają. Nie będę też czekał do 7. roku życia. by pokazywać im, że na mszę trzeba chodzić." Rodzice ostro odpowiadają księdzu Wachowiakowi, na kontrowersyjny wpis umieszczony na Twitterze.
Zobacz wideo Jak rozpoznać u dziecka ADHD? "To nie jest tak, że mając ADHD zacznie biegać i roznosić studio"

Ksiądz Daniel Wachowiak, duchowny z Wielkopolski, jest bardzo dobrze znany ze swoich kontrowersyjnych wypowiedzi. Tym razem ksiądz Daniel zamieścił na Twitterze wpis, który jednocześnie był odpowiedzią na jeden z komentarzy sprzed roku, który zostawiła internautka. Kobieta opisała pewną przykrą sytuację, jaka miała miejsce w kościele i przytrafiła się jej osobiście:

Mi ksiądz z ambony kazał wyjść z Kościoła bo dwulatka biegała dookoła ławek na kazaniu. Nie wyszłam i nie zareagowałam, zastanawiałam się jak długo może trwać przerwa w kazaniu i czy zejdzie żeby nas wyprowadzić. Po paru sekundach wrócił do kazania.

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Ostre słowa księdza wobec rodziców z dziećmi uczęszczających do kościoła

Jak widać trochę minęło, ale jednak opisana sytuacja doczekała się odpowiedzi. Duchowny z archidiecezji poznańskiej, jest jednym z najbardziej aktywnych księży, który regularnie publikuje na Twitterze. Komentarz zamieszczony przez internautkę skwitował tak: 

W przeżyciu Mszy najbardziej przeszkadzają rodzice, którzy nie reagują, gdy powinni zareagować. Rodzice, dla których dzieciocentryzm wyparł zrozumienie tego, jak ważna jest Liturgia i jak trudno głosi się i słucha się Słowa.

Wpis wywołał burzę i podzielił internautów

Te słowa wywołały oburzenie w sieci i podzieliły komentujących. Jedni przyklaskują i zgadzają się, że zachowanie niektórych dzieci w kościele można nazwać porażką. Wielu rodziców uważa, że dzieciom wolno wszystko i wszędzie, a to niestety nie podoba się innym, którzy cenią sobie spokój i ciszę. Spora grupa komentujących jednak nie zgadza się z tymi słowami. Ostro krytykują księdza, drwią i sarkastycznie pytają czy ksiądz ma doświadczenie w obchodzeniu się z maluchami, czy wie cokolwiek na temat ich potrzeb i rozwoju. Sami chcą wiedzieć, co w takim razie z dobrze wszystkim znanymi słowami "pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie". Chyba jednak nie są skierowane do wszystkich. 

To jest porażka. Teraz rodzice uważają, że dzieciom wszystko wolno. Też mnie to irytuje.
A może jako rodzic warto zadać sobie pytanie: może ja popełniam błędy w wychowaniu i owoców w postaci posłuszeństwa w różnych sytuacjach brak? Widzę sporo sfrustrowanych rodziców, którzy dali się przekonać do pięknych, ale złudnych idei wychowawczych. Warto się weryfikować...
Co ma robić dwuletnie dziecko na kazaniu? Pytam jako rodzic z doświadczeniem. Powiem księdzu, stres jest spory, nie przyjdziesz to grzech, przyjdziesz to często wstyd. Błagam o wyrozumiałość. ,,Tego" się nie da wyłączyć, ,,to" nie komórka.
Ile pieluch zmienił ksiądz w swoim życiu?
Widać, że ksiądz nie ma dzieci. Jeśli nie pozwoliłbym mojej 2,5-latce chodzić po kościele w trakcie mszy, ryk powodowałby, że każdą mszę kończyłbym po 5 minutach. Założenie, że każde dziecko wytrzyma w ławce, to smutna generalizacja.
Jest jeden problem, proszę księdza. Kościół naucza, że należy być otwartym na posiadanie licznego potomstwa. Nie każde dziecko też jest spokojne. Często też nie ma możliwości zostawienia dziecka w domu. Oznacza to że taki rodzic może być wyłączony z mszy świętej na lata.
I wy się dziwicie, że ubywa wiernych.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.