Nie każdej kobiecie udaje się znaleźć partnera, który będzie w pełni podzielał jej wartości i cele w życiu. Niektóre kobiety próbują, nawet przez wiele lat, ale ich związki, choć dobrze rokujące, prędzej czy później rozpadają się. Niektóre, po latach prób i starań, porzucają na zawsze myśl o byciu w związku. Dobrze im samym ze sobą. Nie jest jednak łatwo zrezygnować z marzeń o dzieciach. Część kobiet marzy o tym, by pewnego dnia zostać mamą. Nawet nie jeden raz. Jak sobie poradzić w takiej sytuacji. Brook znalazła na to sposób.
Więcej interesujących treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Brooke Withington pochodzi z Gold Coast. Ma bardzo dużą rodzinę. Już jako 8-letnia dziewczynka powtarzała, że marzy o podobnej i w przyszłości bardzo będzie chciała zostać mamą. Brooke dorosła, ale planów nie zmieniła. Jako 19-latka została mamą po raz pierwszy. Urodziła wówczas synka Edwarda. Dwa lata później na świat przyszedł drugi syn, Gilbert. A w 2018 roku, kolejne dwa lata później, Brooke stała się dumną mamą córeczki Odette. Cała ta trójka dzieci została poczęta w sposób naturalny. Ale kobieta wychowuje je sama. W związku z tym, że nie chciała jeszcze kończyć swojej macierzyńskiej drogi, ale jednocześnie nie miała najmniejszej ochoty umawiać się znowu na randki, zdecydowała się na dość kontrowersyjny pomysł, choć doskonale znany i powszechnie używany w Australii, przez tych, którzy nie chcą korzystać z klinik.
Pełne nadziei matki i chętni dawcy omijają kliniki na rzecz nieformalnych spotkań w kawiarniach i hotelach, gdzie dostarczane są świeże próbki.
O Sperm Donation Australia Brooke usłyszała po raz pierwszy od swojej przyjaciółki, gdy rodziła swojego pierwszego synka, w 2014 roku. Jednak wtedy, nie wydało jej się to ciekawe. Gdy jednak mocno zapragnęła czwartego dziecka, postanowiła sprawdzić jak to się odbywa. Weszła na specjalną grupę, zamieściła post i czekała na to, kto się odezwie. Następnie, gdy wybrała kilku kandydatów i sprawdziła z kim rozmawia jej się najlepiej. W grę wchodziła wyłącznie sztuczna inseminacja, wybrała więc taką osobą, dla której nie stanowiło to problemu.
Zarezerwowałem pokój w hotelu, a on (dawca) wszedł do pokoju i wysłał mi wiadomość, kiedy miał nasienie w słoiku, a potem wyszedł, a ja weszłam.
Potrzebna była strzykawka i wiara w to, że się uda. Brooke podchodziła sceptycznie do metody, jednak kilka tygodni później okazało się, że jest w ciąży. Kilka miesięcy później urodziła córkę Norę. Krótki, przelotny związek pozwolił jej znowu być w ciąży, piąta dziecko - kolejna córka przyszła na świat około rok później. Brooke jeszcze planuje dzieci i chętnie skorzysta z tej samej metody, co przy czwartym dziecku. To wygodne, łatwe i samodzielnie można wybrać partnera. Potem w spokoju może wychowywać swoje dzieci, bez ingerencji innych osób.
Źródło: dailymail.co.uk