Poszła z synkiem do kościoła. Nagle rozejrzał się dookoła i głośno krzyknął. Było niezręcznie

Historie z udziałem małych dzieci, które nie do końca są świadome powagi sytuacji, czy miejsca, w którym się znajdują, są niekiedy bardzo śmieszne. Jedna z użytkowniczek Twittera postanowiła podzielić się właśnie taką, dość nietypową historią, która wydarzyła się już jakiś czas temu. Do jednego z kościołów został zabrany przez swoją mamę mały chłopiec. co było potem?

Opisywana historia wydarzyła się kilkanaście lat temu, bo główny bohater tej opowieści jest już dorosłym mężczyzną, który założył własną rodzinę. Ma żonę i to właśnie ona postanowiła podzielić się nietypowym wspomnieniem, które jak się okazuje - krąży od lat wśród członków rodziny. Otóż kiedy jej mąż był jeszcze małym chłopcem, został pewnego dnia zabrany przez swoją mamę do kościoła. Jednak jego reakcja była dość nieoczywista.

Zobacz wideo

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Msza święta, czy przedstawienie teatralne?

Jedna z użytkowniczek Twittera, zachęcona toczoną dyskusją w sieci odnośnie zachowania małych dzieci w miejscach kultu, postanowiła także podzielić się swoją nietypową historią, która tyczy się jej męża. Otóż kiedy owy mężczyzna, był kilkuletnim chłopcem, pewnej niedzieli został zabrany przez swoją mamę na mszę świętą do kościoła. Było to z okazji jakiejś rodzinnej uroczystości, a że jego rodzicielka była osobą niewierzącą, toteż chłopiec nigdy wcześniej nie był w świątyni. Jednak jego reakcja była dość nietypowa. Co zrobiło dziecko? Na głos, w czasie trwania mszy, zapytał, kiedy w końcu będą kukiełki. Biedak myślał, że trafił do teatru, na jakiś spektakl i cały czas czekał, aż w końcu pokażą się kolorowe postacie z bajek.

Mój mąż jako dziecko nigdy nie chodził do kościoła. Kiedyś zaprowadzono go przy okazji rodzinnej uroczystości (miał ok. 5 lat). Rozejrzał się dookoła i na cały głos wrzasnął: Mama, a kiedy będą kukiełki? Z teatrem mu się skojarzyło...

- napisała kobieta.

Biorąc pod uwagę, że opisywana historia miała miejsce jakieś 25-30 lat temu (albo i więcej), dość ciekawa musiała być reakcja osób biorących udział w nabożeństwie. Zapewne znalazło się i kilka takich, którzy byli oburzeni pytaniem malucha. Jednak najciekawsze jest to, jak matka chłopca wybrnęła z sytuacji, odpowiadając na niezręczne pytanie? Liczymy na dalszą część historii.

Więcej o: