Nauczyciel oskarżony o molestowanie uczennic. Od lat miał opinię predatora seksualnego

Białostocki nauczyciel WF-u jest oskarżany o molestowanie uczennic. Jego naganne zachowanie miało trwać od wielu lat. Jak to możliwe, że nikt z tym nic nie zrobił przez tyle lat?

Co jakiś czas słyszy się o nieodpowiednich zachowaniach nauczycieli względem uczniów. I chodzi nie tylko o nierówne traktowanie, poniżanie, czy zaniżanie ocen, ale też o molestowanie. Do takich właśnie zdarzeń miało dochodzić w V Liceum Ogólnokształcącym w Białymstoku. 

Zobacz wideo Mężczyzna sięgnął nastolatce pod spódnicę i zrobił zdjęcie. Został aresztowany

Sprawę opisano na portalu onet.pl. Historia dotyczy nauczyciela WF-u, który miał rzucać w stronę uczennic niewybredne komentarze, dotykać je, czy wchodzić do szatni kiedy się przebierały.

W pierwszej klasie podczas zastępstwa na WF-ie doświadczyłyśmy nieprzyjemnych komentarzy od tego pana. Wiele różnych plotek chodziło po szkole. Prawdę mówiąc, wiedział o tym praktycznie każdy, a szczególnie te osoby, które zamieniły z nim chociaż kilka zdań. Częste podkreślanie swojej pozycji czy próba zaprezentowania siebie jako "władcy szkoły", a także opowiadanie o prywatnym kontakcie z absolwentkami. Od moich rówieśniczek wiem o nieodpowiednich komentarzach

— powiedziała redaktorce Onet.pl Martynie Bielskiej jedna z uczennic V LO. 

Uczennice ostrzegały się wzajemnie przed nauczycielem

Plotki o zachowaniu nauczyciela miały krążyć od lat. Starsze dziewczyny podobno często ostrzegały młodsze przed nauczycielem. Wątpliwie więc, by przez tak długi czas nie dotarły do dyrektora placówki.

O sprawie zrobiło się teraz głośno, ponieważ mama jednej z uczennic dowiedziała się, że jej córka pisze z nauczycielem WF-u. Było to dla niej nie do przyjęcia i postanowiła coś z tym zrobić. Zgłosiła sprawę do dyrektora ogólniaka, przekazała mu też screeny wysłanych wiadomości. 

Jak podaje onet.pl  nauczyciel został zawieszony w obowiązkach, a sprawa została już przekazana do rzecznika dyscyplinarnego. 

Uczniowie napisali list otwarty. Chcą ukarania nauczyciela

Gdy informacja wypłynęła, uczniowie postanowili napisać list otwarty, w którym wyrażają swoją opinię na temat zachowania nauczyciela WF-u. Podpisało się pod nim ponad 150 osób. 

Od wielu lat jeden z nauczycieli naszej placówki jest otoczony niechlubną opinią predatora seksualnego. Niejednokrotnie kierował w stronę uczennic napastliwe komentarze, czy prowokował niechciany kontakt fizyczny. W związku z wyjściem na jaw kolejnych informacji dotyczących nagabywania naszej rówieśniczki (…) drastycznie wzrósł w nas niepokój oraz strach przed uczęszczaniem do szkoły 

- piszą uczniowie V LO.

Podkreślają też, że nauczyciel to zawód zaufania publicznego, dlatego osoba, która go wykonuje, powinna „charakteryzować się szczególnymi walorami moralnymi".

Nie ukrywamy dyskomfortu, braku poczucia bezpieczeństwa, a nawet obrzydzenia związanego z sytuacjami stwarzanymi przez wspomnianego wcześniej nauczyciela. To on jest decydujący, starszy, ma przewagę emocjonalną. Powinien znać stosowne granice w relacji z uczniami.

- czytamy w liście. 

Młodzież oczekuje, że mężczyzna zostanie usunięty ze szkoły, a każda klasa będzie miała zorganizowane spotkanie dotyczące przemocy seksualnej. 

Sala gimnastycznaSala gimnastyczna Shutterstock, autor: Edvard Nalbantjan

Oskarżony nie czuje się winny 

Redaktorce Kuriera Porannego udało się skontaktować z nauczycielem, który nie czuje się winny, uważa, że ktoś chce mu zaszkodzić:

To są bzdury. Do tej pory byłem wręcz ulubieńcem uczniów. Jak organizowałem wycieczkę, to miałem wielu chętnych, w tym dziewcząt.(...) W liście są same ogólniki, ciężko jest udowodnić, że nie jest się wielbłądem. Jest spora grupa uczniów, którzy jak ja są w szoku. Mówią, że wspierają mnie, trzymają kciuki. Nie widzę u siebie żadnej winy. Spokojnie czekam na informacje z komisji dyscyplinarnej 

— powiedział, nie zdradził jednak kto i z jakiego powodu mógłby jego zdaniem chcieć mu zaszkodzić i to w taki sposób. 

V Liceum Ogólnokształcące to szkoła ciesząca się dość dobrą opinią w Białymstoku. Jej uczniowie i absolwenci mają na swoich kontach wiele sukcesów. Tym trudniej jest uwierzyć, że godzono się, by w placówce pracowała osoba, która dopuszczała się tak karygodnych zachowań wobec uczennic. Na stronie internetowej pojawiło się już oświadczenie w tej sprawie:

Z całą powagą przyjęliśmy sygnały płynące od uczniów i nauczycieli o nagannym postępowaniu jednego z naszych pracowników. Dochowujemy wszelkiej staranności, aby sprawę rzetelnie wyjaśnić. Niczego "nie wyciszamy", przekazujemy informacje, dbając o dobro stron sprawy. Opisane przez uczniów zachowania nie powinny mieć nigdy miejsca. Są one w rażący sposób sprzeczne z misją szkoły, wartościami etycznymi, które szkoła wpaja młodym ludziom i stara się ich sama przestrzegać. Ubolewamy z powodu zaistniałej sytuacji i będziemy dążyć do tego, by więcej podobne wydarzenia nie miały miejsca. Podejmujemy więc kroki prawne oraz działania wspierające uczniów i pracowników szkoły. Wyciągamy wnioski

-czytamy w wiadomości napisanej przez dyrekcję ogólniaka.

Od czwartku na stronie placówki znajduje się także plakat z organizacjami zajmującymi się przeciwdziałaniem przemocy i telefonami zaufania.  

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.