"Jestem katoliczką i nie zgadzam się ze słowami abp Jędraszewskiego. To istny egozim"

Metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski w swoim stylu znalazł winnego zapaści demograficznej w kraju. Oczywiście, jak zawsze, wskazał kobiety, sugerując, że cenią one wyłącznie zabawę i samorealizację. Jestem katoliczką i nie zgadzam się z jego słowami. Mam wychowywać dziecko, które w przyszłości umrze w męczarniach, walcząc o wodę i świeże powietrze? To fikcja.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>

Pomimo polityki prorodzinnej rządu, od lat spada liczba urodzeń w kraju. Niedawno Jarosław Kaczyński poruszył temat problemów demograficznych w Polsce i przyznał, że to przez to, że młode kobiety nadużywają alkoholu, co wpływa na problemy z ich płodnością. Teraz na warsztat ten sam temat wziął metropolita krakowski - Abp Marek Jędraszewski. Duchowny w czasie jednej z mszy odczytał list pasterski na Wielki Post, w którym stwierdził m.in., że przyczyną takiej sytuacji jest ośmieszanie rodziny wielodzietnej przez media i współczesną kulturę.

Natomiast niezmiernie rzadko ukazuje się ludzi, dla których największą radością są ich dzieci i dla których fakt bycia rodzicem jest źródłem szczęścia i dumy

- powiedział duchowny i dodał, że teraz młode Polki skupiają się na "zawodowych i materialnych osiągnięciach" oraz "realizacji siebie". To bardzo krzywdzące słowa, szczególnie że po raz kolejny dotykają bezbronnych kobiet. 

Zobacz wideo Lili Antoniak o rodzeniu dzieci w Polsce. "Nie jest sztuką zrobić sobie dziecko. Nie każda kobieta powinna być matką"

"Nie wyobrażam sobie mieć dziecka, kiedy nie czuję pewnego porządku w życiu"

Mam 25 lat i jestem w szczęśliwym związku. Zdobyłam wykształcenie, mam stałą pracę i nie wynajmuję mieszkania. To daje mi poczucie pewnej stabilizacji. W głębi duszy marzę o założeniu rodziny, szczególnie że jestem osobą wierzącą. Chodzę do kościoła i wierzę w Boga. Wiem, że jestem powołana do macierzyństwa, jednak ostatnia wypowiedź metropolity krakowskiego bardzo mnie zaskoczyła. Może nie tylko zaskoczyła, co oburzyła, bo po raz kolejny kobiety stawiane są w złym świetle. Czytając tak śmiałe słowa, nie mogę przejść obojętnie. 

Jak można tak spłycać problem bezdzietność w kraju? Przecież to nie chodzi o to, o czym mówi duchowny.

Problem tkwi gdzie indziej. Nie wyobrażam sobie mieć dziecka, kiedy nie czuję pewnego porządku w życiu. Zawsze sobie myślę, co ja mogę mu zaoferować oprócz tej bezgranicznej miłości? Przecież ta miłość nie zapłaci za mnie rachunków. I nie da się nie zgodzić, że rozwój zawodowy ma ogromny wpływ na założenie rodziny. Przecież jak będę miała dobrze płatną pracę, będę w stanie utrzymać to dziecko. Nie chcę zaglądać do portfela mojemu mężowi. Chcę być niezależna. 

"Niedługo najtańszy chleb będzie kosztował 10 złotych. Jak nie będę pracować, to za co go kupię?"

To ten chory kraj sprawia, że boję się ciąży i boję się rodzicielstwa. Od razu na myśl nasuwa mi się zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej przez Trybunał Julii Przyłębskiej i śmierć Izabeli z Pszczyny. Już nawet nie wspominam o globalnym kryzysie klimatycznym.

Mam wychowywać dziecko, które w przyszłości umrze w męczarniach, walcząc o wodę i świeże powietrze?

Nie chcę, aby moje dzieci dorastały w państwie, w którym nie szanuje się poglądów. Nie przekonują mnie dodatkowe pieniądze od rządu. Co ja za nie kupię? W dobie inflacji zrobię zakupy na cztery dni. Niedługo najtańszy chleb będzie kosztował 10 złotych. Jak nie będę pracować, to za co go kupię? Zawsze powtarzam, że nie chcę od rządu nic, ale też niech oni nie zabierają nawet złotówki z mojego wynagrodzenia. Te fakty mnie przerażają, ale wiem, że już niedługo mogą stać się rzeczywistością. Zresztą już są. A duchowni niech dalej mówią, że kobiety widzą tylko czubek swojego nosa. To istny egoizm. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA