Szkarlatyna przekształciła się w mięsożerną bakterię. Czteroletnia dziewczynka walczyła o życie

Paciorkowce, które wywołały szkarlatynę, przekształciły się w mięsożerne bakterie. Czteroletnia dziewczynka musiała walczyć o życie w szpitalu.

Więcej ciekawych artykułów o dzieciach i dla dzieci znajdziecie na naszej stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Kiedy zacząć bawić się z dzieckiem? Znacznie wcześniej niż mogłoby się wydawać

Czteroletnia mieszkanka miejscowości Dudley w brytyjskim hrabstwie West Midlands walczyła w szpitalu o życie po tym, jak szkarlatyna zmieniła się w "chorobę jedzącą mięso", czyli martwicze zapalenie powięzi (inaczej paciorkowcową zgorzel hemolityczną). Ta rzadka choroba powoduje postępującą martwicę zakażonych tkanek. W przypadku małej Reign skończyło się to poważną operacją ratującą życie.

Mama kanguruje dzieckoJak zbudować więź z dzieckiem. Zobacz, dlaczego kangurowanie jest ważne

Szkarlatyna zmieniła się w "chorobę jedzącą mięso". Czterolatka przeszła operację ratującą życie

Jak podaje portal Daily Mail, czteroletnia Reign Passey chorowała na szkarlatynę, gdy jej mama zauważyła na jej rączce czerwony pierścień wokół jednej z ranek. 31-letnia Leanne natychmiast zabrała dziecko na Szpitalny Oddział Ratunkowy (SOR). Dotarła na miejsce o 21:30, a przyjęto ją dopiero o 3.30. W międzyczasie personel próbował zbyć matkę z chorą córką, mówiąc, że nie ma wolnych łóżek i że może zarazić innych szkarlatyną. Leanne nie ugięła się, powiedziała, że jedynym sposobem na pozbycie się jej ze szpitala jest wyrzucenie z placówki. W końcu po wielu godzinach walki dziecko przyjęto na oddział. Jak wynika z relacji matki, czterolatka miała wtedy już 42 stopnie gorączki i halucynacje.

Jak pomóc dziecku?Jak ulżyć dziecku, które płacze i nerwowo się wierci? Powodów możesz szukać na skórze

Dziewczynka walczyła o życie. Szkarlatyna zmieniła się w "chorobę jedzącą mięso"

Przez wielogodzinne czekanie na przyjęcie na oddział, stan czterolatki bardzo się pogorszył - temperatura podskoczyła do 42 stopni, pojawiły się halucynacje, a czerwony pierścień wokół ranki był trzy razy większy i pojawiła się na nim czarna linia. Lekarze zdiagnozowali martwicze zapalenie powięzi, czyli wspomnianą "chorobę jedzącą mięso". Dziewczynka potrzebowała czterogodzinnej operacji, aby medycy usunęli martwą tkankę, oraz wprowadzenia w śpiączkę farmakologiczną, bo konieczne było pozostawienie rany otwartej, aby na bieżąco kontrolować stan zakażenia. Jakby tego było mało, Reign nabawiła się też sepsy, będącej efektem nadmiernej reakcji organizmu na infekcję, co skończyło się podaniem dziecku ogromnej ilości antybiotyków. Oprócz tego, czterolatka musiała mieć przeszczep skóry na ranę pooperacyjną. W sumie dziecko spędziło w szpitalu trzy tygodnie.

Więcej o: