Po porodzie przeżyła szok, była pewna, że to fatalna pomyłka. Ktoś musiał podmienić jedno z jej dzieci

Od tej sytuacji minęło już niemal osiem lat, ale wciąż ciężko uwierzyć, że tych dwoje dzieci to bliźnięta. Jedno z bliźniąt urodziło się bowiem znacznie mniejsze od drugiego, co mocno rzucało się w oczy, ale nie to najbardziej zaskoczyło ich matkę. Dzieci miały różne kolory skóry.
Zobacz wideo Przedwczesny poród - nie każdy wcześniak jest taki sam i nie nad wszystkim da się zapanować. Jak sobie poradzić?

"Wszystko jest w porządku"

Im bliżej porodu, tym częściej kobieta zastanawia się jak będzie wyglądało jej dziecko. Czy będzie przypominało mamę, czy skóra zdjęta z tatusia. Jakie będzie z charakteru. Jak będzie wyglądała nowa organizacja dnia. Czy dziecko będzie dużo płakać, przesypiać noce, cierpieć na kolki itp. Pytania w głowie się mnożą, ciekawość narasta, aż w końcu poród rozwiewa wszelkie wątpliwości. Zwłaszcza te dotyczące wyglądu, bo z charakterem i planem dnia jeszcze trzeba chwilę poczekać. Po porodzie pierwsze słowa, na które czekają kobiety to zdecydowanie "wszystko jest w porządku" lub "dziecko całe i zdrowe", a potem można już zacząć swoją macierzyńską drogę, debiutując jako mama. 

Więcej interesujących treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Przedwczesny poród, emocje, hormony i poporodowy szok

Judith pochodzi z nigeryjskiego Calgary i przez osiem lat starała się spełnić swoje marzenie o byciu mamą. W końcu, dzięki procedurze in vitro udało się. Lekarze mieli jednak jeszcze jedną wiadomość - Judith nie oczekiwała jednego, a dwojga dzieci. Radość jednak została przerwana informacją przekazaną przez lekarza - jakoby jedno z dzieci miało urodzić się z wadą genetyczną - zespołem Downa. Ciąża musiała zostać przerwana w 37. tygodniu ciąży poprzez cesarskie cięcie. To wtedy świeżo upieczona mama przeżyła największy szok w swoim życiu. Judith patrząc na swoje nowo narodzone dzieci zauważyła, że dziewczynka jest znacznie mniejsza od swojego brata, ale nie to było najgorsze. Kolor skóry dziewczynki również znacznie się różnił od tego, jaki powinien być. Jak sama przyznała:

"Wiele osób pyta, jaka była moja reakcja, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam moje bliźniaki. Byłam w szoku. Pamiętam, że pomyślałam, że pielęgniarka podała mi niewłaściwe dziecko"
 

Nauka życia z albinizmem

Kilka dni później okazało się, że dziewczynka - Kachi, cierpi na uwarunkowany genetycznie niedobór lub całkowity brak melaniny, co odpowiada za pigment. Znamy tą wadę jako albinizm. Takie dzieci mają bardzo jasny, rzucający się w oczy, odcień skóry oraz włosów, mogą mieć bladoróżowe tęczówki i czerwone źrenice. Są też bardziej narażone na działanie promieni słonecznych, oparzenia oraz raka skóry. Bywa, że mają problemy ze wzrokiem tj. astygmatyzm czy światłowstręt. To dla Judith i jej męża było tak szokujące, że musieli udać się na terapię, aby umieć radzić sobie z tą chorobą. Musiał minąć niemal rok, żeby rodzice poukładali sobie wszystko w głowach. Dzisiaj dzieci mają już 8 lat, ich mama prowadzi na Instagramie konto, na którym zamieszcza zdjęcia i filmiki, na których pokazuje nie tylko łączącą ich relację, ale jednocześnie piękno swojej córki, starając się normalizować temat albinizmu wśród Internautów. 

Byłam zazdrosna o inne czarne niemowlęta i zastanawiałam się: Dlaczego ja? Dlaczego to ja urodziłam dziecko albinosa? Jak to się stało, że mam czarno-białe bliźniaki?" - relacjonowała w "Love What Matters

Mama przyznała, że na początku nie było łatwo.

Nieustannie fotografuję ją i jej brata bliźniaka, aby pokazać piękno albinizmu. Jej indywidualizm ostatecznie stanie się dla niej oczywisty, a moim obowiązkiem jest nauczyć ją kochać i akceptować siebie bez względu na okoliczności"
 

 - mówiła, dodając, że uczy córkę, by była twarda i silna.

Zobacz też: najgorętsze modowe trendy na Avanti24.pl

Więcej o: