"Mamo, pachniesz jak pan z taksówki". Nie takie słowa chciała usłyszeć od własnego dziecka

Są niestety takie sytuacje, na które rodzice nie mają szansy przygotować się wcześniej. Dzieci mają niezwykłą zdolność wyczucia chwili, w której nie powinny zadawać niektórych pytań ani snuć żadnych opowieści. Dzieje się jednak inaczej. Zobacz najlepsze historie, które wspominają rodzice.
Zobacz wideo Mama na obrotach zdradza jak została gwiazdą TikToka

Macierzyństwo w krzywym zwierciadle

Zaglądamy od czasu do czasu na instagramowy profil pod nazwą @__whos_your_daddy_. Ci, którzy stale obserwują, a jest ich już niespełna 200 tysięcy codziennie znajdują tam porcję humoru, spojrzenie na macierzyńskie sprawy i trudności nie tylko w zabawny sposób, ale przede wszystkim pokazujący, że rodzice mierzą się wszędzie z niemal identycznymi problemami i nie ma w tym nic złego. Nie trzeba tego ukrywać pod rodzinnymi cudownymi i pozowanymi fotkami z uśmiechem od ucha do ucha. Wszyscy wiedzą jak jest i ile trzeba było się natrudzić, żeby takie zdjęcie powstało. Ten profil daje możliwość spojrzenia z dystansu na macierzyńskie życie i mnóstwo powodów do śmiechu. Tym razem także.

Więcej interesujących treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Dziecięce wyczucie - one mają to w genach

Jeden z ostatnich postów wywołał lawinę wspomnień i śmiesznych historii. Padło pytanie "Jak wam pojechały wasze dzieci?" Na odpowiedzi nie trzeba było długo czekać. Nie od dziś wiadomo, że dzieciaki mają genialne pomysły fantastyczne wyczucie i zdolność zadawania pytań lub opowiadania rodzinnych sytuacji w najmniej odpowiednich momentach. Cóż, pocieszające jest, że takie sytuacje przytrafiają się większości rodzicom. Tylko spokój, dystans i opanowanie nas uratuje. Innej opcji nie ma, a strzec się trzeba wszędzie, nie ważne czy rodzinny obiad, święta, wizyta w sklepie, przedszkolne występy czy zwyczajna wizyta listonosza lub hydraulika. Nigdy nie wiadomo co zainspiruje dzieci do wyrażenia opinii, opowiedzenia rodzinnej historii lub zadania niewygodnego pytania. 

 

"Jak wam pojechały wasze dzieci?"

Pod postem pojawiło się sporo różnych historii. I choć wszystkie śmieszą, niektóre bawią do łez a jeszcze inne nawet się powtarzają, to jedno jest pewne, tego nie da się uniknąć. Jakby postawienie rodzica w niewygodnej sytuacji było wpisane na stałe w rodzicielskie życie. Oto niektóre z opowieści, napisane w komentarzach pod postem:

Mój 3-latek jedząc galaretkę "ta galaretka trzęsie się jak mamy dupka" - zmobilizował mnie do ćwiczeń.
Był u nas pan z ofertą fotowoltaiki, mój czterolatek postanowił go zagadać. "A wiesz, że mam klatkę piersiową? Myślałem, że mam cycki, ale tata powiedział, że to klatka piersiowa. Cycki ma mama. Duże" Gość się zmieszał, nie wiedział, czy z uprzejmości potwierdzić czy może zaprzeczyć, w każdym razie do końca wizyty nie spojrzał w moją stronę. A fotowoltaikę zrobiliśmy sobie sami.
Kiedyś opowiadałam mężowi jak miałam 3 latka i w środku rodzinnej imprezy zrobiłam kupę na dywan, podsłuchał to Synek i na następny dzień odbieram go z przedszkola, odprowadziły go dwie panie patrzą na mnie, uśmiechają się, wracamy do domu a Synek do mnie: opowiadałem w przedszkolu jak zesrałaś się na dywan na imprezie - a ja: ale dodałeś, że miałam wtedy 3 latka tak? A nie, zapomniałem.
Mamo, pachniesz jak pan z taksówki.
6 letni syn do mnie przy kasie w Żabce jak kupuje mały spirytus (do faworków)… „Mamo czemu Ty ciągle wódkę kupujesz?!"
Córka: Mamo, dlaczego założyłaś taką czarną sukienkę? Ja: Bo chce wyglądać elegancko. Córka: A nie wolisz ładnie??
Wchodzimy do domu a młoda leci do babci i wola "babciuuu bylysmy u cioci Ani... I w tym momencie przypomniała sobie coś i odwraca się do mnie -a dlaczego miałam o tym nie mówić mamo???"
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.