Miał 7 lat, gdy przeżył wypadek i zaczął tracić pamięć. Wówczas przeprowadzono na nim dziwny eksperyment

Z pozoru niegroźnie wyglądający upadek 7-letniego dziecka z roweru był punktem zwrotnym nie tylko dla niego, czy jego rodziny, ale przede wszystkim dla nauki. Niestety spowodowało to, że chłopiec, który miał chorować na epilepsję, po eksperymentalnym wycięciu fragmentu mózgu - stracił pamięć. Spędzone lata w różnych ośrodkach i szpitalach nie poszły na marne. Dzięki przypadkowi Henry'ego Molaisona dziś wiemy znacznie więcej o pamięci i funkcjonowaniu mózgu.

Kiedy w wieku 7 lat, Henry Molaison przeżył na pozór niegroźny wypadek, ot spadł z roweru i uderzył głową o jezdnię, nikt wtedy nie wiedział, jakie konsekwencję on spowoduje. Chłopiec chwile później już poczuł się lepiej, jednak pojawiające się ataki epilepsji i zaniki pamięci, spowodowały, że rodzice zabrali go do lekarza. Henry stał się wtedy nie tylko wyjątkowym pacjentem, ale przede wszystkim medyczną zagadką.

Zobacz wideo Prawniczka, modelka, trenerka personalna. Oto, kim są żony i partnerki polskich skoczków narciarskich

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Skutki wypadku i medyczna zagadka na długie lata

Henry Gustav Molaison przyszedł na świat w 1926 r. i większość swojego życia spędził w Hartford, w stanie Connecticut. Był on ponoć nad wyraz inteligentnym i bardzo żywiołowym dzieckiem. Lubił się bawić i jeździć na swoim rowerze. To go niestety zgubiło. W wieku 7 lat miał wypadek rowerowy. Spadł ze swojego pojazdu i uderzył głową o jezdnię. Na pozór niegroźnie wyglądający upadek, okazał się tragiczny w skutkach. Mały Henry zaczął miewać ataki padaczki i dziwne luki w pamięci - jednak dopiero po kilku latach. Pierwszy poważny atak epilepsji nastąpił w dniu jego 16-stych urodzin.

Jechał wtedy z rodzicami samochodem. Początkowo ojciec myślał, że syn się wygłupia, ale po chwili zorientował się, że jest z nim naprawdę niedobrze. Henry wylądował w szpitalu. Od tamtej pory nigdy nie siadał na miejscu obok kierowcy. Ataki padaczki pojawiały się coraz częściej

- czytamy na portalu polityka.pl.

Od tego momentu zaczęła się gehenna młodego chłopca, któremu nikt nie mógł pomóc. Wielu sugerowało, że jest on niedorozwinięty, toteż nigdy nie powinien założyć rodziny, bo może jeszcze przenieść „chorobę" na kolejne pokolenia. Dostał leki, które na jakiś czas wyciszyły napady padaczki i pozwoliły mu skończyć szkołę oraz podjąć pracę przy linii produkcyjnej, wykonując jedną i prostą czynność. Jednak z biegeim lat, leki nie przynosiły poprawy, a napady zaczęły przybierać na sile, powodując konwulsję i utratę przytomności. Henry oraz jego rodzina, szukając poprawy swojego stanu, trafił do lekarza, który zaproponował mu eksperymentalną operacją mózgu.

Przeprowadzenia tego ryzykownego zabiegu podjął się neurochirurg William Beecher Scoville ze szpitala w Hartford (…). W swojej karierze wykonał m.in. kilkaset zabiegów lobotomii, okrytych ponurą sławą operacji na mózgu, wtedy uznawanych za dobrą metodę leczenia schizofrenii, depresji i innych zaburzeń psychicznych. Operacja Henry’ego też niosła ze sobą ryzyko. Sam Scoville nazwał ją eksperymentem, gdyż zamierzał wyciąć spory fragment mózgu pacjenta

- podaje portal polityka.pl.

Operacja, chociaż nowatorska i eksperymentalna, udała się. Cel został osiągnięty. Henry przestał być męczony silnymi napadami padaczki. Pojawiały się one rzadko, czasem tylko raz w miesiącu. Jednak o sukcesie nie było mowy, bo wraz z fragmentem mózgu, lekarz wyciął mu pamięć.

Gdy Molaison doszedł do siebie, okazało się, że nie pamięta prawie nic z okresu około dwóch lat przed operacją. Część luk sięgała nawet 11 lat wstecz! Natomiast wszystko, co mężczyzna przeżył jako dziecko, pozostało nienaruszone

- czytamy na portalu ciekawostkihistoryczne.pl.

Historia młodego mężczyzny nie zakończyła się dla niego dobrze. Resztę życia spędził w prywatnych ośrodkach i zakładach opiekuńczych, próbując przypomnieć sobie, co robił poprzedniego dnia.

Przez następne dziesięciolecia był tam poddawany różnym testom i badaniom. Tragedia, która dotknęła jego i rodzinę, dla nauki okazała się prawdziwym przełomem. Był pierwszym niepsychotycznym pacjentem ze znacznymi, pooperacyjnymi deficytami pamięci (…). Praca z mężczyzną stała się podstawą dla dalszych badań nad Alzheimerem, metodami nauki czy odzyskiwaniem utraconych wspomnień

- podaje portal ciekawostkihistoryczne.pl.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.