Dziewczynka powiedziała w przedszkolu, że rodzice hodują trawkę. Potem wyszło na jaw, co miała na myśli

Dziewczynka w przedszkolu powiedziała nauczycielce, że "jej rodzice hodują trawkę". Później wydało się, co naprawdę dziecko miało na myśli.

Więcej ciekawych artykułów o dzieciach i dla dzieci znajdziecie na naszej stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Kiedy zacząć bawić się z dzieckiem? Znacznie wcześniej niż mogłoby się wydawać

Dzieci mają ogromną wyobraźnię i są szczere, więc mówią co myślą. Na dokładkę maluchy lubią powtarzać słowa i zwroty używane w domu w przedszkolu czy szkole. Ta dziewczynka jest tego dobrym przykładem. Powiedziała nauczycielce, że "jej rodzice hodują trawkę". Dopiero później wyszło na jaw, co dokładnie dziecko miało na myśli. 

Horror w przedszkolu. Przy jedzeniu straszono dzieci. Nagrywano, jak krzycząHorror w przedszkolu. Przy jedzeniu straszono dzieci. Nagrywano, jak krzyczą

"Rodzice hodują trawkę". Nauczycielka wezwała rodziców dziewczynki do przedszkola

O tym, że trzeba uważać na to, co się mówi w domu przekonał się Matthew Edward, którego kilkuletnia córeczka powiedziała w przedszkolu, że "rodzice hodują trawkę". Mężczyzna musiał stawić się w szkole i wyjaśnić całą sprawę. Porozmawiał też z córką, co nagrał i opublikował na Tiktoku. Dialog wyglądał następująco:

Co powiedziałaś dziś nauczycielce?
Trawka jest niedobra.
I powiedziałaś, że mamy w domu dużo trawki?
Tak.
Tak? Chcesz to jakoś wyjaśnić?
Tak…
Bo byłem dziś w twoim przedszkolu i rozmawiałem z nauczycielami o tym, że mamy w domu dużo trawki.
Tak.
Pokażesz ludziom, o czym mówisz?
Tak.

Po tej wymianie zdań, dziewczynka poszła do ogrodu i pokazała trawnik. Tak, mówiąc, że "rodzice hodują trawkę", miała na myśli właśnie zwykłą trawę, a nie marihuanę, na którą potocznie mówi się "trawka". 

Prezent na mikołajki. Zdjęcie ilustracyjnePrezent na mikołajki w przedszkolu - wyjątkowe podarunki, które zawsze się sprawdzą

Powiedziała nauczycielce, że "rodzice hodują trawkę". Miała co innego na myśli

Choć dziewczynka miała na myśli zwykły, bujny trawnik, to nauczycielka sądziła, że chodzi o marihuanę. Nic dziwnego - angielskie słowo "weed" ma dwa znaczenia. Pierwsze to właśnie zwykła trawa i chwasty, a drugie to potocznie określenie marihuany, czyli "trawki". Jednak takich dwuznacznych słów, które narobiły kłopotu rodzicom jest więcej. W komentarzach pojawiły się takie historie:

Moja córka powiedziała nauczycielce, że jestem uzależniona od "koki". 

Chodziło o coca-colę, po angielsku właśnie "coke", co potocznie oznacza też kokainę.

Moje dziecko powiedziało nauczycielowi, że mama pije jak jeździ. To prawda, ale nie alkohol.
Mój siostrzeniec powiedział kolegom z klasy, że jego ciotka rozmawia w pracy z obcymi mężczyznami w internecie. Jestem wirtualną asystentką.
Moja przyjaciółka pracuje w domu. Jej córka powiedziała w szkole, że "mamusia pracuje w sypialni".

Inny internauta przyznał, że jako dziecko powiedział nauczycielom, że mama daje mu "magiczny, biały proszek", żeby miał więcej energii. Chodziło o magnez.  

Więcej o: