Piotr Zieliński ma dwoje szczególnych kibiców - żonę i synka. "To nasza wspólna przygoda"

Żona Piotra Zielińskiego i Maksymilian, ich półtoraroczny synek, zawsze mu kibicują. Nie inaczej było na meczach reprezentacji Polski w czasie trwającego Mundialu. "Obserwuję ludzi, jak się cieszą na każdy mecz reprezentacji, żyją tym, organizują wspólne spotkania z tej okazji" - mówi Laura Zielińska.

Więcej tematów związanych z życiem rodzinnym na stronie Gazeta.pl

Piotr Zieliński na co dzień gra na pozycji pomocnika we włoskim klubie SSC Napoli. Jest też reprezentantem Polski - grał na mistrzostwach Europy w 2016 i w 2020 roku, wziął udział w mistrzostwach świata 2018. W biało-czerwonych barwach pojawił się także na murawie w tegorocznym mundialu. Jest mężem Laury Zielińskiej i tatą półtorarocznego Maksymiliana, którzy zawsze mu kibicują. Czasem z trybun, czasem przed telewizorem.

Joanna Biszewska z rozmówcamiDyrektor szwedzkiej szkoły: Obiady zawsze jem z dziećmi. Na tej samej stołówce, przy wspólnym stole

"Oglądanie piłki nożnej ma sprawiać radość"

O przeżyciach związanych z tegorocznym Mundialem rozmawialiśmy z Laurą Zielińską - żoną piłkarza. 

Ewa Rąbek: Chyba nie muszę pytać, czy wraz z synkiem kibicowała pani mężowi i jego drużynie w czasie trwającego mundialu...

Laura Zielińska: Zgadza się, oglądamy każdy mecz Piotrka. Kibicujemy mu i przeżywamy te chwile razem z nim, to nasza wspólna przygoda.

Poleciała pani z synkiem do Kataru?

Nie. Maks jest jeszcze za mały na takie imprezy. Podróżuje z nami między Polską a Włochami i tak wystarczająco dużo, wiec tym razem postanowiliśmy zapewnić trochę więcej spokoju.

Czy nasz mecz z Francją był dla pani dużym przeżyciem?

Zdecydowanie! Mecz oglądało mi się bardzo przyjemnie. Dostarczył pozytywnych emocji, a o to przecież nam - kibicom - chodzi. Oglądanie piłki nożnej ma sprawiać radość. Obserwuję ludzi, jak się cieszą na każdy mecz reprezentacji, żyją tym, organizują wspólne spotkania z tej okazji. To nasze małe przyjemności w codziennym życiu i chyba to najbardziej mnie wzrusza.

A co o spotkaniu powiedział pani mąż?

Piotrek był zadowolony, że cała drużyna zostawiła serce na boisku i walczyła o fajne wspomnienia. Zabrakło trochę szczęścia.

Zobacz wideo Karolina Malinowska o stanie psychiatrii w Polsce. "Najmłodsze dziecko po próbie samobójczej miało osiem lat"

Rodzina piłkarza pomaga dzieciom w trudnej sytuacji

Mimo ogromnego talentu i wielkich osiągnięć Piotr Zieliński jest niezwykle skromnym człowiekiem, a pytany o swój niezwykły gest, zwykle unika odpowiedzi. Nie chwali się tym, że jego rodzice Beata i Bogusław Zielińscy od 2002 roku prowadzą dwa rodzinne domy dziecka w rodzinnym powiecie ząbkowickim (wcześniej, gdy Piotr jeszcze z nimi mieszkał, prowadzili pogotowie opiekuńcze). Powstały w budynkach, których zakup i remont sfinansował ich syn. O tych niezwykłych miejscach także porozmawialiśmy z żoną piłkarza.

Laura Zielińska: Jeśli chodzi o domy dziecka, to tutaj ukłony należą się rodzicom Piotrka. To jest ich zasługa i ich codzienna praca. Piotrek kupił budynki i sfinansował ich remont, jednak na co dzień swój czas i energię w ich prowadzenie wkładają właśnie jego rodzice. Bez nich by nie istniały.

To rodzinne domy dziecka?

Tak. Teściowie pomocą najmłodszym w potrzebie zajmują się od wielu lat. Mieszkają z gromadą dzieci, którym zapewniają namiastkę domu, organizują im czas i dbają o nie aż do osiągnięcia dorosłości. To wyjątkowa, ale i bardzo ciężka praca, mają pod opieką dzieci z rodzin, które niestety się rozpadły. 

Odwiedzacie te domy?

Gdy tylko możemy, i bardzo to lubię. Wspaniale jest tam przyjechać i zobaczyć, jak dzieciaki, na przykład w okresie letnim, kręcą się koło domu, pomagają teściowi w ogrodzie, pływają w basenie czy z niecierpliwością czekają na deser, który przygotowuje im teściowa...

A pani mąż znajduje czas?

Gdy Piotrek ma trochę czasu, zawsze odwiedza rodziców i "ich" dzieciaki. Wszyscy go tam znają i cieszą się na jego odwiedziny. 

Kopią razem piłkę?

Oczywiście (śmiech). Myślę, że nasz synek też kiedyś do niego dołączy.

Emerytka (zdjęcie ilustracyjne)Emerytura za urodzenie dzieci. Wielu mamom należą się dodatkowe pieniądze. Suma jest niemała

Więcej o: