Kontrowersyjna kampania słynnego domu mody. Dzieci pozowały z misiami w stylu BDSM

Jeden z wiodących domów mody, znany na całym świecie wypuścił kampanię z pomysłami na prezent dla dzieci w dość kontrowersyjnym stylu. Mowa tu o misiach z akcesoriami w stylu BDSM, z którymi pozowały małe dzieci. Balenciaga usunęła całą kampanię i wydała oświadczenie z przeprosinami. To samo zrobił również fotograf, którego zdjęcia wywołały spore zamieszanie, nie tylko w świecie mody.

Dom mody Balenciaga przygotował specjalną kampanię z pomysłami bożonarodzeniowymi dla dzieci. Mowa oczywiście o zabawkach, konkretnie misiach - z dołączonymi dla nich akcesoriami w stylu BDSM. Internet zawrzał. Po fali krytyki, firma postanowiła nie tylko usunąć kontrowersyjną kampanię z sieci, ale również przeprosić wszystkich tych, którzy poczuli się dotknięci zdjęciami. Jednak w sieci nic nie ginie.

Zobacz wideo Ada Fijał kupiła sukienkę za złotówkę. Założyła ją na pokaz mody

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Kontrowersyjna kampania Balenciagi. W sieci zawrzało

Dom mody Balenciaga znany jest ze swojego dość oryginalnego podejścia do mody. Ich kampanie i pokazy przyciągają wiele osób, a często też szokują. Pełna kontrowersji okazała się również być jedna z ich ostatnich kampanii reklamowych. Otóż firma zaprezentowała swoje propozycje na luksusowe prezenty dla dzieci. Chodzi tu przede wszystkim o misie, jednak nie takie zwyczajne, a w strojach typowych dla BDSM. Wraz z zabawkami pozowały maluchy, które chyba nie do końca rozumiały, dlaczego miś ma na szyi skórzany pasek, wydają się bardziej wystraszone - niż zadowolone. Metalowe łańcuchy, ćwieki, skóra - to rzuca się na pierwszy plan, kiedy patrzymy na zdjęcia. W sieci zawrzało. Zarówno Twitter, jak i Instagram pełen jest mało pochlebnych komentarzy, co do zamieszczonych zdjęć dzieci.

To pierwsza strona ich witryny. Przestraszone, zdezorientowane dziewczynki na łóżkach z zabawkami, ubrane w strój fetyszysty dla dorosłych. Ta sesja zdjęciowa musiała być oglądana przez dziesiątki osób, zanim została umieszczona na stronie głównej domu - czy żadna z nich nie myślała, że to było złe? Ani jedna osoba?

- pytają użytkownicy Twittera.

Daria Ładocha szuka korepetycji dla córki, bo'musi mieć 100% na testach'. Fanka: ŻartDaria Ładocha szuka korepetycji dla córki, bo "musi mieć 100 proc. na testach". Fanka: Żart

Marka i fotograf przepraszają. Usunięto kontrowersyjne zdjęcia

Po kontrowersyjnej kampanii, z udziałem dzieci i misiów w strojach BDSM, śladu już nie ma. Przynajmniej na oficjalnej stronie domu mody oraz ich mediach społecznościowych. Jednak ślad pozostał. Fala krytyki ze strony internautów spowodowała, że zarówno Balenciaga, jak i fotograf - wydali stosowne oświadczenia, w których przepraszają wszystkie osoby dotknięte tym widokiem.

Marka oświadczenie na temat kampanii opublikowano na swoim instagramowym stories.

Serdecznie przepraszamy za wszelkie urazy, które mogła spowodować nasza kampania świąteczna. Nasze torby z pluszowymi misiami nie powinny być tak pokazane z dziećmi. Natychmiast usunęliśmy ją ze wszystkich platform. Przepraszamy za wyświetlanie niepokojących fragmentów naszej kampanii. Traktujemy tę sprawę bardzo poważnie i podejmujemy kroki prawne przeciwko stronom odpowiedzialnym za stworzenie zestawu i włączenie niezatwierdzonych elementów do naszej sesji zdjęciowej do kampanii wiosna 2023. Stanowczo potępiamy wykorzystywanie dzieci w jakiejkolwiek formie. Stawiamy na ich bezpieczeństwo i dobre samopoczucie

- napisał dom mody Balenciaga.

W podobnym tonie jest oświadczenie samego autora tych fotografii, który ze swojego Instagrama również usunął zdjęcia i w zamieszczonym poście napisał sprostowanie.

Nie jestem w stanie komentować wyborów Balenciagi, ale muszę podkreślić, że w żaden sposób nie miałem prawa ani do wyboru produktów, ani modeli, ani ich kombinacji. Jako fotograf, zostałem jedynie poproszony o oświetlenie danej sceny i wykonanie zdjęć w moim charakterystycznym stylu. Jak zwykle w przypadku zdjęć komercyjnych, kierunek kampanii i wybór pokazywanych przedmiotów nie leżą w rękach fotografa. Podejrzewam, że każda osoba skłonna do pedofilii szuka w sieci i ma niestety zbyt łatwy dostęp do zdjęć zupełnie innych niż moje, absolutnie jednoznacznych w swojej okropnej treści. Lincze takie jak te są skierowane przeciwko niewłaściwym celom, i odwracają uwagę od prawdziwego problemu, i przestępców. Nie mam też żadnego związku ze zdjęciem, na którym pojawia się dokument Sądu Najwyższego. To zostało zrobione w innym zestawie przez inne osoby i zostało fałszywie powiązane z moimi zdjęciami

- napisał w poście na Instagramie Gabriele Galimberti, autor kontrowersyjnych fotografii.

 

pochawaliła się jak radzi sobie sama z trojaczkamiMama sam na sam z trojaczkami. "Jestem zmęczona samym oglądaniem"

Więcej o: