Nie uwierzysz o co może pokłócić się dziecko. Zły kolor skarpetek to jest nic!

Życie rodzica bywa niezłym wyzwaniem. Nie możemy się doczekać kiedy nasze dziecko zacznie mówić, a gdy już to nastąpi zastanawiamy się co zrobić by na moment przestało. Jeszcze trudniej się robi, gdy zaczynają się pierwsze kłótnie i bunty, a najgorzej kiedy biorą w nich udział wyimaginowani ludzie i rzeczy. Poznaj najlepsze i najzabawniejsze historie.

Dziecięce kłótnie, nieodłączny element codzienności

Bycie rodzicem to niezła sztuka balansowania między upadkami i wzlotami, nieprzespanymi nocami i nie zjedzonymi posiłkami, wyjątkowymi chwilami i nauką docenienia drobiazgów. Któż nas nie nauczy lepiej dostrzegania drobnostek i cieszenia się z małych rzeczy, jak nie dzieci? Któż z nas rodziców najlepiej nie odczuje, że kłótnie z dzieckiem zdarzają się niemal codziennie. Wystarczy sekunda, by niewinne pytanie lub rozmowa o błahostkach nie urosła do rangi najważniejszej na świecie, towarzyszącej histerii i załamania dziecięcego świata. Wraz ze wzrostem ilości posiadania dzieci, ilość i czas trwania kłótni niestety nie maleje, a my rodzice łapiemy się za głowę, że w ogóle daliśmy się w to wszystko wciągnąć.

Więcej interesujących treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Nie ten kolor skarpetek to jest nic

Jakiś czas temu na profilu na Instagramie, prowadzonym przez @__whos_your_daddy_ pojawił się post poruszający temat dziecięcych kłótni. Jak się okazuje zły kolor skarpetek, talerza czy łyżki to pikuś w porównaniu z historiami opisywanymi w komentarzach pod postem. To piękne przykłady pokazujące jak dziecięca wyobraźnia jest nieograniczona i jakie rzeczy może podpowiadać najmłodszym. Co ciekawe, my dorośli nie tylko nie możemy wyjść z podziwu, ale wielokrotnie dajemy się w te dziecięce dramaty wciągać i dopiero wtedy powstają najlepsze anegdoty. Przytoczymy niektóre z nich, niech poprawią humor innym rodzicom i pozwolą uwierzyć, że nie oni jedyni na świecie toczą codzienne trudne boje z dziecięcymi humorkami.

 

Wyimaginowani przyjaciele, przedmioty, dialogi

Kiedyś tłumaczyłam synowi, że jestem starsza sporo już przeżyłam i warto mnie posłuchać bo wiem lepiej to wymyślił sobie Pana Andrzeja, który jest starszy od nas, jeździ motorem i mieszka w bloku na Hetmańskiej... walczyliśmy z wymyślonym starszym i mądrzejszym Andrzejem poł roku...gościu wszystko wiedział lepiej na szczęście się wyprowadził, ponoć do Łodzi :)
...U nas po przedszkolu wracaja z nami przyjaciele córki xD muszę otwierać im drzwi do samochodu, a ostatnio robić nawet kanapki na śniadanie. Mąż ostatnio chciał zjeść jedną z tych kanapek i była afera ? Musiał długo negocjować, zanim niewidzialny Nikos zgodził się zamienić kanapkę na serek. Ale dobrze, że nie jesteśmy w tym sami
Ja jak byłam mała podobno miałam dalmatyńczyki, prowadziłam je na skakance, a jak moja mama się wkurzała, to babcia mówiła, że ona je widzi, i że te dalmatyńczyki widzą tylko dobrzy ludzie
Dziecko w rodzinie miało wyimaginowanego przyjaciela Chińczyka (z Afryki), o którym opowiadał non stop. W dniu urodzin dzieciak zalał się łzami, bo kolega Chińczyk… nie przyszedł
Ostatnio moje dzieci poklóciły się o wyimaginowane nagrody, wyrywały sobie z rąk coś co de facto nie istnieje. Kiedy skończyła mi się cierpliwość podeszłam do starszego, wyrwałam mu te niewidzialne nagrody z rąk i położyłam na szafie, powiedziałam, że oddam jak przestaną się kłócić. Nie wyobrazili sobie nowych tylko prosili żebym oddała im te zabrane... nie mogę uwierzyć, że dałam się wciągnąć w tą kłótnię o wymyślone rzeczy.
Więcej o: