Noworodek w torebce śniadaniowej. Błyskawiczny poród wcześniaka w 24 tyg. ciąży zaskoczył rodziców

Ingrid Mita i jej mąż Situa Siale długo starali się o dziecko. Przez ponad sześć lat walczyli z problemem niepłodności. Kiedy w końcu zobaczyli upragnione dwie kreski na teście ciążowym, ich szczęście nie trwało długo. Kobieta urodziła dziecko, które żyło jedynie pół godziny. Kilka lat później na świecie powitali córeczkę, jednak ta urodziła się wiele za wcześnie.

Postęp medycyny jest ogromny. Kiedyś dziecko, które urodziłoby się w 24 tygodniu ciąży, najprawdopodobniej zmarłoby. Dziś są sposoby na to, aby takiego wcześniaka uratować. Jednym z nich są plastikowe torebki. W takim nietypowym "ochraniaczu" znalazła się córeczka Ingrid, która jako wcześniak urodziła się w szóstym miesiącu ciąży.

Zobacz wideo Przedwczesny poród - nie każdy wcześniak jest taki sam i nie nad wszystkim da się zapanować. Jak sobie poradzić?

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Historia Ingrid i Situ ma szczęśliwe zakończenie. Wcześniej doznali ogromnej tragedii

Ingrid Mita i jej mąż Situa Siale ponad sześć lat starali się o dziecko. Kiedy na teście ciążowym zobaczyli dwie kreski, nie kryli swojej radości. Jednak los nie był dla nich łaskawy. Dziecko zmarło.

Kiedy na półmetku ciąży wyczułam na swoim brzuchu coś dziwnego, od razu pojechaliśmy do szpitala. Tam lekarze powiedzieli, że jest mało prawdopodobne, aby dziecko przeżyło. Próbowali założyć na szyjce awaryjny szew, jednak Damian urodził się w 19 tygodniu ciąży. Spędziliśmy z nim chwilę czasu, jednak zmarł po około 30 minutach

- opowiada Ingrid, której słowa cytuje portal honey.nine.com.au.

Okazało się, że kobieta cierpi na pewnego rodzaju schorzenie, które powoduje, że szyjka jej macicy przedwcześnie się skraca i nie jest w stanie zapewnić wystarczającego wsparcia dla macicy, powodując, że worek ciążowy zsuwał się i wystawał.

Para była zdruzgotana stratą dziecka. Kobieta została poinformowana, że ma "niekompletną szyjkę macicy", która utrudni donoszenie dziecka do terminu. Zasugerowano im, że powinni również przenieść się bliżej szpitala, aby lekarze mogli odpowiednio szybko zadziałać.

Powiedzieli mi, że będą mieli na mnie oko, jeśli znów zajdę w ciążę

- dodaje kobieta.

W kwietniu para odkryła, że ponownie spodziewa się dziecka. Na szyjce macicy został umieszczony profilaktyczny szew, aby spróbować zapobiec kolejnemu wypadnięciu macicy. Wszystko trwało do 22 tygodnia ciąży. Wtedy Ingrid trafiła do szpitala, aby zatrzymać rozpoczynający się poród.

Spędziłam 11 dni na sali porodowej, ponieważ każdej nocy wchodziłam na porodówkę. W 24 tygodniu ciąży nie dało się już nic zrobić i urodziłam córeczkę

- opowiada Ingrid.

Dziecko, od razu po porodzie zostało przetransportowane na oddział intensywnej terapii noworodków i włożona do specjalnej torebki foliowej.

Okazuje się, że to nietypowe rozwiązanie, jest dosyć często stosowane u wcześniaków. Torebki śniadaniowe są skutecznym sposobem, aby tuż po porodzie ogrzać noworodki.

Owijanie bardzo małych noworodków w plastik chroni je przed wychłodzeniem zaraz po urodzeniu. Na oddziale noworodkowym używa się czystej, odpowiednio małej plastikowej torby, która nie musi być sterylna

- jak podaje serwis HuffPost, informuje Róisin McKeon-Carter, dyrektor kliniczna neonatologii w szpitalach University Plymouth NHS Trust.

Była maleńka, była prawie półprzezroczysta. Jej kończyny były tak chude i zwisające. Nie było na niej żadnego tłuszczu. To było naprawdę dość przerażające. Miała rurki i przewody oraz kaniulę na całej długości

- opowiada tata narodzonego wcześniaka, partner Ingrid.

Scarlett przeszła 13 transfuzji krwi, infekcję oka, a leczenie antybiotykami pozostawiło ją "bardzo ospałą". Jednak po tak długim czasie, spędzonym w szpitalu pod okiem najlepszych lekarzy - wszystko wskazuje na to, że już niedługo maluch opuści oddział i wróci wraz z rodzicami do domu.

Więcej o: