Zapomnieli o dzieciach na weselu i okupowali bar. Bimber lał się strumieniami. "Trzęsły się i płakały"

Rodzice zabrali swoje dzieci na przyjęcie weselne, a one świetnie się na nim odnalazły. Opiekunowie pomyśleli, że w końcu mają chwilę wytchnienia od obowiązków i poddali się błogiej zabawie i spożywaniu trunków. W końcu nastał moment, że zapomnieli o pociechach. - Dziś taka sytuacja jest nie do pomyślenia, a ciotka i wujek mogliby stanąć za to nawet przed sądem rodzinnym - twierdzi nasza czytelniczka w rozmowie z eDziecko.pl.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>

Zobacz wideo Kim chcą zostać w przyszłości przedszkolaki? Dzieci o swoich marzeniach

Dzieci korzystały z weselnych atrakcji, a rodzice postanowili popróbować bimber. "W końcu mają chwilę, żeby się rozerwać"

Nasza czytelniczka podzieliła się z nami historią, która miała miejsce na jej przyjęciu weselnym organizowanym prawie dwadzieścia lat temu. Kobieta i aktualny mąż pochodzili ze wsi i zawsze marzyli o dużym, wiejskim weselu, na którym będzie bawić dużo ludzi. Kiedy zaczęli sporządzać listę gości, to od razu umieścili w niej także najmłodszych członków rodziny, bo nie wyobrażali sobie pominięcia ich. Rodzina była zadowolona, że nie musi zostawiać dzieci u dziadków, czy szukać rozwiązań związanych z opieką. 

Bardzo lubimy dzieci i nie miałam problemu z tym, aby także i ich zaprosić na wesele. Zresztą kiedyś nie było inne podejście do dzieci. Nie było obaw o to, że popsują pierwszy taniec czy będą płakały podczas przysięgi małżeńskie. Wszystko wychodziło całkiem naturalnie i wywoływało dużo uśmiechu na twarzy

- wspomniała kobieta i dodała, że pamięta ze swojego przyjęcia weselnego jedną sytuację, która z perspektywy czasu, zawsze wspominana jest na imprezach rodzinnych i wywołuje dużo pozytywnych wspomnień. 

Na weselu był obecny mój czterdziestoletni chrzestny wraz ze swoją żoną, która była od niego młodsza o kilka lat. Zabrali oni ze sobą dwójkę dzieci: czteroletnią córkę i ośmioletniego syna. Pociechy były jak w transie - wszędzie było ich pełno i korzystać z uroków i atrakcji wesela. Z kolei mój chrzestny z ciotką mieli okazję, aby w spokoju kosztować wódki i regionalny bimber. Ojciec dzieci podkreślał, że w końcu mają chwilę, żeby się rozerwać

- zdradziła Ania i dodała, że grubo po oczepinach, rodzice pochłonięci zabawą i alkoholizacją całkiem zapomnieli o swoich dzieciach. 

Dopiero kiedy zbierali się do domu, czyli około szóstej rano, matka zapytała, gdzie są ich pociechy. Okazało się, że dzieci siedziały w łazience ze strachu, że w tym tłumie nie było już rodziców. Trzęsły się i płakały. Choć wtedy nic złego się nie stało, to dziś taka sytuacja jest nie do pomyślenia, a ciotka i wujek mogliby stanąć za to nawet przed sądem rodzinnym.

Dzieci popsuły szyki parze młodejTo miał być bajkowy ślub. Para szła do ołtarza, ale pojawiły się dzieci

Więcej o: