Matki z wózkami dziecięcymi mają problemy w autobusach miejskich. "Kierowcy też są bezczelni"

Kilka dni temu opisaliśmy problemy, z jakimi zmagają się rodzice z wózkami w komunikacji miejskiej. Artykuł wzbudził wiele emocji.

Jak bezpiecznie podróżować z wózkiem dziecięcym autobusem? Czy kierowca może wymagać od rodzica, aby stał przy wózku? Między innymi o tych kwestiach traktował nasz artykuł sprzed kilku dni (zobacz: Mamy z wózkami w autobusach łamią zasady. Kierowca: Nie mogę kontynuować jazdy. Czy aby na pewno?). Punktem wyjścia był pełen emocji komentarz kierowcy autobusu, któremu nie podobało się, że opiekunki dzieci bardziej zajęte są telefonami niż własnymi pociechami. 

Więcej wiadomości przeczytasz na Gazeta.pl >>>

Nasza publikacja wzbudziła wiele emocji. Na Faceboooku czytelnicy chętnie dzielili się swoimi doświadczeniami z podróży komunikacją miejską. Wiele osób wskazywało, że niejednokrotnie widziało, mamy, ignorujące przepisy bezpieczeństwa.

Jechałam jakiś czas temu autobusem, prawie pustym. Wsiadła młoda kobieta z wózkiem, ustawiła je na miejscu dla wózków, zablokowała i, tak jak było to opisane w liście, usiadła i wyciągnęła telefon. Tylko nie usiadła obok, w pobliżu wózka, tylko na siedzeniu za drugimi drzwiami. Wózkiem bujało, kołysał się na wszystkie strony. Kiedy po raz trzeci bujneło tak, że myślałam, że się przewróci, powiedziałam głośno, że powinna zainteresować się wózkiem z maleńkim dzieckiem. Spojrzenie pani zabijało, ale przynajmniej usiadła obok wózka i na większych zakrętach trzymała go jedną ręką. W drugiej oczywiście w dalszym ciągu telefon - opisywała czytelniczka. 

"Dowalmy matkom"

Dla wielu osób niedopuszczalnym było, aby matka w ogóle korzystała z telefonu komórkowego, kiedy opiekuje się dzieckiem. Jest to oczywiście bardzo krzywdzące stwierdzenie i praktycznie niemożliwe do realizacji życzenie, bo komórki stały się dziś nieodłączną częścią życia. Nasi czytelnicy wskazują, że w naszym społeczeństwie jest przyzwolenie na surowe osądzenie matek

Rozumiem, że tylko matki nie umieją się zachować, każda okazja dobra, żeby im dowalić, że czegoś nie umieją. Ojcowie już są bezbłędni i nieomylni. I na pewno ani na chwilę nie zerkają w swoje smartfony tylko nieustannie wpatrują się w swoje dziecko podczas całego przejazdu i są przyspawani do wózka - czytamy jeden z komentarzy.

Nieprzyjaźni kierowcy

Niestety, jak wynika z Waszych opinii, wiele do życzenia pozostawia jednak przede wszystkim zachowanie kierowców. Spotykacie się z osobami aroganckimi, nieuważnymi i nie okazującymi szacunku drugiemu człowiekowi.  

Kierowcy też są bezczelni. Nie opuszczają autobusu, by można było komfortowo wjechać z maleństwem, stają metr od krawężnika albo w ogóle jak im się podoba. Osoby na wózku inwalidzkim czy na takich specjalnych pojazdach już w ogóle nie mają szans, bo kierowcy nawet się nie chce d**y dźwigać, by otworzyć klapę - pisała czytelniczka.
Zobacz wideo Jak zlecić kontrolę autokaru? Tłumaczymy

Brak empatii ze strony kierowcy utrudnia funkcjonowanie zwłaszcza osób z niepełnosprawnością.

Jestem osobą niepełnosprawną tytułem wzroku i wiem co to jest kierowcy MZK uważają się za panów i władców.
Ostatnio starszy pan o balkoniku nie miał żadnych szans, by zdążyć i mimo iż prosiłam z innymi pasażerami, by kierowca chwilę poczekał to ten bezczelnie odjechał spod samych stóp tego starszego pana - czytamy inny komentarz.

Wielu innych czytelników opisywało skandaliczne zachowanie niektórych kierowców. 

Raz kierowca MZK w Warszawie zamknął drzwi, gdy wózek z dzieckiem był w połowie wejścia. Dobrze, że zaraz zrobił się krzyk, bo by mi dziecku krzywdę zrobił - pisała jedna z czytelniczek. 

Liczba opisywanych przypadku skłania, by przypomnieć o możliwości składania skarg na prowadzących pojazdy komunikacji miejskiej. Na przykład w Warszawie można to zrobić przez formularz na stronie lub w Punktach Obsługi Pasażerów. 

Więcej o: