Użyła plastikowego kosza, żeby uratować dziecko. "Nie wierzyłam w to, że przeżyjemy"

28 września Callie Brown przeżyła koszmar. Mieszkająca na Florydzie matka trzymiesięcznego chłopca, stoczyła walkę o życie całej rodziny podczas huraganu, który nawiedził Florydę w zeszłym tygodniu. O swoich doświadczeniach opowiedziała w rozmowie z Fox Weather.

Więcej historii rodziców przeczytasz na Gazeta.pl.

Huragan Ian, który nawiedził Florydę, zgotował mieszkańcom stanu piekło. Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden podkreślał, że zniszczenia spowodowane przez żywioł mogą okazać się jednymi z najcięższych w historii kraju. Mama trzymiesięcznego Charliego, Callie Brown wspomina, że kiedy Ian wylądował na brzegu; na początku słychać było jedynie wiatr. Chwilę później pękło drzewo na ich podwórku i wiatr zwiał je na podwórko sąsiada. Jednak prawdziwy koszmar rozpoczął się, kiedy kobieta zauważyła, że do ich domu wlewa się woda. 

Zobacz wideo Jakim ojcem jest Kamil Baleja? "Jak maluchy dają w pióra, to..."

"Nie wierzyłam w to, że przeżyjemy"

Początkowo woda zbierała się przy rozsuwanych drzwiach balkonowych i rodzice myśleli, że to tylko drobne zalanie, jednak w ciągu 10 minut było jej już ponad pół metra. Pierwsza myśl, jaka pojawiła się w ich głowie, to ucieczka samochodem, jednak szybko zorientowali się, że nie zdążą przygotować dziecka do drogi. 

(Ludzie) nie rozumieją, czego potrzeba do ewakuacji. Zwłaszcza w obszarze, gdzie występują huragany

- podkreśliła.

Drogi były zakorkowane i brakowało benzyny. Nie wystarczyło wsiąść do samochodu i jechać na wycieczkę

- powiedziała. Kiedy woda zaczęła się podnosić, nie mogli nawet otworzyć drzwi garażowych. Ciśnienie było tak silne, że ich ulicą płynęła rzeka.

Rodzice chwycili ubranka niemowlaka, jego mleko i butelki i uciekli na strych. Przez kolejne 15 minut obserwowali, jak pod nimi zwiększa się poziom wody. 

Ta dziewczynka cierpi na syndrom wilkołaka. To niezwykle rzadkie schorzenie.Dziewczynka przyszła na świat z syndromem wilkołaka. "Pielęgniarka zemdlała"

Prawie pokryła mój samochód, który był w garażu. Pamiętam, jak powtarzałam wtedy "nie chcę umrzeć, nie chcę umrzeć"

- wspominała. Ostatecznie podjęła decyzję, która uratowała ich życie. Wiedziała, że jeśli mają uciec z domu, muszą zrobić to natychmiast. Umieścili syna w plastikowym koszu i wypłynęli na zewnątrz. Natychmiast porwał ich nurt wody, wraz z nim dotarli trzy domy dalej. Tam sąsiedzi udzielili im pomocy. 

Kiedy płynęliśmy drogą, moja adrenalina była tak wysoka. Myślałam tylko o tym, żeby kosz się nie wywrócił i Charlie z niego nie wypadł. Bałam się, że woda porywa nas do oceanu

- relacjonowała. 

Mama podkreśla, że ani przez minutę nie bała się o siebie tak bardzo, jak o swoje dziecko. Chociaż ta historia skończyła się dobrze, wie, że emocje po traumatycznym wydarzeniu, zostaną z nią jeszcze długo.

Wygląd noworodka zaskoczył mamę"Miał być najsłodszym noworodkiem ever", ale rzeczywistość zaskoczyła mamę. "Ma albo dwa dni, albo 78 lat"

Więcej o: