Więcej wiadomości ze świata przeczytasz na Gazeta.pl.
Jeśli ciąża przebiega prawidłowo, nawet do 37. tygodnia (w przypadku ciąży pojedynczej) można bezpiecznie podróżować samolotem. Niektóre linie wymagają zaświadczenia od lekarza, ale nie jest to regułą. Kendra Rhoden, która miała jeszcze sześć tygodni do porodu i nic nie wskazywało na to, aby dziecko miało przyjść na świat wcześniej, przeżyła szok, kiedy odeszły jej wody.
Chociaż poród w samolocie brzmi jak scena z hollywoodzkiego filmu, takie sytuacje naprawdę się zdarzają. Kendra spała, kiedy poczuła silne kopnięcie maluszka, a następnie odeszły jej wody. Na pokładzie samolotu były pielęgniarki, które natychmiast ruszyły na pomoc. Poród przebiegł błyskawicznie.
Wszystko wydarzyło się w mgnieniu oka
- wspominała Kendra.
Kiedy samolot wylądował na Dominikanie, karetka przetransportowała mamę i dziecko do szpitala. Lekarze sprawdzili ich stan zdrowia i postanowili, że zatrzymają ich w szpitalu, aż dojdą do siebie. Trwało to kilka tygodni, ale obecnie szczęśliwa mama i jej synek są już w domu w Connecticut.
Czuję się dobrze, bo jesteśmy w domu i jesteśmy bezpieczni. W końcu wszystko jest tak, jak być powinno. Jestem szczęśliwsza niż byłam na Dominikanie
- mówiła Kendra w rozmowie z Alaska News.
Kobieta nadała chłopcu imię "Skylan", jako ukłon w stronę narodzin między chmurami. W końcu "sky" oznacza w języku angielskim "niebo". W certyfikacie urodzenia chłopca widnieje miejsce urodzenia "niebo".