Dziecko nie chce chodzić do przedszkola. Te matki mają najgorzej. "Najłatwiej się nas krytykuje"

Dziecko nie chce chodzić do przedszkola. Wielu rodziców doskonale zna sytuacje, kiedy już od samego rana dziecko marudzi, nie chce się ubrać, jeść. Płacze i nie chce wyjść z domu. Kiedy wraz z rodzicem dociera do przedszkola - jest jeszcze gorzej. Kopanie, płacz, krzyk, wyrywanie się opiekunom. Któż z rodziców tego nie przechodził, niech pierwszy rzuci kamieniem. Okazuje się, że tęsknota i zbyt długa rozłąka to nie jedyna przyczyna.

Dziecko nie chce chodzić do przedszkola. Płacze, grymasi, chce zostać w domu jak najdłużej. Cała ta sytuacja jest strasznie frustrująca dla jego rodziców. Nie mogą oni zająć się dzieckiem, muszą jechać do pracy. Niania, czy pomoc babci też w wielu przypadkach nie zdaje sprawdzianu. Nie ma wyjścia. Chociaż serce się kraje - trzeba dziecko odstawić do placówki.

Zobacz wideo Katarzyna Pakosińska pokazała nam coś, co ma w domu od lat. Tego się nie spodziewaliśmy

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Dziecko nie chce chodzić do przedszkola. Powód? Zbyt długa rozłąka

Kiedy dziecko nie chce chodzić do przedszkola – szukamy powodów. O ile początek roku szkolnego jest bardzo stresujący zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica, to płacz i grymasy po kilku tygodniach mogą zaniepokoić wiele osób.

Nowe osoby, przedszkolne ciocie oraz koleżanki i koledzy. Nowy rytm dnia, inne pory drzemki, inne jedzenie. Większość dzieci nie rozumie, dlaczego musi zostać w nowym, nieznanym miejscu – bez mamy i taty, dlatego okazuje swoje emocje, często wybuchając płaczem. Jedną z przyczyn, dla których dziecko nie chce chodzić do przedszkola, jest właśnie zbyt długa rozłąka z rodzicem. Jednak kiedy trzeba zadbać o dom i zarobić na utrzymanie swoje i dziecka, czasem oddanie go pod opiekę na długie godziny jest koniecznością.

Ja - samotna matka - muszę sama wychowywać dziecko, zarabiać na rodzinę i dbać o dom. Tak, oddaję dziecko jako jedno z pierwszych do żłobka i odbieram jako jedna z ostatnich, czasem ostatnia. Gdyby państwo traktowało niepełne rodziny tak samo jak pełne rodziny wielodzietne, to mogłabym odbierać dziecko ze żłobka wcześniej. Ale państwo woli wspierać niepracujące żony, niż pracujące samotne matki. I oczywiście najłatwiej się nas krytykuje

- napisała jedna z kobiet, która samotnie wychowuje dziecko.

Gdy nie ma pomocy ze strony dziadków, nie jest lekko, ale da się wszystko zorganizować, żeby poświęcić dziecku czas. Mąż zawozi córkę do przedszkola, ja odbieram, po drodze zakupy, a w międzyczasie mieszkanie sprząta roomba. Razem robimy kolację i jedząc, nie używamy telefonów, to czas na rozmowę i wysłuchanie dziecka jak mu minął dzień

- dodała inna kobieta.

Brak kolegów i ciągłe choroby. Kataru boją się jak ognia

Dziecko - tak jak osoba dorosła - aby poprawnie funkcjonować w społeczeństwie, potrzebuje uwagi ze strony innych osób. Wspólna zabawa z innymi dziećmi jest niezbędna, aby dziecku dobrze kojarzyło się przedszkole. Dlatego już od pierwszych chwil rozpoczęcia nauki w nowym miejscu, zachęcajmy je, aby zdobywało nowych przyjaciół i znajomych. Z reguły dzieci nie mają z tym problemu, są odważne i bezpośrednie - jednak musimy dać im na to trochę czasu.

Przeszkodą w zaaklimatyzowaniu się w przedszkolu są również wszelkie choroby i przeziębienia. Dziecko powoli przyzwyczaja się do rytmu dnia, potem dostaje kataru, kaszlu lub gorączki. Musi zostać w domu. Powrót po chorobie nie jest łatwy.

Póki dzieci są małe nic nie poradzimy - trzeba wziąć choroby na klatę i jakoś je przetrwać nie rozczulając się zbytnio nad sobą. To niestety wpisane jest w rodzicielstwo. Mniej czasu, pieniędzy i nerwów stracimy, jeśli nie będziemy oszukiwali i damy dziecku w naturalny sposób wyzdrowieć. Bo komplikacje nikomu nie robią dobrze.

- zaznaczają w komentarzach rodzice maluchów.

Nie znam regulacji prawnych i rozumiem, że głównym czynnikiem jest w tym przypadku ludzka empatia i odpowiedzialność społeczna, ale mam ochotę wykrzyczeć takim rodzicom w twarz (przyprowadzającym dzieci z katarem do przedszkola, przyp. red.), żeby trzymali chore dzieci w domu.

- dodaje inna mama.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.