Jedzenie na polskich porodówkach przeraża. "Chleb podali spleśniały". Czytelniczki pokazały zdjęcia

Jedzenie w szpitalach wciąż budzi sporo kontrowersji. Boleśnie przekonały się o tym nasze czytelniczki, które pokazały nam zdjęcia posiłków po porodzie. To, co widzimy na ich talerzach, jest wprost zaskakujące. - Nie dostawałyśmy picia, bo nie miał kto wymienić bańki w dystrybutorze - mówi jedna z matek w rozmowie z eDziecko.pl.

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>

Pobyt w szpitalu nie należy do najprzyjemniejszych doświadczeń życiowych. Pomijając warunki lokalowe, chorzy bardzo często narzekają na niesmaczne jedzenie. A przecież zdrowy i pełnowartościowy posiłek powinien być podstawą odżywiania szpitalnego. Żeby być zdrowym, trzeba także przecież dobrze zjeść. Szczególnie ważne jest to dla ciężarnych i położnic, które po porodzie muszą się regenerować, a jeśli dodatkowo karmią piersią, potrzebują jeszcze więcej kalorii, by wyprodukować mleko. 

Jednak rzeczywistość bywa brutalna i nie oszczędza nawet kobiet w ciąży czy świeżo upieczonych mam. Nasze czytelniczki pokazały, jak wyglądają posiłki na oddziałach położniczych. Kobiety podkreślają, że szpitalne porcje są małe, a jedzenie jest po prostu nieapetyczne. Do tego skarżą się także na jakość produktów i dodają, że często pacjenci otrzymują posiłki niedopasowane do swojej choroby. Dlaczego w placówkach, które powinny dbać o zdrowie Polaków, nie przywiązuje się wagi do jedzenia?

Zobacz wideo Olsztyn. Taksówkarz wiózł kobietę na porodówkę. Poprosił policję o pomoc w szybszym dotarciu do szpitala

"Więźniowie mają lepsze posiłki, niż kobiety po porodzie"

Jedna z naszych czytelniczek podzieliła się z nami zdjęciami posiłków, które podawane są ciężarnym tuż przed porodem lub niedługo po rozwiązaniu. Kobieta nie kryła oburzenia. Z jej relacji wynika, że jedzenie musiał dowozić jej mąż. Choć opieka była na dobrym poziomie, to posiłki podawane po porodzie to według niej istny absurd. 

Odmówiłam jedzenia śniadań, bo były bardzo niedobre. Gdyby nie mąż, to nie wiem, jakbym tam przeżyła. To przykre, że więźniowie mają lepsze posiłki, niż kobiety po porodzie bądź w stanie zagrożenia ciąży

- przyznaje kobieta i dodaje, że nieco wcześniej leżała także na patologii ciąży, gdzie podano jej zeschnięty pasztet z masłem i dwoma kromkami chleba.

Jedzenie po porodach w polskich szpitalach przeraża. 'Chleb podali spleśniały'Jedzenie po porodach w polskich szpitalach przeraża. 'Chleb podali spleśniały' Archwium prywatne

Jedzenie po porodach w polskich szpitalach przeraża. 'Chleb podali spleśniały'Jedzenie po porodach w polskich szpitalach przeraża. 'Chleb podali spleśniały' Archiwum prywatne

Narzeczony robił zdjęcia w czasie porodu.Kazała partnerowi robić ładne zdjęcia podczas porodu. Efekt ją zezłościł. "Powinien mieć zakaz"

"Jeśli kobieta po porodzie potrzebuje energii, to niestety w szpitalu z żadnej strony jej nie dostanie"

Inna nasza czytelniczka, która leżała na porodówce w styczniu zeszłego roku, wyznała nam, że musiała dzielić sobie posiłki, bo otrzymywała tak małe porcje. Kobieta pokazała zdjęcie jednego ze śniadań, które powinno nasycić i dodać energii na cały dzień. Nie było ani apetyczne, ani pożywne.

Takie śniadanie dostałam drugiej doby po porodzie. Zresztą każde było do siebie podobne. Zdarzały się też takie przypadki, że chleb podali spleśniały. Tak w polskich szpitalach dba się o pacjentów

- napisała nasza czytelniczka. 

Jedzenie po porodach w polskich szpitalach przeraza. 'Chleb podali spleśniały'Jedzenie po porodach w polskich szpitalach przeraza. 'Chleb podali spleśniały' Archwium prywatne

Na domiar tego, nie było możliwości, aby rodzina dowiozła naszej rozmówczyni jedzenie do szpitala. W tamtym okresie bowiem ze względu na pandemię nie było odwiedzin w szpitalach. Kobieta podkreśla, że ten konkretny problem powinno się zacząć nagłaśniać, bo posiłki podawane pacjentom w szpitalach odbiegają od wszelkich standardów i nie spełniają określonej swojej roli. 

Dostając takie danie, człowiek czuje się jak śmieć.  Mąż nie mógł codziennie dowozić mi jedzenia, bo by go nie wpuścili. Leżałam dobrych parę dni, bo syn był pod tlenem z powodu problemów z oddychaniem.

Na koniec matka pokusiła się szczere wyznanie: 

Jeśli kobieta po porodzie potrzebuje energii, to niestety w szpitalu z żadnej strony jej nie dostanie

- dodała. 

Mama pokazała pudełko z lunchem dla dzieckaPokazała posiłek córki. Internauci nie zostawili na niej suchej nitki. "Jak w więzieniu"

"Przy pierwszym porodzie mąż musiał przywozić mi żarówkę do szpitala, bo nie mieli"

Podobne zdanie ma także inna czytelniczka, która rodziła w jednym z radomskich szpitali. Zdradziła, że kiedy w końcu zwróciła uwagę salowym na jakość i ilość posiłków, to zaczęła dostawać nieco większe porcje obiadowe. Jak wyglądały? Składały się z sześciu czy pięciu ziemniaków.   

Miałam o tyle dobrze, że mieszkam obok szpitala, więc mąż czy siostra byli w zasięgu ręki. Gdyby nie dokarmiała nas rodzina, to człowiek padłby z głodu. Przykład - na śniadanie trzy malutkie kromki chleba z kawałeczkiem masła i czymś podobnym do mielonki

- mówi kobieta i dodaje, że człowiek oddaje tyle pieniędzy, a publiczna służba zdrowia dalej jest w tak opłakanym stanie:

Przy pierwszym porodzie mąż musiał przywozić mi żarówkę do szpitala, bo nie mieli. Czynna była tylko jedna toaleta na cały oddział. 

Jedzenie ciezarnejJedzenie ciezarnej Archiwum prywatne

Położna z TikToka zdradziła, co personel medyczny sądzi o rodzących kobietachCo myśli położna? Prawdy i mity na temat porodu

"Nie dostawałyśmy wody do picia, bo nie miał kto wymienić banki w dystrybutorze"

Z kolei inna matka, która rodziła w jednym z łódzkich szpitali, przyznaje, że najgorsze były godziny posiłków: kolacja o godzinie 17, a śniadanie dopiero 16 godzin później. 

W szpitalu nie było sklepu i nie dostawałyśmy wody do picia, bo nie miał kto wymienić bańki w dystrybutorze. Był to początek pandemii i zakaz odwiedzin. Jedynie dobrze wspominam towarzystwo z sali

- zdradza. 

Jedzenie po porodach w polskich szpitalach przeraża. 'Chleb podali spleśniały'Jedzenie po porodach w polskich szpitalach przeraża. 'Chleb podali spleśniały' Archiwum prywatne

Poród naturalny może być piękny i spokojny"Dzień po porodzie mówiłam, że już mogę rodzić kolejne"

A czy wy, drogie mamy, doświadczyłyście podobnych sytuacji? Czy może jednak jedzenie podawane na porodówkach przypadło Wam do gustu? Zachęcamy Was do dzielenia się swoimi opiniami, a także zdjęciami posiłków. Wasze historie i opinie są dla nas ważne. Piszcie do nas na adres: edziecko@agora.pl. 

Więcej o: