Pozwoliła synowi na tatuaż z henny. "Blizna może zostać na całe życie"

Pewna mama pozwoliła swojemu pięcioletniemu synkowi na tatuaż z henny. Nie spodziewała się, że ta decyzja może mieć tak opłakane skutki.

Tatuaże z henny to popularna pamiątka, którą dzieci chętnie przywożą z wakacyjnych wojaży. Stoisk, na których można wykonać fantazyjne wzory, nie brakuje zarówno w turystycznych miejscowościach na terenie naszego kraju, jak i za granicą. Jedno z takich miejsc odwiedziła spędzająca urlop na Bali mama pięciolatka, Logana Byrne'a.

Zobacz wideo Dbanie o świeżo wykonany tatuaż. Wskazówki od profesjonalisty

Szukasz podobnych treści? Sprawdź Gazeta.pl

Pięciolatek prosił o tatuaż. Mama się zgodziła

Rodzina spędzała urlop na Bali, malowniczej wyspie w Indonezji. Podczas trzeciego dnia wypoczynku, chłopiec zauważył na ulicy mężczyznę, który wykonywał tatuaż z henny. Bardzo spodobały mu się tatuaże i poprosił swoją mamę, Louise Byrne o zgodę na wykonanie malunku na ciele. 

Kobieta uległa błaganiom synka. Za wykonanie ozdoby zapłaciła pięć dolarów. Zadowolony chłopiec z dumą eksponował nowy tatuaż. 

Był z tego naprawdę zadowolony i wszystko było w porządku

- tłumaczyła mama chłopca. Nie spodziewała się jednak, że niewinny tatuaż może spowodować spore problemy. 

Ciężarna 38-latka zmarła na polu namiotowymNie żyje ciężarna 38-latka. Sprawą zajmuje się prokuratura

Henna uczuliła chłopca

Niestety, pięciolatek nie cieszył się długo swoim nowym tatuażem. Gdy rodzina wróciła do domu, mama chłopca zauważyła, że skóra wokół blaknącego malunku jest zaczerwieniona. To zaniepokoiło rodziców Logana, którzy uznali, że najrozsądniej będzie zabrać synka do lekarza. Po badaniu okazało się, że maluch w miejscu tatuażu maluch ma chemiczne poparzenie. 

Widzieliśmy, jak ludzie je robili wcześniej, więc nie myśleliśmy o tym zbyt wiele. Był z tego bardzo zadowolony i wszystko było w porządku. Po powrocie do domu tatuaż wyblakł i wtedy pojawiła się okropna reakcja

- wyjaśniła w rozmowie z metro.co.uk mama chłopca.

Lekarze uznali, że najlepiej będzie przepisać dziecku krem z kortyzolem, który miał załagodzić uciążliwy świąd, a także pojawiające się blizny. Lek miał również uśmierzyć ból, na który coraz częściej skarżyło się dziecko

Dlaczego doszło do tak groźnego w skutkach poparzenia? Mama chłopca wyjaśnia, że henna użyta do zrobienia tatuażu, nie była w pełni naturalna. Zawarte z niej sztuczne dodatki spowodowały poparzenia chemiczne na delikatnej skórze jej syna. Kobieta wyjaśniła także, że podzieliła się tą historią, aby przestrzec innych i zaoszczędzić im późniejszych nieprzyjemnych konsekwencji. Louise ma bowiem świadomość, że na ramieniu jej synka pozostanie szpecąca blizna. 

Wiem, że blizna może mu pozostać na długie lata, nawet na zawsze

- dodała mama chłopca.

Drut wbił się w serce chłopca. Dziecko trafiło do łódzkiego szpitalaDrut przebił serce dziecka. Maluch trafił do szpitala w Łodzi

Więcej o: